Dzisiaj po wakacyjnej przerwie do pracy wraca małopolski sejmik. Zobaczymy w nim klub stowarzyszenia Rozwój Plus?
Sejmik wraca do pracy po wakacyjnej przerwie, ale trzeba też jasno podkreślić, że od ostatniego sejmiku, czyli od lipca do dzisiaj, radni Sejmiku Województwa Małopolskiego bardzo intensywnie pracowali, spotykając się z mieszkańcami. Samorząd województwa i Zarząd Województwa Małopolskiego realizowały też konkretne projekty zgodnie z harmonogramem. Dostawa pociągów odbywała się w ramach rozliczenia...
Za moment o pociągach porozmawiamy. Co ze stowarzyszeniem Rozwój Plus? Słyszymy, że w Małopolsce chęć przystąpienia do niego miało deklarować kilkuset polityków, głównie samorządowców, a według posłów tego stowarzyszenia także osoby w sejmiku.
Nie znam autorów tych wypowiedzi. Niemniej jednak w samorządzie województwa małopolskiego działa stowarzyszenie Wspólnota Wartości. Na terenie województwa małopolskiego również wspomniane stowarzyszenie spotyka się z mieszkańcami.
Dla mnie istotne jest to, aby województwo małopolskie dalej dynamicznie się rozwijało, biorąc pod uwagę doświadczenie parlamentarzystów z różnych stron sceny politycznej. Widzimy, że województwo małopolskie się rozwija. Jako gospodarzowi regionu zależy mi na tym, aby wszyscy parlamentarzyści z Małopolski angażowali się chociażby w sprawy ochrony zdrowia czy publicznego transportu zbiorowego.
Będzie klub Rozwój Plus czy nie?
Ja takiego klubu nie zakładam.
Jest pan zadowolony z tego, że Łukasz Kmita, poniekąd pana konkurent na fotel marszałka, nie jest już członkiem Prawa i Sprawiedliwości, tylko jest w stowarzyszeniu Rozwój Plus?
Nie chciałbym odnosić się do tej sprawy. Dla mnie bardzo ważne jest to, aby wszyscy parlamentarzyści z Małopolski angażowali się w rozwój województwa małopolskiego.
Z posłem Łukaszem Kmitą miałem okazję współpracować, kiedy był wojewodą, a także kiedy był parlamentarzystą. Mam nadzieję, że wszyscy parlamentarzyści będą dbać o interes Małopolski. To kluczowe zadanie, nie tylko dlatego, że pochodzą z Małopolski. Jako samorząd województwa małopolskiego liczymy na to, że w Warszawie będziemy mieć wsparcie, bo tam też są środki, z których Małopolska powinna korzystać i korzysta. Podkreślam, że korzysta dzięki temu, że Zarząd Województwa Małopolskiego sprawnie działa, ma przygotowane dokumentacje i projekty. Widać to chociażby na przykładzie pociągów. Jeśli chodzi o środki z KPO, pierwszy etap został zakończony. Sześć pierwszych pojazdów zostało odebranych, kolejne pociągi są na linii produkcyjnej w małopolskiej firmie Newag.
Newag, oczywiście.
A to pokazuje potencjał naszego województwa.
Ucieka pan od odpowiedzi. Rozwój Plus to dla pana rozłamowcy?
Dla mnie istotne jest to, aby Małopolska i samorząd województwa małopolskiego miały wsparcie z różnych stron sceny politycznej. To jest dla mnie kluczowe, jeżeli chodzi o Małopolskę.
Zostawmy stowarzyszenie. Czy pomimo audytu Urzędu Marszałkowskiego, raportu NIK i rekomendacji Ministerstwa Kultury dotychczasowy dyrektor Opery Krakowskiej zostanie powołany na kolejną kadencję bez konkursu? Czy jednak zdecyduje się pan na konkurs?
W lipcu zdecydowaliśmy się na procedurę, biorąc pod uwagę dopuszczalną formułę prawną, zgodnie z którą bez konkursu można kontynuować pracę obecnego dyrektora jednostki kultury. Natomiast na dzień dzisiejszy do Samorządu Województwa Małopolskiego wpłynęły różnego rodzaju opinie. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęliśmy. Jest to analizowane.
Dyrektor, profesor Sułkowski, ma kadencję do 31 sierpnia następnego roku, a do lutego mamy czas, aby podjąć ostateczną decyzję. Tak jak obserwujemy wszystkie jednostki kultury, w tym Operę Krakowską, widzimy, że przybywa melomanów, przybywa słuchaczy. Przede wszystkim bardzo dziękuję wszystkim artystom Opery Krakowskiej, którzy bardzo mocno promują nie tylko Małopolskę, ale też naszą lokalną kulturę i tradycję. To jest widoczne. Chociażby w najbliższym czasie Opera będzie prezentowała Małopolskę i Polskę w Bari. To kolejny dowód, że Opera się rozwija.
