"Doją ludzi, ile się da", "złodziejstwo w czystej postaci" czy "każdy sposób na zebranie kasy na premie jest dobry". To tylko niektóre z komentarzy kierowców, które pojawiły się w związku z zapowiedzią poszerzenia krakowskiej strefy płatnego parkowania. Od 10 sierpnia za postój trzeba będzie zapłacić na kilku ulicach w rejonie Cmentarza Podgórskiego, na ulicy Łagiewnickiej przy Rondzie Matecznego oraz na Alei 3 Maja przy Błoniach. Większość ludzi, z którymi rozmawiała na ten temat reporterka Radia Kraków, ostro krytykuje te zapowiedzi, choć są też głosy poparcia:
Miasto zdziera z mieszkańców i z przyjezdnych pieniądze, także jestem przeciwny poszerzaniu strefy, bo zaraz będziemy cały Kraków mieć objęty strefą. To jest po prostu w trosce o mieszkańców, którzy mieszkają w tych miejscach, a wykorzystywane są miejsca pod ich domami dla tych, którzy oszczędzają. Zwiększenie ilości miejsc parkingowych doprowadzi do tego, że będzie łatwiej zaparkować, a nie wprowadzanie opłat. Łatanie dziury budżetowej kierowcami to jest stały element w Krakowie.
Magistrat podkreśla jednak, że strefa zostaje poszerzona między innymi na wniosek lokalnych mieszkańców, którzy na co dzień mają duży problem z zaparkowaniem przy własnych domach i mieszkaniach.
Decyzję podjęła jeszcze Rada Miasta poprzedniej kadencji, oczywiście po konsultacjach społecznych.W tym wypadku akurat to nie są jakieś wielkie połacie miasta.To raczej jest kwestia takiego doszczelnienia po to, żeby nie robili sobie z tych ulic park and ride'u mieszkańcy, szczególnie miejscowości dookoła Krakowa - mówi Krzysztof Wojdowski z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Mieszkańcy okolic, w których za miesiąc zacznie obowiązywać strefa płatnego parkowania, będą mogli kupować miesięczne abonamenty na parkowanie od jutra (10.07). Koszt to jedynie 10 złotych. Sprawę można załatwić przez internet lub stacjonarnie w biurze strefy przy ulicy Reymonta.