Jak podkreśla Piotr Laskowski, szef Krakowskiej Izby Turystyki - ten sezon był inny i wszyscy mają nadzieję, że taki nietypowy sezon zdarzył sie ostatni raz. Turystów jest zdecydowanie mniej - na Rynku, nawet w godzinach szczytu, osób jest mniej niż zazwyczaj w styczniu. Jak podkreśla - aktywiści są zachwyceni, skarbnik miasta zdecydowanie mniej, podobnie jak kilkanaście procent mieszkańców Krakowa, utrzymujących się z turystyki. Głos branży turystycznej nie przebija się wystarczająco mocno, aż do momentu, w którym statystyczny Kowalski z os.Oświecenia nie zauważy, że tramwaj przyjeżdża co 15 minut, a nie co 5, to nie zrozumie ile turystyka znaczy dla Krakowa i jego budżetu.
Pełne statystyki poznamy prawdopodobnie dopiero pod koniec roku, ale wystarczy spojrzeć na dane krakowskiego lotniska - w sierpniu spadek ruchu lotniczego to 60%. Spadek ruchu turystycznego, dotyczący hoteli, restauracji, obsługi jest prawdopodobnie jeszcze wyższy. Zagranicznych turystów jest garstka - to 10 - 15% tego, co było przed pandemią. A to właśnie turyści zagraniczni zostawiają najwięcej pieniędzy.
Hotele były przez dwa miesiące zamknięte, od maja działają, ale liczba gości nie przekracza 15% z lat poprzednich. W lipcu i sierpniu jest nieco lepiej, ale nawet w weekendy to zaledwie 50% dawnego obłożenia, wiele hoteli nadal jest zamkniętych i te prawdopodobnie już nie wrócą do przyjmowania gości. W trudnej sytuacji są też hotele luksusowe, które mają ogromne koszty stałe. Wiele osób na całym świecie straciło pracę, lub zarabia mniej i dla nich turystyka jest na ostatnim miejscu potrzeb.
Na tym ucierpiały też biura podróży, uzależnione nie tylko od zawartości portfeli klientów, ale i od rozporządzeń. Do Hiszpanii np. nie latają loty rejsowe, wyłącznie czartery - o tym jednak potencjalni klienci biur podróży nie wiedzą. Problem dotyczy także biur podróży z innych krajów, które generowały duże zyski dla miasta - w tej chwili turystyki przyjazdowej praktycznie nie ma. Według prognoz tak będzie do wiosny. Kto przetrwa, będzie mógł odbudować zyski.
Co przyniesie jesień? Czy nauczyciele i rodzice będą się decydować na posyłanie dzieci na wycieczki szkolne? I ile jesteśmy w stanie przewidzieć? To takie pytania bez odpowiedzi - przynajmniej na razie.
Magdalena Zbylut-Wiśniewska/bp