Analiza spotkania i stabilizacja w obronie
Wisła wygrywa przy Reymonta z Wieczystą w krakowskich, małych derbach – różnie jest to nazywane przez ekspertów. Panie trenerze, czy była już chwila na to, żeby przeanalizować to spotkanie trochę bardziej na chłodno i spokojnie? Jakie są wnioski po wczorajszym meczu?
W tym tygodniu poszliśmy w stronę częściowej analizy. Skupiliśmy się głównie na tym, co robiliśmy na treningach, czyli na określonych tematach. Dzisiaj zwróciliśmy większą uwagę na działania ofensywne, stąd też połączenie naszej pomeczowej analizy z analizą najbliższego rywala – Odry Opole. Sprawdzaliśmy, jak przeciwnik się broni i co z naszego arsenału możemy wykorzystać w ofensywie, aby zyskać najwięcej możliwości. Ta częściowa analiza została już przedstawiona zespołowi, natomiast całościowa analiza sztabowa również jest gotowa. Przede wszystkim cieszy wynik, bo to bardzo istotne. Cieszy też fakt, że potrafiliśmy długo i skutecznie bronić się w niskim bloku, a w odpowiednim momencie przejść do szybkich ataków. Wykreowaliśmy kilka klarownych sytuacji – mam tu na myśli Angela Rodado, który dobrze przeczytał sygnalizowane zagranie bramkarza przy naszym wysokim ustawieniu. Mieliśmy też stuprocentową sytuację w pierwszej połowie po rzucie rożnym, gdzie Eli był bardzo blisko zdobycia gola, ale bramkarz instynktownie obronił ten strzał nogą.
Jak ważne dla pana było to, że Wisła pierwszy raz zagrała na zero z tyłu?
Mamy wrażenie, że faktycznie tworzyliście wczoraj monolit na boisku, podczas gdy wcześniej, na przykład w meczu z Piastem Gliwice, straciliście sporo bramek i można było narzekać na grę obronną. Z pewnością to dodatkowa satysfakcja – nie tylko dla mnie i sztabu, ale też dla samych zawodników oraz bramkarza. Wracając jednak do meczu z Piastem, jeśli przeanalizujemy stracone bramki szczegółowo: przy jednej z nich Gigi doznał urazu i nie mógł interweniować na sto procent, a druga padła z rzutu karnego po zagraniu ręką na pograniczu szesnastego metra. Gdybyśmy odliczyli te dwie nieoczywiste sytuacje, bilans wyglądałby inaczej. Nasz styl gry sprawia, że narażamy się na kontrataki i czasem tracimy bramki po stałych fragmentach. Dlatego jeśli wygrywamy zasłużenie, dobrze się bronimy i zachowujemy czyste konto, satysfakcja jest ogromna. To efekt naszej pracy – przykładamy dużą wagę do defensywy i widać postęp. Początkowe spotkania w Ekstraklasie były stresujące dla wielu graczy, musieli odnaleźć się w nowym środowisku. Od meczu z Pogonią idziemy w dobrą stronę. Rośnie w zespole "team spirit" i dobra energia na treningach, a zawodnicy potrafią przełożyć pracę z mikrocyklu na mecze ligowe, czego wcześniej często brakowało właśnie z powodu tej wspomnianej niepewności.
Forma Sancheza i rywalizacja w ofensywie
Chciałem zapytać o Jordiego Sancheza. Szósty mecz i szósty gol Hiszpana. Kiedy dołączał do Wisły jeszcze w pierwszej lidze, były momenty zawahania, czy przedłużać z nim kontrakt. Czy przypuszczał pan, że może on aż tak "odpalić" i stać się najgroźniejszym zawodnikiem w ataku?
Skąd bierze się ta forma? Każdy trener pracujący z szeroką kadrą wierzy w swoich zawodników. Organizujemy sporo zajęć indywidualnych i rozwijamy piłkarzy poprzez analizę, na czym korzysta ostatecznie cały zespół. Jordi ma fantastyczną serię, jakiej nie miał w poprzednich latach – w czterech spotkaniach strzelił pięć bramek. W przedostatnim meczu nie trafił, ale z Wieczystą rozpoczął, mam nadzieję, nową serię. Cieszy nas, że mamy gracza w tak dobrym momencie, a rolą sztabu jest to odpowiednio wykorzystać. Bardzo się też cieszę, że Angel Rodado powoli wraca do optymalnej dyspozycji, a Jeremy pokazał się wczoraj z dobrej strony. Zawodnicy, którzy przyszli w letnim oknie transferowym, czują się u nas coraz lepiej i powoli stanowią o sile drużyny. Zespół formuje się na nowo, co prawda nie była to rewolucja – bo zależało nam na zachowaniu trzonu – ale każda zmiana wymaga czasu. Widać w tym momencie świetną pracę wykonaną przez cały dział sportu.
Ma pan pomysł, jak pomieścić na boisku będącego w formie Sancheza oraz wracającego do dyspozycji Angela Rodado? Do tego dochodzi wczorajszy świetny występ Szwajcara Jeremy'ego Gimeno, który zaimponował prawdziwym instynktem strzeleckim.
