Dr Michał Wiśniewski, historyk architektury, Instytut Architektury, Krakowski Szlak Modernizmu, jest gościem Marzeny Florkowskiej.
- A
- A
- A
Od pralki Frani po spodnie z bistoru. Tajemnice Domu Handlowego Jubilat
Miejsce kultowe, które gromadziło Krakowian. Miejsce, do którego przyjeżdżano także spoza Krakowa po to, żeby zrobić zakupy, a w każdym razie po to, żeby się poprzechadzać, po to, żeby się pokazać, po to, żeby pooglądać ten gmach na rogu Alei Krasińskiego i ulicy Zwierzynieckiej
To rzeczywiście w latach 60. XX wieku, wtedy, kiedy powstał, był taki kultowy dom towarowy w Krakowie?
Nie miał za bardzo konkurencji, także łatwo było mu wskoczyć od razu na podium. To była pierwsza i chyba jedyna taka inwestycja, przynajmniej w centrum Krakowa, wprowadzająca zupełnie nową jakość życia do tego miasta, jednego z największych miast w Polsce, które podobnie jak inne tej wielkości w latach sześćdziesiątych były wyposażane w nowoczesne domy towarowe.
Najważniejszym oczywiście były Domy Towarowe Centrum w Warszawie. W Łodzi powstaje Dom Towarowy Central, w Katowicach - Skarbek i Zenit. Generalnie w okresie Gomułki Polska wybija się na taki program mający zapewnić obywatelkom i obywatelom Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wyższy standard życia. Tu można kupić pralkę Frania, tu można kupić spodnie z bistoru, tu można kupić różne inne rzeczy, które wcześniej były po prostu niedostępne.
W Krakowie dodatkowo mamy właśnie to skrzyżowanie Alei Krasińskiego i Zwierzynieckiej, na wprost Wawel.
Święta Góra Polaków. Być może tutaj też jest ten zamysł, że oto na wprost Wawelu, wśród modernistycznych kamienic Alei powstaje właśnie taki dom towarowy.
Już wcześniej te miejsca po obu stronach Wisły czekały na zagospodarowanie. Powstawały kolejne koncepcje.
Dlaczego Jubilat i co to był za jubileusz?
W czasach PRL-u bardzo ważnym dniem, świętem był dzień 22 lipca. W 1944 roku w Chełmie Lubelskim i w Lublinie podobno ogłoszono manifest PKWN i ta data była świętowana jako początek Polski Ludowej. To święto do 1989 roku było cały czas ważnym elementem życia symbolicznego państwa polskiego powojennego. W takim wymiarze praktycznym ta data często była wykorzystywana dla otwierania różnych budynków, inaugurowania różnych ważnych wydarzeń kulturalnych. I stąd Jubilat, bo budynek otwarto w roku 1969, czyli 25-lecie Polski Ludowej.
Pojawiały się też takie informacje, że ten rok 1958, kiedy zaczęto budować Jubilat, to była 50. rocznica rozpoczęcia działalności przez Robotnicze Stowarzyszenie Spożywcze Naprzód powstałe w 1908 roku, więc dwa jubileusze nam się tutaj otwierają.
W naszej dzisiejszej liberalnej rzeczywistości słowo spółdzielczość brzmi jak jakieś dziwne słowo z epoki, która dawno temu minęła. Tymczasem od XIX wieku spółdzielczość jest bardzo ważnym elementem życia gospodarczego i społecznego w całej Europie.
Powstają spółdzielnie, które osobom niedysponującym kapitałem pozwalają się zrzeszać i wspólnie, to słowo SPOŁEM tutaj nie jest przypadkowe, wspólnie działać. Zresztą samo słowo SPOŁEM przypisywane jest Stefanowi Żeromskiemu. Także tu jest pewien pomysł na nową Polskę, nowy kształt życia społecznego, który zresztą wdrażany jest w życie w okresie międzywojennym bardzo mocno, a potem PRL sobie chętnie skorzysta z nośności tych haseł.
Sześć tysięcy osiemset metrów kwadratowych powierzchnia Jubilata. Imponująca. Siedem kondygnacji.
