Strachy sprzed 2004 roku
Debata publiczna przed akcesją była pełna obaw, które dziś, mimo że często wydają się przesadzone, wcale nie były irracjonalne. Wśród najczęściej powtarzanych lęków pojawiały się kwestie kulturowe: obawa przed utratą tożsamości, osłabieniem tradycji czy wpływem obcych kultur. Były też argumenty ekonomiczne – wizja "wykupienia" Polski przez zagraniczny kapitał, utraty ziemi czy kontroli nad gospodarką. Nie brakowało również bardziej kuriozalnych scenariuszy jak zalew rynku gorszej, genetycznie modyfikowanej żywności. Wiele z tych narracji przetrwało do dziś. Powracają w różnych kontekstach i środowiskach, pokazując, że lęki społeczne mają długą żywotność, nawet jeśli rzeczywistość ich nie potwierdziła.
Myślę, że panował konsensus wśród większości sił politycznych w parlamencie i na scenie politycznej, że członkostwo w Unii Europejskiej jest absolutnie polską racją stanu i najważniejszym celem. Ten cel udało się osiągnąć, ale myślę, że później zabrakło wizji tak naprawdę co dalej. To członkostwo było chyba postrzegane jako takie zwieńczenie pewnej drogi i jak osiągniemy ten cel, to już wszystko będzie dobrze. Oczywiście to było bardzo naiwne myślenie, bo dopiero pojawiły się nowe wyzwania, na które nie byliśmy wtedy jeszcze gotowi – mówi prof. Jan Brzozowski.
Jedną z najbardziej widocznych zmian po 2004 roku jest transformacja mentalna Polaków. Jeszcze na początku XXI wieku Polska była postrzegana, również przez samych obywateli, jako kraj peryferyjny. Bezrobocie przekraczało 20%, a poziom życia znacząco odbiegał od średniej unijnej.
Byliśmy biednym krewnym Europy, który czekał na wejście na salony i wcale nie było pewne, czy na te salony zostanie wpuszczony. Dla mnie cały czas jest to bardzo szczególny moment, w którym poczułem się może nie jeszcze, że jesteśmy pełnoprawnym uczestnikiem integracji europejskiej, ale że mamy szansę stać się pełnoprawnym członkiem tej wielkiej wspólnoty, jaką jest Unia Europejska – dodaje.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Polacy nie tylko podróżują swobodnie po Europie, ale też coraz częściej czują się w niej równoprawnymi uczestnikami. Zmienił się również kierunek migracji marzeń. Dawniej wyjazd na Zachód był oczywistym celem dla wielu młodych ludzi. Dziś coraz więcej osób, także z innych krajów Europy, przyjeżdża do Polski z nadzieją na lepsze życie.
Polska jako atrakcyjne miejsce do życia
Szczególnie interesująca jest perspektywa młodych ludzi, którzy nie pamiętają Polski sprzed wejścia do UE. Dla nich Unia Europejska nie jest projektem politycznym wymagającym uzasadnienia, jest codziennością. Swoboda podróżowania, studiowania czy pracy w różnych krajach to dla nich standard, a nie przywilej wywalczony w wyniku transformacji. To oznacza zmianę optyki. Młodzi nie patrzą na UE przez pryzmat dawnych marzeń czy obaw, lecz przez konkretne doświadczenia i korzyści. Jednocześnie są bardziej świadomi globalnych wyzwań – od konfliktów na Bliskim Wschodzie po kwestie migracyjne.
Kiedyś było tak, że w zasadzie na moim roczniku prawie każdy garnął się do wyjazdu zagranicznego. A teraz cała masa ludzi chce studiować w Polsce, bo jest ona dla nich atrakcyjna. Na co dzień nasi studenci wchodzą w interakcję ze studentami zagranicznymi i bardzo często dowiadują się oni, że kiedyś mieliśmy kompleks niższości i przekonanie, że wszędzie żyło się lepiej, tylko nie u nas - dodaje prof. Jan Brzozowski.
Zmieniło się również postrzeganie Polski na świecie. Kraj, który kiedyś był źródłem emigracji, dziś przyciąga studentów i pracowników z innych państw, także z Europy Zachodniej. Jednym z kluczowych atutów jest bezpieczeństwo – codzienne, zwyczajne bezpieczeństwo życia, które w wielu częściach świata wciąż pozostaje luksusem. Do tego dochodzi poprawa jakości przestrzeni publicznej, infrastruktury i standardów życia. Patrząc w przyszłość, można wskazać kluczowe kierunki rozwoju Europy. Pierwszym są zmieniające się relacje transatlantyckie, szczególnie w kontekście polityki Stanów Zjednoczonych, wymuszają większą samodzielność Europy. Dotyczy to przede wszystkim bezpieczeństwa i obronności. Jako drugi kierunek można wskazać rosnące znaczenie wspólnej polityki migracyjnej. W warunkach otwartych granic wewnętrznych decyzje jednego państwa wpływają na całą Unię, co wymaga lepszej koordynacji.
Dwadzieścia lat po akcesji Polska przeszła drogę, która jeszcze na początku XXI wieku wydawała się trudna do wyobrażenia. Z kraju aspirującego stała się krajem współkształtującym europejską rzeczywistość. Z miejsca pełnego kompleksów – państwem coraz bardziej świadomym swojej pozycji. Jednocześnie, jak pokazuje doświadczenie ostatnich lat, członkostwo w Unii nie jest stanem końcowym, lecz procesem. Europa, podobnie jak Polska, wciąż się zmienia.