Bieg po emocje rozpoczął się dziesięć dni temu na Półwyspie Helskim, aby dziś zakończyć się na dachu hali Cracovii przy krakowskich Błoniach. Te niespełna 800 kilometrów miał przebiec sam krakowianin Szymon Makuch, na półmetku biegu doznał jednak kontuzji... więc pomogła mu jego ekipa supportowa, która założyła buty do biegania i dokończyła za niego trasę przez Polskę.
A na ostatnim odcinku z Olkusza do Krakowa towarzyszyło im już kilkudziesięciu biegaczy - w tym... starosta Olkusza, który przebiegł z nimi swój pierwszy maraton. Szymona na dachu hali Cracovii witało kilkadziesiąt osób.