Krakowianie niechętnie się podpisują pod kandydaturami, niechętnie składają podpisy poparcia. To bardzo żmudna robota, trud ponad 100 wolontariuszy, którzy zbierali podpisy. Nie pomaga na pewno ostatni wyciek danych medycznych, ludzie mają poczucie, że ciągle można na PESEL wziąć jakąś chwilówkę – mówi Bocheńczak.
Podpisy poparcia dla kandydatów na prezydenta Krakowa można składać do 3 września. Potem będą weryfikowane, a kandydaci zarejestrowani przez krakowską delegaturę Krajowego Biura Wyborczego. Oficjalna lista startujących w wyborach ma zostać opublikowana 14 września.
Bocheńczak odniósł się również do swoich kontrkandydatów. Stwierdził, że w tych wyborach należy powiedzieć „stop bandzie czworga”. Do tej grupy zaliczył Michała Drewnickiego, Darię Gosek-Popiołek, Łukasza Gibałę i Monikę Piątkowską. Zdaniem kandydata Konfederacji są to osoby związane ze środowiskami mającymi dziś wpływ na decyzje podejmowane w Krakowie, które – jak twierdzi – nie doprowadziły do oczekiwanych przez niego zmian w mieście.
Radio Kraków zapytało Bocheńczaka również o to, jak zamierza rządzić Krakowem bez poparcia większości w Radzie Miasta. Kandydat odpowiedział, że nie zamierza negocjować z radnymi i zapowiedział postawienie im „ultimatum”.
Według Bocheńczaka radni będą musieli zdecydować, czy poprą proponowane przez niego zmiany. Jeśli odmówią, kandydat zapowiada publiczne wskazywanie radnych, którzy głosują przeciw jego propozycjom. Jako przykłady spraw, w których zamierza domagać się zmian, wymienił walkę z – jak to określił – „kolesiostwem” w mieście oraz strefę czystego transportu.