Zgodnie z piątkowymi informacjami straży granicznej, zajście nie spowodowało opóźnień lotów, ale wstrzymało kontrole na wszystkich stanowiskach, zamknięta została część handlowo-gastronomiczna, z której wyprowadzono personel.
Walizkę mężczyzny przeszukano specjalistycznymi urządzeniami, pomógł także pies służbowy do wykrywania materiałów wybuchowych. "W walizce była na szczęście jedynie odzież i rzeczy osobiste" – poinformował Tomasz Jarosz z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.
69-letni Polak, który skłamał, że ma materiały wybuchowe, trafił na przesłuchanie do prokuratury.
Za fałszywy alarm kodeks karny przewiduje karę w kwocie co najmniej 10 tys. zł, ale i do ośmiu lat więzienia.