Wybory odbędą się po tym, jak 24 maja w referendum gminnym odwołany został prezydent Aleksander Miszalski (KO).
Termin wyborów premier wyznaczył na 27 września, a ewentualnej II tury – na 11 października. Krakowianie będą głosować w obwodowych komisjach w godzinach od 7 do 21.
Komisarz wyborczy zarejestrował zgłoszenia 24 komitetów, zamierzających wystawić swojego kandydata na prezydenta. Jeden z nich – Komitet Wyborczy Wyborców Myśl Krakoska i Historia Matematyczna – został wykreślony z powodu rezygnacji trzech członków komitetu z zasiadania w komitecie, co skutkowało brakiem minimalnej liczby członków potrzebnych do tworzenia komitetu.
Walkę o fotel prezydenta Krakowa zapowiedzieli m.in.: Marian Banaś (były prezes Najwyższej Izby Kontroli), Bartosz Bocheńczak (Konfederacja), Michał Drewnicki (PiS), Łukasz Gibała (komitet Kraków dla Mieszkańców), Daria Gosek-Popiołek (Lewica), Jan Hoffman (jeden z inicjatorów majowego referendum), Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej), Aleksandra Owca (Partia Razem), Monika Piątkowska (komitet Ponad Podziałami, poparcie KO i PSL), Sławomir Pietrzyk (Socjaldemokracja Polska), Marianna Schreiber (celebrytka), Grażyna Zofia Świat (Bezpartyjni Samorządowcy Małopolski), Łukasz Wantuch (były radny Krakowa).
Drewnicki (PiS), Gibała (Kraków dla Mieszkańców) oraz Piątkowska (poparcie KO, PSL) zebrali już wymaganą do rejestracji oficjalnej kandydatury liczbę (co najmniej 3 tys.) podpisów. Kandydat PiS złożył już podpisy w miejskiej komisji wyborczej.
Kampania wyborcza potrwa do 25 września. Część kandydatów, chociaż nie są jeszcze formalnie kandydatami zarejestrowanymi przez komisję wyborczą, rozpoczęło prekampanię jeszcze w maju, po ogłoszeniu wyników referendum odwołującego Miszalskiego.
Wśród aktywnych medialnie osób są: Michał Drewnicki, Daria Gosek-Popiołek, Bartosz Bocheńczak, Jan Hoffman, Michał Klimek, Aleksandra Owca, Sławomir Pietrzyk. Monikę Piątkowską jako kandydatkę premier Donald Tusk (KO) i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) ogłosili w czerwcu w Warszawie. Obecnie kandydatka spotyka się z mieszkańcami i organizuje konferencje prasowe. Łukasz Gibała zwlekał z ogłoszeniem swojej decyzji do sierpnia. Jak mówił dziennikarzom, czekał na wyznaczenie przez premiera daty wyborów – to nastąpiło 31 lipca.
Wielu kandydujących uwzględniło w swoim programie wyborczym sprawy, które przez inicjatorów majowego referendum oraz przeciwników politycznych KO były wymieniane jako błędy Miszalskiego.
Chodzi przede wszystkim o strefę czystego transportu (SCT). Kolejni kandydaci ogłaszają, że zlikwidują ją lub ograniczą jej obszar do centrum miasta. Pretendujący na urząd włodarza Krakowa zapowiadają także rozbicie układów personalnych, skończenie z „kolesiostwem”, które wytykano odwołanemu prezydentowi. Zapowiadają przywrócenie biletu 20-minutowego na tramwaje i autobusy miejskie – za poprzedniego prezydenta bilet ten został zlikwidowany na rzecz biletu 15-minutowego.
24 maja za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 mieszkańców, czyli 29,99 proc. Do ważności referendum potrzebny był udział w głosowaniu co najmniej 26,98 proc. uprawnionych do głosu. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji.
Zdaniem politologów do odwołania prezydentów, burmistrzów miast dochodzi bardzo rzadko z powodu niskiej frekwencji. Wynik referendum w stolicy Małopolski, według ekspertów, był niepokojącym sygnałem dla KO i mógł wywołać efekt domina. Za przykładem Krakowa poszedł m.in. Tarnów – tu jednak nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów do organizacji referendum odwołującego prezydenta Jakuba Kwaśnego, który wygrał wybory z poparciem KO.
W związku z wynikiem referendum w Krakowie premier, przewodniczący KO Donald Tusk rozwiązał małopolskie struktury partii, którym szefował Miszalski. Nowy zarząd KO w województwie ma być powołany po wyborach na prezydenta Krakowa.
Referendum odwoławcze było inicjatywą komitetu obywatelskiego, którego przedstawiciele podkreślali, że nie są związani z żadną partią polityczną. Akcję szybko poparli przeciwnicy KO.
Miszalski, odnosząc się do zarzutów przeciwników, tłumaczył m.in., że jego decyzje mają służyć zmniejszeniu zadłużenia miasta, polepszeniu jakości życia mieszkańców, a SCT jest odpowiedzią na oczekiwania mieszkańców oraz wyrazem troski o ich zdrowie.
Aleksander Miszalski objął rządy w mieście po urzędującym ponad 22 lata, kojarzonym z lewicą, Jacku Majchrowskim. Według zwolenników Miszalskiego, miał on utrudnioną pracę, ponieważ mierzył się z efektami decyzji wcześniejszego prezydenta.