Rzeczywiście wyróżniający się swoim gabarytem, swoją wielkością. Na pewno największy taki dom towarowy na terenie miasta.
To marzenie o domu towarowym w wieku XIX bardzo mocno wybrzmiewa. Takie budowle powstawały w Londynie, w Nowym Jorku, w Paryżu, Berlinie.
To są z reguły wielkie gmachy, wielokondygnacyjne. Mają zachwycać, mają zadziwiać, mają być czymś takim absolutnie wyjątkowym.
W Krakowie już na początku XX wieku niektóre domy, sklepy kolonialne próbują w tym kierunku iść. Bardzo ważnym wydarzeniem jest budowa Bazaru Polskiego, przy czym to się skończyło klapą. Po kilku latach ten budynek przekształcono w Pałac Prasy.
Czy Jubilat też zachwycał?
Konkurs na projekt Jubilata wygrał zespół, w którym główną projektantką była Jadwiga Sanicka, architektka pochodząca z Krakowa. Urodziła się w Krakowie w 1927 roku., studia architektoniczne odbyła na nowo utworzonym Wydziale Architektury, początkowo przy Akademii Górniczej, potem w ramach Politechniki Krakowskiej. Należała do pierwszych roczników absolwentów, dyplom obroniła w 1950 czy 1951 roku. Zajmowała się architekturą biurową, trochę sportową.
Tym najważniejszym projektem jej życia, bo to chyba tak można określić, był niewątpliwie Jubilat. Projekt powstał na przełomie lat 50/60 XX wieku.
I to jest taki moment, kiedy następuje wielka zmiana w polskiej architekturze. Rok 1956 i koniec socrealizmu.
To są hasła, które wówczas bardzo mocno wybrzmiewają w prasie architektonicznej. I marzenie o nowoczesności, ono jest przez tę architekturę na różne sposoby eksponowane w przestrzeni miasta. I tak jest projektowany Jubilat.
I nowoczesny handel jest tutaj kluczowy. Od samego początku pomyślany jako taki znak szczególny, dominanta, narożnik Alei i tej przestrzeni pod Wawelem. Wyższy od pobliskich i tak dosyć wysokich kamienic z końcówki lat 30. XX wieku.
Przeszklony parter, lekko cofnięty. Główna elewacja z jednej strony przeszklona. Na tamte warunki to jest coś absolutnie wyjątkowego. Największa taka tafla szkła, taka ściana kurtynowa. Przestrzeń, która wieczorem błyszczy, która zaprasza. To jest zupełnie inne miasto.
My tak tego też dzisiaj nie odczytujemy, ale w tej ciemnej przestrzeni, jaką było polskie miasto tego okresu, nagle te neony i tego typu witryny wprowadzały zupełnie nową jakość. Więc tak ten Jubilat należy odczytywać.
Architektka wprowadza także na fasadzie taki łamacz światła. Detal i ornament, który pod wpływem słońca bardzo różnie pracuje. Tworzy bardzo różne efekty światłocieniowe.
Ta architektura jest dynamiczna. Ona ma symbolizować ruch. Ona ma też w jakiś sposób korespondować, dialogować z tym ruchem samochodów na ulicy obok.
W latach sześćdziesiątych oczywiście tych samochodów jest dużo mniej. To są inne samochody, ale jednak.
Na szczycie pojawia się znowu cofnięcie. Taras, widok na Wawel, widok na Skałkę, widok na panoramę Krakowa. Jeszcze jeden ważny element tego trójwymiarowego dzieła przestrzennego, jakim Jubilat jest.
I ten widok jest dostępny, bo jest kawiarnia. Można przyjść, można usiąść, można popatrzeć albo z tarasu, albo z wnętrza, więc jest takie poczucie też luksusu, niesamowitości. Czegoś takiego niecodziennego.
Na tamte warunki na pewno była to wyjątkowa możliwość takiej socjalizacji, spędzania wolnego czasu. Kawiarni nie jest w końcu tak dużo. Kawiarnia tego typu istnieje przy hotelu Cracovia i ona jest chyba pierwszą z taką właśnie wielką szybą.
