Powrót do świata Przybory i Wasowskiego
Twórcy spektaklu nie próbują na siłę uwspółcześniać kultowego dorobku Kabaretu Starszych Panów. Jak podkreśla Adam Opatowicz, reżyser spektaklu, celem było przede wszystkim przywołanie klimatu tamtej epoki oraz niezwykłej atmosfery, którą przez lata tworzyli Przybora i Wasowski.
– To była twórczość wyjątkowa: pełna poezji, subtelnego dowcipu i muzyki. Jej ponadczasowość wynika z mistrzostwa autorów, których piosenki do dziś pozostają jednymi z najpiękniejszych utworów w historii polskiej kultury – mówi reżyser.
Jednocześnie „Stacyjka Zdrój” nie jest rekonstrukcją dawnych programów telewizyjnych. To nowa opowieść, napisana przez Andrzeja Poniedzielskiego, która czerpie z ducha oryginału, ale proponuje własną narrację.
Stacja po drugiej stronie
Akcja spektaklu rozgrywa się w nietypowym miejscu – tytułowej Stacyjce Zdrój, usytuowanej w zaświatach. To właśnie tam trafiają bohaterowie znani z piosenek i historii Kabaretu Starszych Panów.
Twórcy zastanawiają się, co mogłoby wydarzyć się „po drugiej stronie lustra”. Nie jest to jednak opowieść mroczna czy przygnębiająca. Wręcz przeciwnie – spektakl wykorzystuje humor, ironię i poetycką wyobraźnię, by oswoić temat przemijania.
– Jeśli ludzie od wieków próbują podczas seansów spirytystycznych nawiązać kontakt z tymi, którzy odeszli, my robimy coś odwrotnego. Patrzymy z tamtej strony na świat żywych i próbujemy zrozumieć sens naszego istnienia – wyjaśnia Opatowicz.
Smutek, który jest radością
Jednym z najważniejszych motywów przedstawienia jest refleksja nad życiem i jego nieuchronnym końcem. Spektakl nie udziela gotowych odpowiedzi, ale zachęca do zadawania pytań o to, co znajduje się poza granicą naszego doświadczenia.
W tej opowieści szczególnie ważne miejsce zajmuje myśl Andrzeja Poniedzielskiego, która staje się swoistą puentą przedstawienia:
„Smutek to radość, tylko inaczej.”
To właśnie wokół tej idei budowana jest historia pełna czułości wobec ludzkich słabości, tęsknot, marzeń i nadziei.
Świat jak baśń dla dorosłych
Kabaret Starszych Panów od początku wyróżniał się na tle swojej epoki. Jego surrealistyczne historie, niezwykli bohaterowie i poetycka rzeczywistość nie przypominały codzienności PRL-u ani żadnego innego świata.
Zdaniem Opatowicza właśnie ta baśniowość była źródłem ogromnej popularności programu.
– Dorośli czytają dzieciom bajki, ale Przybora i Wasowski stworzyli coś znacznie rzadszego: baśnie dla dorosłych. To był świat, który pozwalał oderwać się od rzeczywistości i przenieść w miejsce pełne wyobraźni – wspomina reżyser.
Podobny charakter ma również „Stacyjka Zdrój”. Bohaterowie noszą kostiumy inspirowane latami 20. i 30. XX wieku, a sceniczna rzeczywistość pozostaje zawieszona między snem, wspomnieniem i metafizyczną podróżą.
Szesnaście postaci, wiele ludzkich historii
W spektaklu występuje aż szesnaścioro aktorów. Nie jest to jednak efekt teatralnego rozmachu, lecz potrzeba wynikająca z bogactwa świata stworzonego przez Przyborę i Wasowskiego.
Na scenie pojawią się postacie reprezentujące różne temperamenty, emocje i doświadczenia: kochankowie, artyści, wdowy, urzędnicy, ludzie dobrzy i źli, romantycy oraz cynicy. Razem tworzą wielobarwną panoramę ludzkiego życia.
– Chcieliśmy pokazać jak najwięcej charakterów, bo właśnie one budują koloryt naszego świata – podkreśla reżyser.
Przede wszystkim radość życia
Choć „Stacyjka Zdrój” dotyka tematów ostatecznych, nie jest spektaklem smutnym. To przedstawienie o nadziei, poczuciu humoru i umiejętności odnajdywania sensu nawet w najtrudniejszych doświadczeniach.
Zapytany o najważniejsze przesłanie spektaklu Adam Opatowicz odpowiada krótko: – Chcę, żebyśmy cieszyli się życiem.
Premiera „Stacyjki Zdrój” odbędzie się w sobotę w Teatrze Bagatela. To propozycja zarówno dla miłośników Kabaretu Starszych Panów, jak i dla widzów, którzy szukają teatru łączącego poezję, muzykę, inteligentny humor oraz refleksję nad tym, co najważniejsze.