Nieprawidłowości w Operze wskazywał audyt, potem raport NIK. Ministerstwo Kultury przekonywało, że dotychczasowy dyrektor może przecież wystartować w konkursie. Dlaczego nie decyduje się pan na procedurę konkursową?
Dokonujemy analizy przesłanych opinii, zarówno stowarzyszeń, jak i Ministerstwa Kultury.
Jeżeli chodzi o audyt prowadzony przez Urząd Marszałkowski i nasze zalecenia, jest czas, aby je wdrożyć, a później podsumować, chociażby pod koniec tego roku, czy zostały wdrożone. Jeżeli nie zostały, to z jakiego powodu. Mamy czas do lutego, aby podjąć stosowną decyzję, i taką decyzję podejmiemy.
Czyli nie zapadła jeszcze decyzja, że będzie tryb bezkonkursowy?
Na tę chwilę nie. Analizujemy opinie przesłane do Zarządu Województwa Małopolskiego przez stowarzyszenia i Ministerstwo Kultury. Natomiast zgodnie z procedurą w lipcu zdecydowaliśmy się na przesłanie do ministerstwa informacji, że chcielibyśmy kontynuować współpracę, biorąc pod uwagę dobrą pracę dyrektora.
Czy w ramach nadzoru właścicielskiego ma pan listę najlepiej zarabiających specjalistów w małopolskich szpitalach? Pytam po doniesieniach o rekordziście ze Szpitala Dietla, który zarabia 2,3 mln zł rocznie. Jak jest w pozostałych szpitalach prowadzonych przez Urząd Marszałkowski?
Przede wszystkim widzimy, że Ministerstwo Zdrowia nie radzi sobie z ochroną zdrowia, nie tylko w naszym województwie, ale w całym kraju. Jeżeli chodzi o politykę kadrową, oddaję ją w ręce menedżerów, dyrektorów poszczególnych szpitali. Dla mnie kluczowe jest to, aby dyrektorzy naszych małopolskich szpitali wojewódzkich prowadzili taką politykę, żeby szpitale nie wpadały w spiralę zadłużenia.
Województwo małopolskie na pierwszym miejscu stawia zdrowie i bezpieczeństwo Małopolan. Stąd, kierując środki z budżetu województwa, ale też środki z KPO czy środki europejskie, chcemy, aby w tej kadencji w rozwój małopolskich szpitali zostało zainwestowanych blisko 700 milionów złotych.
W najbliższym czasie zostanie odebrana inwestycja w ramach KPO w Szpitalu Rydygiera. Ostatnio odebraliśmy inwestycję „Przewiązka” w Szpitalu Jana Pawła II. Kolejne inwestycje są realizowane w Szpitalu św. Łukasza w Tarnowie i w Nowym Sączu. W każdym szpitalu województwo małopolskie realizuje inwestycje od kilku do kilkuset milionów złotych.
Ale na pewno sprawdzał pan zarobki specjalistów. 2,3 mln zł rocznie w Szpitalu Dietla – to ten specjalista. A na przykład w Szpitalu Jana Pawła II?
Jeżeli chodzi o tego typu wrażliwe informacje, departament zdrowia sprawdza dane. Natomiast procedury realizowane przez Ministerstwo Zdrowia czy Narodowy Fundusz Zdrowia powodują, że biorąc pod uwagę procent od danego kontraktu, pojawiają się takie środki.
Kluczowe jest to, aby Małopolanie mieli dostęp do specjalistycznych zabiegów i do najlepszej aparatury. To jest dla mnie cel, który w tej kadencji chcemy wspólnie z moimi koleżankami i kolegami w sejmiku realizować.
Temat wynagrodzeń zawsze jest tematem wrażliwym. Chcemy jednak, aby nasze szpitale wojewódzkie nie popadały w zadłużenie. Apeluję do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia, aby przyspieszały wypłatę środków w ramach programów lekowych. Tam są najtrudniejsze przypadki w zakresie onkologii, ale również kardiologii.
Jeżeli chodzi o zastawki TAVI, nie wiem, czy mieszkańcy mają świadomość, że ograniczenia pod względem procedur i realizacji tego typu zabiegów specjalistycznych już praktycznie się wyczerpały. Kolejka się wydłuża, a to oznacza, że niektóre osoby z tej kolejki po prostu nie doczekają zabiegu. I to jest coś, czym wszyscy parlamentarzyści, Ministerstwo Zdrowia...
To jest jasne.
...i Narodowy Fundusz Zdrowia powinny się zająć w pierwszej kolejności.
Jaka jest skala tego typu umów, w których specjaliści dostają procent od wykonanej procedury?
W całym województwie nie posiadam takich danych. Natomiast, biorąc pod uwagę rozmowy z dyrektorami, nadzór i pracę z nimi, dwa razy do roku departament zdrowia, ale też przedstawiciele Zarządu Województwa Małopolskiego spotykają się z dyrektorami. Rozmawiają o tym, jak należy inwestować.