Tu mamy coś jeszcze, bo mamy Wawel. Mamy ten absolutny wyjątek, jak chodzi o możliwość kontaktu z panoramą miasta, miasta historycznego. I pod tym względem ten budynek jest czymś absolutnie wyjątkowym w przestrzeni Krakowa.
Tak na niego patrzmy, nie tylko tak, jak patrzyli mieszkańcy, czyli co można było kupić, że na jednej przestrzeni potężnej, ale w jednej przestrzeni ten asortyment był bardzo zróżnicowany. Coś, co dzisiaj jest oczywiste. Idziemy do galerii handlowej i różne produkty kupujemy, różne sklepy.
W latach 90. XX wieku uwierzyliśmy, że to jest ten kierunek.
Mamy te sklepy, korzystamy z tych sklepów. Czy je lubimy? Sprawa dyskusyjna.
One dzisiaj chyba ten pierwszy szczyt zainteresowania mają za sobą. Zresztą już jedną galerię handlową w Krakowie zdążono wyburzyć. To też jest bardzo ciekawy fenomen.
Jak szybko ta architektura znika z przestrzeni polskich miast. Natomiast w momencie, kiedy powstał Jubilat, ten sposób konsumowania, kupowania, cokolwiek by w tych sklepach było, albo nie było, był uznawany za pewien model życia w mieście.
Dom Handlowy Jubilat rezonuje ciągle w mieszkańcach Krakowa z bardzo różnych powodów. Albo z powodów wspomnień i zakupów, które tam były dokonywane, albo też są jeszcze panie, bo to głównie panie, które pracowały, albo przepracowały tam pół wieku.
To była społeczność, która łączyła około 300 osób. To był taki mikroświat uruchomiony w lipcu 1969 roku, istniejący właściwie do dzisiaj.
Architektura łączy na bardzo różne sposoby. Architektura jest pretekstem do budowania różnych więzi społecznych i tak też było z Jubilatem.
Natomiast chcę podkreślić, że znak towarowy SPOŁEM narodził na początku XX wieku. Sama nazwa to jest jeden z najstarszych znaków towarowych w ogóle w historii.
To jest efekt złotej epoki wzornictwa w Polsce.
To jest dobro narodowe i wszystkich zachęcam do tego, żeby na to w ten sposób spojrzeć.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
22:30
Od pralki Frani po spodnie z bistoru. Tajemnice Domu Handlowego Jubilat
-
21:24
Nawet 4 miesiące czekania na LajkBike’a. Kraków ma za mało rowerów
-
20:42
Cracovia przed nowym sezonem – najważniejsze rozgrywki i cele „Pasów”
-
19:31
Brawa dla krakowskiej pływaczki!
-
19:30
Pielgrzymi 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej przybyli na Jasną Górę
-
18:56
Co działo się na kolonii w Gorlicach? Policja bada podejrzenie znęcania się nad dziećmi
-
18:44
Sądecka fabryka kończy działalność. Urząd pracy i pracodawca zawarli porozumienie
-
18:11
Wielki powrót po latach. Bartosz Białek nowym napastnikiem Wieczystej Kraków
-
17:30
Ciężarówka z 9 tonami odpadów zatrzymana na Sądecczyźnie. Dwóch Węgrów w areszcie
-
16:36
48-latek zaatakował nastolatka w krakowskim Parku Jordana. Dzień później sam zgłosił się na policję
-
16:10
Ratownik WOPR: Sprzęt wodny to nie zabawka. „Zdrowy rozsądek jest podstawą”
-
16:02
Remont al. Przyjaźni w Krakowie. Sprawdź zmiany w ruchu
-
15:12
„Chechłostrefa”, nowe wały i przebudowana zapora. Wielkie zmiany nad zbiornikiem Chechło
-
14:58
Kracik nie chce zostać zastępcą nowego prezydenta. "Dość się napracowałem"
-
22:30
Moda na antyk - sezonowy trend czy prawdziwy powrót?
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 8. - Zniknęły rodzinne apteki. Jak PRL zmienił farmację w Krakowie
-
15:05
Dieta a zdrowa skóra. Fakty, mity i to, co naprawdę działa
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 7. - Bez nich medycyna nie mogłaby istnieć