W eksperymencie opiekunowie wypowiadali do swoich psów specjalnie wymyśloną sylabę, której zwierzęta nigdy wcześniej nie słyszały. Sylaba nie miała żadnego znaczenia, ale była wymawiana w sposób przyjazny lub nieprzyjazny. Okazało się, że psy niemal bezbłędnie rozpoznawały emocjonalny charakter komunikatu.
Jak wyjaśnia prof. Marcin Urbaniak, zoopsycholog: „psy nieomal bezbłędnie rozpoznawały intencje opiekuna tylko poprzez słyszenie sylaby specyficznie zabarwionej emocjonalnie”. Przyjazna intonacja była odbierana jako zachęta i akceptacja, natomiast nieprzyjazna jako sygnał zniechęcenia lub zakazu.
Zdaniem badacza wyniki te podważają popularne przekonanie, że psy rozumieją słowa w taki sam sposób jak ludzie. Zwierzęta potrafią rozpoznawać i zapamiętywać określone dźwięki oraz kojarzyć je z oczekiwanym zachowaniem, jednak nie oznacza to, że tworzą abstrakcyjne pojęcia związane ze znaczeniem słów.
Prof. Urbaniak zwraca uwagę, że zdolność interpretowania emocji zawartych w głosie jest znacznie starsza ewolucyjnie niż język. Występuje prawdopodobnie u wielu gatunków społecznych, takich jak psy, konie czy niektóre ptaki. Dzięki temu możliwa jest skuteczna komunikacja nie tylko między przedstawicielami tego samego gatunku, ale również między ludźmi a zwierzętami.
Czy psy rozumieją słowa?
Badania węgierskich naukowców, zdaniem Prof. Marcina Urbaniaka, podważają skuteczność modnych wśród opiekunów psów gadgetów tzw. soundboardów. To maty z dużymi elektronicznymi przyciskami dla psów. na których nagrane są krótkie komunikaty, np. „spacer”, „jeść”, „bawić się”, „woda”. Po naciśnięciu przycisku przez psa odtwarzany jest zapisany dźwięk.Pomysł polega na tym, że pies uczy się naciskać określone przyciski, aby zakomunikować swoje potrzeby lub zainteresowania. Przykładowo może nacisnąć przycisk „spacer”, gdy chce wyjść na zewnątrz, albo „jedzenie”, gdy jest głodny.
Popularność tej metody gwałtownie wzrosła dzięki mediom społecznościowym, gdzie publikowano nagrania psów tworzących pozornie złożone „wypowiedzi” z kilku przycisków. Zwolennicy twierdzą, że psy uczą się w ten sposób używać prostych symboli językowych.
Prof. Marcin Urbaniak podchodzi do tych interpretacji ostrożnie.
Jest taka sensacyjna, spektakularna narracja w środowisku kynologicznym, że psy rozumieją słowa, a nawet mogą się tych słów nauczyć poprzez naciskanie przycisków. W dużej mierze to badanie, o którym dzisiaj mówimy, podważa te górnolotne wnioski,ponieważ wystarczy odpowiednio emocjonalnie zabarwić komunikat. Nie trzeba używać abstrakcyjnych słów.Pies rozróżnia nie dlatego, że reprezentuje czy wyobraża sobie konkretny dźwięk z obiektem, miejscem albo czynnością, tylko następuje tutaj po prostu wyuczone, proste skojarzenie.
Badanie pokazuje więc, że w relacji z psem nie zawsze najważniejsze jest to, co mówimy. Często większe znaczenie ma sposób, w jaki to robimy.