Dążymy również do tego, aby wydatkowanie środków na płace było optymalne pod względem całości kosztów funkcjonowania szpitala. W Małopolsce jest to średnio na poziomie około 60 procent, jeżeli chodzi o szpitale wojewódzkie. Niestety w Polsce dochodzi do sytuacji, w której środki na płace sięgają blisko 90 procent kosztów funkcjonowania szpitala. To jest bardzo niepokojące.
Apeluję do Ministerstwa Zdrowia, aby bardzo mocno postawiło na to, żeby szpitale nie kredytowały Narodowego Funduszu Zdrowia, bo to jest bardzo niebezpieczne. Jeżeli programy lekowe są dzisiaj obciążeniem danego szpitala, środki nie są wypłacane w terminie, a procedury są w bardzo znacznym stopniu ograniczone – i nie dotyczy to tylko zastawek TAVI, ale wielu innych procedur specjalistycznych – to jest to problem.
Jak odniesie się pan do publikowanej regularnie przez „Gazetę Wyborczą” listy „Rodzina na swoim”, czyli działaczy z legitymacją partyjną, którzy zajmują intratne posady w instytucjach zarządzanych przez Urząd Marszałkowski? Ostatnia publikacja mówi o 70 osobach.
Ta publikacja jest pokazywana po raz trzeci. Dla mnie istotne jest to, że w tej publikacji nie ma wskazania, że ktoś nie posiada kwalifikacji albo nie został wybrany zgodnie z procedurą. Jeżeli chodzi o dobór współpracowników, jako pierwszy element stawiam kwalifikacje, następnie procedury doboru. Wszystkie te elementy są spełnione.
Nie chciałbym odnosić się do ataków politycznych, bo każdy argumentuje swoją sprawę w określony sposób. Niemniej jednak poprzez dobry dobór moich współpracowników województwo małopolskie się rozwija i jest stawiane jako wzór pod względem rozwoju publicznego transportu zbiorowego, inwestycji w szpitale czy rozwoju kultury. Widać to też chociażby po liczbie turystów, którzy bardzo chętnie przyjeżdżają do Małopolski. Dla mnie kluczowe jest to, aby Małopolska do końca tej kadencji była najlepszym miejscem do życia i pracy w Polsce.
Skoro o transporcie publicznym: bezemisyjne autobusy dla Małopolskich Linii Dowozowych, coraz większa liczba pasażerów Kolei Małopolskich i innych przewoźników. Czy są jeszcze miejsca, które wymagają tego typu wsparcia? Linii jest już 75.
Biorąc pod uwagę Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, który został stworzony przez ministra Adamczyka w 2019 roku, skutecznie realizujemy rozwój tych połączeń. W 2025 roku Małopolskimi Liniami Dowozowymi przewieziono nieco ponad pięć milionów pasażerów, a w 2026 roku, do sierpnia, tych pasażerów jest już ponad cztery miliony. To pokazuje, że Małopolskie Linie Dowozowe są dobrze odbierane przez pasażerów i tworzymy coraz to nowe linie.
Od jutra rozpoczynamy rok szkolny. Chcemy, aby uczniowie, ale też rodzice, mieli możliwość dowozu i dojazdu dzieci do szkoły. Nowe linie to chociażby Skawina–Kraków, Proszowice–Kraków, ale też połączenia w okolicach Tarnowa. Wszystko po to, aby Małopolskie Linie Dowozowe były otwarte dla pasażerów. Dzisiaj obsługują i docierają do 117 gmin. To dynamiczny skok i chcemy, aby dalej się rozwijały, również korzystając z rządowego Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych.
Widzimy też, że inne samorządy mówią, że jest to bardzo dobry projekt, który łączy samorząd gminny i województwo. Bardzo dobrze sprawdza się również bilet metropolitalny w Krakowie. Jesteśmy w rozmowach z prezydentem Tarnowa, aby, biorąc pod uwagę naszą propozycję, Tarnów także wszedł w ten projekt.
Są też pomysły kandydatów w przedterminowych wyborach, żeby dla Krakowian bilet metropolitalny kosztował 99 zł.
Pomysły są bardzo szerokie. Niemniej jednak...
Koleje Małopolskie musiałyby zrezygnować z części zysków.
Jeżeli chodzi o Kraków, każdy z kandydatów powinien się zastanowić nad jednym elementem. W Krakowie potrzebny jest dodatkowy dworzec kolejowy. Dzisiaj Kraków Główny niestety traci swoją przepustowość. Liczba krawędzi peronowych jest, szczególnie w szczycie porannym i popołudniowym, bardzo obciążona. Dlatego potrzebny jest kolejny projekt.
Mam nadzieję, że kandydat Michał Drewnicki bardzo mocno postawi na rozwój publicznego transportu zbiorowego. Oczywiście bardzo wspieram Michała Drewnickiego.