To prawda, bramka Jeremy'ego była nieoczywista – to było precyzyjne uderzenie z powietrza, bez przyjęcia. Dobrzy napastnicy mają po prostu takie czucie i chęć oddawania strzałów. Zarówno przed meczem, jak i w przerwie, dużo mówiliśmy o tym, by szukać uderzeń z większej odległości, w co on fantastycznie się wpisał. Oczywiście, na boisku wszystko jest możliwe pod kątem ustawienia. Musimy jednak dać zawodnikom więcej czasu, by dokonać miarodajnej oceny. Jeden dobry występ czy wybitne 30 minut to jeszcze za mało, dyspozycję trzeba potwierdzać regularnie. Dotyczy to wszystkich graczy, ponieważ po to mamy w zespole rywalizację, żeby piłkarze nawzajem pozytywnie się motywowali.
Pucharowy sprawdzian i nowy pomocnik
We wtorek czeka was mecz w Pucharze Polski z Odrą Opole. Nie pytam o wyjściową jedenastkę, ale czy to spotkanie będzie "przeglądem wojsk" i okazją dla zawodników, którzy grają w Ekstraklasie mniej?
Nie chciałbym zdradzać naszej strategii, aby nie ułatwiać zadania rywalowi. Sami piłkarze nie dostali jeszcze informacji, kto wyjdzie w pierwszej jedenastce, ale jedziemy do Opola w bardzo mocnym składzie z zamiarem wygranej. Odra może nie imponuje obecnie punktowo w I lidze, ale jest to bardzo dobrze zorganizowany i grający intensywnie zespół. Widać tam rękę trenera Tomczyka. Drużyna zaczyna przypominać Polonię Bytom z czasów jego kadencji, w której kluczowa była duża intensywność i ciągła presja na rywalu. Wiemy, że czeka nas trudne spotkanie, ale jesteśmy zmobilizowani, a naszym celem jest awans.
Co może pan powiedzieć o nowym zawodniku, Viktorze Messengerze? Gra jako "szóstka" lub "ósemka". Prezes Jarosław Królewski wspominał niedawno, że potrzebujecie na tej pozycji "dzika". Ile czasu będzie potrzebował, żeby dał mu pan szansę na boisku?
Unikałbym określenia "dzik", bo taki piłkarz kojarzy mi się z ogromną agresją, świetnym odbiorem, mocną grą w kontakcie, ale jednocześnie z nieco gorszym operowaniem piłką i słabszą techniką. Viktor jest dobry w defensywie, potrafi być agresywny i odbierać piłki, a do tego dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. Przede wszystkim to jednak zawodnik bardzo zaawansowany piłkarsko – dużo widzi na boisku, łatwo znajduje optymalne rozwiązania i idealnie wpisuje się w nasz sposób budowania akcji. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość. Po rozpoczęciu przygotowań w swoim poprzednim klubie, został z powodów pozasportowych odsunięty od pierwszej drużyny. Trenował w mniejszej grupie, przez co musi nadrobić zaległości motoryczne. Potrzebuje też czasu, aby zaadaptować się w nowym środowisku i wkomponować w nasz model gry. Został przez nas szczegółowo przeanalizowany, mocno w niego wierzymy, ale damy mu dokładnie tyle czasu, ile potrzebuje.
Rozwój młodzieży i końcówka okienka transferowego
Jakub Krzyżanowski zbiera świetne opinie. Pojawiają się głosy, że to najwyższy czas, by przyjrzał mu się sztab dorosłej reprezentacji. Jak podoba się panu rozwój tego zawodnika?
Kuba z każdym meczem wygląda coraz lepiej. Rzuca się w oczy jego solidność w defensywie i fakt, że niezwykle trudno go przejść w pojedynkach jeden na jeden. Ma przy tym bardzo dobre parametry biegowe – na swojej pozycji robi duży dystans, a także notuje świetne wyniki w sprintach i w biegach z dużą intensywnością (HSR). Początkowo widać było u niego trochę stresu, bo potrzebował oswoić się ze środowiskiem Ekstraklasy. Teraz zaczyna pokazywać pełną swobodę w grze i coraz częściej wykorzystuje swoje umiejętności ofensywne. Cieszę się, że tak dobrze się rozwija. Jego potencjał jest ogromny i to, co pokazuje teraz, na pewno nie jest jeszcze jego limitem.
Prezes Królewski poinformował na Twitterze, że kadra jest już zamknięta. Do końca okienka zostało kilka dni. Czy planujecie jeszcze ewentualne wypożyczenia graczy z klubu, którym w tym momencie może być ciężko o minuty na boisku?
Dopóki okienko transferowe jest otwarte, teoretycznie wszystko jest możliwe. Nie chciałbym jednak w tym momencie rzucać konkretnymi nazwiskami. Wiemy, jak to bywa z negocjacjami transferowymi – czasami wydaje się, że dopięcie formalności jest na wyciągnięcie ręki, a ostatecznie nic z tego nie wychodzi, lub na odwrót. Jeśli pojawi się jakikolwiek sfinalizowany ruch z klubu, informacja na pewno zostanie oficjalnie przekazana mediom.