Specjalistka chorób zakaźnych zaapelowała do osób z przeziębieniem, aby się z nikim nie kontaktowały. Aby wyleczyć przeziębienie nie jest potrzebna wizyta w przychodni specjalistycznej, czy szpitalu. "Dostęp do specjalistycznej pomocy muszą mieć ciężko chorzy, bo oni nie mają siły, żeby się przebić" - podkreśla w mediach społecznościowych. Dodaje, że opieką powinniśmy otoczyć osoby starsze i chore oraz z depresją, dla których to trudny czas.
Poprosiła, aby nie bagatelizować stanu zagrożenia epidemicznego i zostać w domu. "Decyzje o pozostaniu w domu są trudne ze względów osobistych, rodzinnych, biznesowych. Ale są konieczne, żebyśmy wkrótce nie musieli podejmować decyzji, któremu z pięciu duszących się pacjentów podłączyć ten jeden respirator, który mamy". Dodała, że na razie nikt nie stoi przed takim wyborem, lekarze ciężko pracują i panują nad sytuacją. Podkreśla jednak, że epidemię uda się opanować tylko wtedy, jeśli wszyscy będą zachowywać się odpowiedzialnie.
Prośba Stopyry, która kieruje Oddziałem Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie, związana jest z trudną sytuacją w placówkach medycznych, spotęgowaną przez koronawirusa.
„Pracujemy 24 godziny na dobę, brakuje testów, brakuje masek, kombinezonów, brakuje rąk do pracy. Wszystkie infolinie są zajęte, a nawet jeśli komuś uda się połączyć otrzymuje informację, żeby zadzwonić do specjalisty chorób zakaźnych” – napisała w mediach społecznościowych lekarz.
Jak podkreśliła, pracownicy szpitala nie są w stanie odebrać wszystkich telefonów, które dzwonią non stop przez całą dobę. „Walczymy, ale bez Was nie damy rady” – zaznaczyła i zaapelowała do osób przeziębionych, aby nie dzwoniły do szpitala.
W województwie małopolskim 31 osoby są hospitalizowane w związku z podejrzeniem koronawirusa. W Krakowie pacjenci z podejrzeniem choroby trafiają do szpitala im. Żeromskiego i Szpitala Uniwersyteckiego.
Ministerstwo zdrowia poinformowało w niedzielę o siedmiu nowych przypadkach zakażenia koronawirusem; zakażenie potwierdzono u 111 osób, z których trzy zmarły.
Teresa Gut/bp