- A
- A
- A
Władysław Kielian: "Czasami brakuje w nas tej małej solidarności"
- Dzisiaj społeczeństwo jest mądrzejsze i wie jak to funkcjonuje. Ludzie chcieli się nauczyć i oni rozumieją. Nie mówią ”chcieliście to macie”. To sporadyczne przypadki - mówił na antenie Radia Kraków Władysław Kielian, szef Solidarności w hucie ArcellorMittal.Zapis rozmowy Marty Szostkiewicz z Władysławem Kielianem, szefem Solidarności w hucie ArcellorMittal.
31 sierpnia, dzień kiedy wszyscy oglądaliśmy Lecha Wałęsę, który groteskowo dużym długopisem podpisywał porozumienia. Gdzie pan to oglądał?
- W domu. To było wielkie przeżycie. Po 35 latach jak sobie to przypomnę z telewizji to jako młody człowiek przeżywałem ten podpis. Ten długopis to mam dzisiaj przed oczami. On jest w sali złożony i można go oglądać. To była maskotka, która pokazywała jak ważne to jest. To było generalne poparcie ludzi pracy.
Czego się pan spodziewał dla siebie po tym porozumieniu? Był pan wtedy niespełna 30-letnim robotnikiem.
- Wszystkie postulaty były spisywane na szybko. One mi się podobały. To dawało nadzieję na przyszłość. Głównie dwa elementy brałem pod uwagę. Jeden to były reformy, które w końcu się zaczną i nie będzie jednopartyjności. To było okłamywanie. Wewnętrznie wiedziałem, że ta partia poparcia nie ma. Ten dzień dawał nadzieję, że wszystko się odmieni w Polsce. To co było odczuwane to było oszukiwanie nas. Produkcja szła na full i gdzie to było? Gdzie były towary? W domysłach było, że szły na wschód. Stąd były koleje, wyrzucanie towarów wywożonych z Polski. Była nadzieja, że ktoś nas będzie reprezentował. Miałem duży opór do wstępowania do związków zawodowych. Były jedne związki. Chciałem pluralizmu związkowego. Ten, który dawał nadzieję i szansę to była Solidarność.
Przez te 35 lat wiele się wydarzyło. Był stan wojenny, 13 grudnia i ciemne lata stanu wojennego. Potem wybory 4 czerwca. Wreszcie ostatnie 26 lat, przez niektórych niejednoznacznie oceniane, ale jednak z wolnymi wyborami i wolnymi mediami. W wolnej Polsce. Co się nie spełniło z tych nadziei z 1980 roku?
- Jak popatrzymy na te postulaty to one nie są do końca spełnione. Niektóre nie były poważne. Mówiliśmy o podwyżkach to musieliśmy potem to niwelować. Okazywało się, że gospodarka nie pozwala na to, żeby ludzie zarabiali. Trzeba było patrzeć na koszty, które zakład miał. My zaczęliśmy gospodarkę wolnorynkową. To przyszło potem. Od 1988 roku, od strajku, które spowodowały wolne wybory, jakby popatrzeć na to to byłe przewodniczącym Solidarności. Dalej nim jestem.
Spotyka się pan z pytaniami po co wam to było? Chcieliście socjalizmu z ludzką twarzą a macie drapieżną wersję kapitalizmu.
- Przez pewien czas spotykałem się z tym. Dzisiaj społeczeństwo jest mądrzejsze i wie jak to funkcjonuje. Ludzie chcieli się nauczyć i oni rozumieją. Nie mówią ”chcieliście to macie”. To sporadyczne przypadki. Wiele przykładów jest, ale czasami brakuje małej solidarności. Takiej ludzkiej, która pomoże. Nie mówimy o załatwianiu pracy. Chodzi o wyciągnięcie człowieka z letargu. Oni się załamują. Trzeba wyciągnąć ich do ludzi. Potem się odnajdują. To był okres kilka lat wstecz, kiedy były te zarzuty. Ludzie mówili, że było dobrze. Zapominali o pustych półkach.
Chciałam zapytać o tę solidarność przez małe s. To był przez lata nasz towar eksportowy, nasza idea, którą daliśmy światu. Teraz patrzymy na uchodźców, którzy szturmują granicę Unii. Są dramatyczne sceny. Ci ludzie nie wyglądają na krwiożerczych islamistów. To ludzie jak my. Polska powinna bardziej pomóc? Idea Solidarności nas do czegoś zobowiązuje?
- Jestem zdania, że mamy potrzebę spłacenia długu, który otrzymaliśmy od zachodu. W tej chwili zamykanie się to odwracanie głowy. To krótkowzroczność. Ubolewam, że Europa nie znalazła rozwiązania. Ono się pojawia, żeby ludzi skierować na tereny, gdzie by się mogli zagospodarować. Tych terenów jest dużo. Można dać tym ludziom możliwość. Serce się kraje jak oni potrzebują pomocy. Oni giną, nie docierają do miejsca spokoju. My od początku działalności stworzyliśmy Towarzystwo Solidarnej Pomocy. To była dodatkowa pomoc międzyludzka. Pomagaliśmy osiedlać się w Nowej Hucie ludziom z dawnych terenów polskich. Jesteśmy i powinniśmy być otwarci. Nie można się zamykać. To wołanie do Europy. Musimy im pomóc.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
14:01
Wypadki w Krakowie. Uwaga na utrudnienia!
-
13:28
"Jest to ptak, który potrafi wyłączyć część mózgu". Jerzyki wracają
-
13:10
Euro w Polsce: stracona szansa czy rozsądna decyzja?
-
13:08
"Radio za żelazną kurtyną". Słuchowisko na podstawie książki Anne Applebaum
-
12:14
Kolejny protest przeciw S7. Utrudnienia na wyjazdach z Krakowa
-
12:00
Wyjazdy na majówkę. Policja przypomina najważniejsze zasady. WIDEO
-
11:14
Święto Flagi w Krakowie. Unikat z czasów wojny pokazany tylko przez jeden dzień
-
10:45
Jak Unia zmieniła nasze życie? "Byliśmy biednym krewnym Europy"
-
10:25
Bertolt Brecht w kobiecej narracji. Teatr KTO organizuje pierwszomajowy recital
-
10:13
Spór o przebieg Sądeczanki. Tym razem protestują mieszkańcy Nowego Sącza
-
09:47
Urszula Augustyn (KO): Polska powinna wykonać wyrok TSUE w sprawie par jednopłciowych
-
08:44
Wielkie piłkarskie wydarzenie na stadionie Wisły. Dawno nie było takiego meczu w Krakowie
-
07:52
Pogodny czwartek w Małopolsce
-
07:40
Łatwogang, liczby i emocje. O tym, jak rodzi się internetowa afera
-
07:28
Śmiertelny wypadek na torach w Zborowicach
-
20:38
Krakowski zakonnik uwolniony z więzienia na Białorusi czuje się dobrze
-
19:06
Śmiertelny wypadek w Gostwicy. Nie żyje mężczyzna przygnieciony przez ciągnik
-
18:08
Wypadki na drogach w Małopolsce - we Włosienicy i Michałowicach
-
17:10
Podatek katastralny od mieszkań. Problemem nie tylko stawki, ale też własność