„Żądali, żebym przyniósł kartę”. Spór na parkingu Szpitala Uniwersyteckiego
Pan Przemysław był na wizycie w szpitalu w Prokocimiu. Mężczyzna nie ma jednej nogi, którą stracił w wypadku. Po zaparkowaniu na terenie Szpitala Uniwersyteckiego na tak zwanej „kopercie” pan Przemysław umieścił niebieską kartę osoby niepełnosprawnej za szybą, zrobił jej zdjęcie i udał się do obsługi placu po darmową wyjazdówkę. Jak informuje nas mężczyzna, pracownicy nie zaakceptowali zdjęcia karty.
– Wyciągam telefon, zacząłem pokazywać. Pan parsknął śmiechem i powiedział, że „takie coś to sobie każdy może zrobić”. Pokazuję mu, że przecież na zdjęciu jest moja twarz. Dalej był nieugięty. Zaproponowałem również, że może pójść ze mną do samochodu, a ja pokażę mu kartę, która jest za szybą. Drugi pan powiedział mi natomiast, że skoro wjeżdżam na parking, to mam znać jego regulamin i go akceptuję, więc powinienem przyjść z kartą. Żądali, żebym wrócił do samochodu, wyjął ją i przyniósł do punktu obsługi.
Pan Przemysław dodaje, że taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy, a do Szpitala jeździ regularnie od czterech lat. Wcześniej za każdym razem wydawano mu darmowe wyjazdówki.
Według naszego słuchacza wyjęcie karty zza szyby i przyniesienie jej fizycznie do biura obsługi parkingu mogłoby skutkować... mandatem, gdyby w międzyczasie odbyła się kontrola. Samo przejście kilkuset metrów jest problemem dla mężczyzny ze względu na to, że porusza się na protezie.
Pan Przemysław dodaje, że zaproponował okazanie dowodu osobistego jako potwierdzenie, że karta na zdjęciu należy do niego. Według pacjenta nic nie przekonało pracowników. Doszło do nieprzyjemnej wymiany słów, a także upadku mężczyzny.
– Ręce po prostu z bezsilności mi opadły. Chwyciłem się prawą ręką okienka, a lewą złapałem protezę nogi, którą wszyscy widzieli. Podniosłem ją na wysokość głowy i powiedziałem: „Patrzcie, kurczę, jestem niepełnosprawny i to znacznie, jak widać”. I wtedy przewróciłem się przy tym okienku.
Nasz słuchacz wyjaśnia, że żaden ze wspomnianych pracowników mu nie pomógł. Relacjonuje, że poczuł się upokorzony i że było to szydzenie z osoby niepełnosprawnej.
– Gdyby tej niepełnosprawności nie było widać, to jeszcze można byłoby przypuszczać, że ktoś chce zaoszczędzić parę złotych i przyjechał z kartą babci, dziadka czy kogoś innego. No ale tutaj był człowiek bez nogi.
Ostatecznie udało się otrzymać darmową wyjazdówkę w innym punkcie w szpitalu dzięki pomocy innych pracowników. Pan Przemysław chce wyjaśnić sprawę z placówką. Apeluje, aby pracowały w niej osoby empatyczne.
Pełnomocnik prezydenta Krakowa: regulamin powinien przewidywać takie sytuacje
Jak komentuje pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa do spraw osób z niepełnosprawnościami Bogdan Dąsal – jeśli w regulaminie zdjęcie karty parkingowej nie jest zakazane, to powinno być dozwolone. Oprócz tego trzeba zwrócić uwagę na kwestię obowiązujących przepisów.
– Regulamin powinien przewidywać taką sytuację. Osoba z niepełnosprawnością, która parkuje na niebieskiej kopercie, zgodnie z przepisami musi zostawić kartę parkingową w samochodzie, za szybą, na desce rozdzielczej.
Pełnomocnik zwraca też uwagę, że noszenie i odnoszenie karty może być dla osoby z niepełnosprawnością bardzo trudne.
Dąsal wspomina także o empatii.
– Bardzo ważne jest też zaufanie. Jeśli ktoś mówi, że jest osobą z niepełnosprawnością, powinniśmy przyjąć taką deklarację i udzielić mu pomocy.
Stanowisko szpitala
Szpital Uniwersytecki w przesłanym do nas oświadczeniu potwierdza, że pan Przemysław zwrócił się z prośbą o wydanie darmowej wyjazdówki do punktu obsługi parkingu. Sprawa konfliktu między nim a obsługą została dogłębnie wyjaśniona, a pracownicy złożyli wyjaśnienia. Jak czytamy w odpowiedzi:
Pracownik szpitala, w trakcie zdarzenia, nie był w stanie wizualnie ocenić niepełnosprawności Pacjenta, który w przypływie emocji wsparł się na protezie kończyny dolnej. Należy zaznaczyć, że nie doszło do kontaktu fizycznego pomiędzy Pacjentem a pracownikiem Szpitala ani pracownikiem Ochrony.