Spór o kierunek rozwoju
Jak pogodzić plany miasta dotyczące zabudowy mieszkaniowej z funkcjonowaniem obecnych przedsiębiorstw na Rybitwach?
Te plany, o których mówimy, to na tym etapie raczej coś, co można realizować w grze komputerowej. Jeśli miałoby się to wydarzyć w rzeczywistości, to są to plany na dekady.
Spór dotyczy przede wszystkim kierunku rozwoju Krakowa. Dziś jedyny lekki przemysł w mieście funkcjonuje właśnie na Rybitwach – to około stu firm i 15–20 tysięcy miejsc pracy.
Jeśli funkcja tej dzielnicy miałaby się zmienić, to oznacza, że te firmy mogą zostać wypchnięte. A jesteśmy w momencie, w którym kolejne zmiany technologiczne mogą ograniczać zatrudnienie np. w sektorze BPO – już w ubiegłym roku zgłoszono ponad 5 tysięcy zwolnień. Wydaje mi się, że to nie jest najlepszy moment na ograniczanie takich miejsc pracy.
Presja inwestycyjna i zmiana podejścia miasta
Przedsiębiorcy zarzucają miastu, że ich głos nie jest uwzględniany. Skąd ten konflikt?
Jest też szerszy kontekst. Jeszcze 10–15 lat temu ci sami przedsiębiorcy byli zachęcani przez miasto do inwestowania na tych terenach, bo miała to być część przemysłowa. Są tam specyficzne warunki – oczyszczalnia ścieków, podmokłe grunty, różne ograniczenia środowiskowe. W założeniu zabudowy mieszkaniowej tam nie planowano. Dziś wraz z rozwojem miasta pojawia się silna presja deweloperska. Deweloperzy już wcześniej wykupili część działek i liczą na zmianę charakteru dzielnicy.
Czy połączenie funkcji mieszkaniowej i przemysłowej jest w ogóle możliwe?
W pewnych warunkach tak. Można to rozdzielać terenami zielonymi, wprowadzać normy środowiskowe, ograniczać uciążliwości. Problem polega na tym, że od lat nie ma jasnej decyzji, w którą stronę ta dzielnica ma się rozwijać. Przedsiębiorcy żyją w permanentnej niepewności, co utrudnia inwestowanie. Z drugiej strony mieszkańcy też cierpią – choćby przez odory, które do dziś nie zostały rozwiązane. Do tego dochodzi brak inwestycji, np. w transport publiczny.
Infrastruktura i finansowanie
Miasto mówi o masterplanie jako „mapie drogowej”. Czy to realne podejście?
Pytanie, za co to wszystko zostanie zrealizowane. Zakłada się, że infrastruktura powstanie dzięki inwestorom budującym mieszkania. To jednak nowy instrument i nie wiadomo, czy te negocjacje będą skuteczne. Na dziś największym problemem pozostaje niepewność – zarówno dla biznesu, jak i mieszkańców.
Czy jest jeszcze przestrzeń do porozumienia?
Konsultacje publiczne są możliwe, ale muszą być realne. Po stronie przedsiębiorców mamy Klaster Rybitwy, który może być partnerem do rozmów. Przedstawiciele Klastra wskazują, że miasto bardziej słucha strony deweloperskiej niż ich głosu.
Wydaje mi się, że kompromis jest możliwy, bo funkcje mieszkaniowe i przemysłowe mogą współistnieć. Kluczowe jest jednak sensowne wyważenie interesów.