Antoni Fryczek, sekretarz miasta Krakowa zaznacza, że nie trzeba zabierać tych pieniędzy z żadnego konkretnego zadania, ale:
To są środki stanowiące konkretny dochód miasta Krakowa, które mogły być również przeznaczone na inny cel. Skoro jednak mieszkańcy zebrali odpowiednią ilość podpisów, komisarz ogłosił referendum, więc obowiązkiem gminy jest zabezpieczenie tych środków
- mówi Fryczek.
Gdyby wymagana większość radnych nie zgodziła się na przeznaczenie pieniędzy na organizację referendum z wolnych środków w budżecie, odpowiedzialność przechodzi na prezydenta. W takim przypadku Aleksander Miszalski będzie musiał wygospodarować potrzebne 4 miliony złotych z rezerwy ogólnej. Referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miasta odbędzie się 24 maja.