Niemal 2 miliony złotych – tyle wyniosła wartość środków zebranych przez inicjatorów krakowskiego referendum, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Do komisarz wyborczej w Krakowie Dagmary Daniec-Cisło trafiło sprawozdanie finansowe przesłane przez pełnomocnika komitetu referendalnego Rafała Zontka. Zdecydowaną większość finansowania stanowiły świadczenia niepieniężne przekazane przez stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
– Przyznaję, że bez wsparcia stowarzyszenia przeprowadzenie akcji referendalnej byłoby bardzo trudne – mówi Radiu Kraków Rafał Zontek. - Szacunki wynikają z faktur zakupowych stowarzyszenia, które również rozlicza się finansowo. Na ich podstawie oszacowano, ile wydano na poszczególne elementy ujęte w sprawozdaniu.
Pełnomocnik inicjatorów referendum dodaje, że komitet był zaskoczony skalą wsparcia ze strony stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. Stowarzyszenie zapewnia, że pochodziły one z jego własnych środków.
- Nikt nie wydaje pieniędzy, kiedy nie ma takiej potrzeby - tak szefowa biura prasowego Łukasza Gibały komentuje kwestię finansowania majowego referendum. - Zgodnie z statutem środki własne pochodzą z darowizn oraz ze składek członkowskich. Zostały przekazane dla inicjatywy referendalnej. Z czego wynika kwota? Zapewne z zapotrzebowań, jakie miał komitet. Najprawdopodobniej na informację o tym, że jest referendum i że zbierane są podpisy.
Zgodnie ze sprawozdaniem grupa obywateli ReferendumKRK.PL zebrała łącznie 1 976 276,06 zł.
Największą część tej kwoty – 1 896 164,49 zł – stanowiły świadczenia niepieniężne, czyli rzeczy i usługi, których wartość oszacowano według cen rynkowych. Niemal całość tego wsparcia, 1 895 164,49 zł, pochodziła od stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. Kolejne 1000 zł stanowiło świadczenie Wojciecha Jakubowskiego, jednego z inicjatorów referendum.
Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców zabrało głos w sprawie finansowania referendum. Szefowa jego biura prasowego Renata Ropska przekazała Radiu Kraków, że „były to środki własne stowarzyszenia”.
Ze środków własnych inicjatorów referendum pochodziło 69 171,57 zł, a darowizny wyniosły 10 940 zł. Pieniądze przekazały 43 osoby fizyczne. Komitet nie otrzymał pieniędzy ze zbiórek publicznych ani funduszy wyborczych partii politycznych, nie zaciągał też kredytów ani pożyczek.
Najwięcej kosztowały materiały referendalne
Łączne wydatki wykazane w sprawozdaniu wyniosły 1 976 011,31 zł. Największą pozycją było wykonanie i rozprowadzanie materiałów referendalnych – przeznaczono na to 1 179 544,01 zł.
Z tej kwoty 749 307,98 zł kosztowały plakaty, w tym billboardy, citylighty, reklamy na ekranach LED i słupach. Kolejne 430 236,03 zł wydano m.in. na ulotki, plakietki, znaczki i reklamówki.
Znaczącą pozycją były także wynagrodzenia osób zaangażowanych w zbieranie podpisów. Kosztowały 464 537,46 zł, a rekrutacja personelu – kolejne 6373,30 zł.
Na emisję materiałów w internecie i mediach społecznościowych, w tym spotów, reklam, postów i rolek, a także prowadzenie oraz moderację profili, wydano 137 040,40 zł.
Opłaty za korzystanie ze środków masowego przekazu wyniosły łącznie 154 029,95 zł. Najwięcej, 103 102,29 zł, przeznaczono na radio. Reklamy w dziennikach i czasopismach, także elektronicznych, kosztowały 30 740,16 zł, a w telewizji, w tym internetowej i streamingu – 20 187,50 zł.
Na funkcjonowanie inicjatorów referendum wydano 26 469,62 zł, a na organizację spotkań z mieszkańcami – 7995 zł. W sprawozdaniu znalazła się także kwota 21,57 zł za bilety parkingowe.
Po rozliczeniu wszystkich wydatków pozostała nadwyżka w wysokości 264,75 zł. Jak zaznaczył pełnomocnik komitetu referendalnego Rafał Zontek, pieniądze zostały przekazane Krakowskiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami z przeznaczeniem na potrzeby schroniska dla bezdomnych zwierząt.
Inicjatorzy referendum oświadczyli również, że nie przyjęli pieniędzy ze źródeł objętych zakazem wynikającym z art. 43 ustawy o referendum lokalnym.
Referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego odbyło się 24 maja. Głosowanie było ważne, a prezydent Krakowa został odwołany przed upływem kadencji.