Fot. Agnieszka Wrońska-Bęben
„Czyste Powietrze” pod lupą. Program potrzebny, ale z poważnymi błędami
Program „Czyste Powietrze” miał być jednym z kluczowych narzędzi walki ze smogiem w Polsce. Po działaniach służb i śledztwie Prokuratury Europejskiej wraca jednak pytanie o jego funkcjonowanie. Jak mówił w Radiu Kraków prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego Andrzej Guła, problemy były znane od lat, a ich skutki dziś odczuwają przede wszystkim beneficjenci.
Ambitny program walki ze smogiem
Program „Czyste Powietrze” działa od 2018 roku. Jego głównym celem była poprawa jakości powietrza poprzez wsparcie gospodarstw domowych w wymianie przestarzałych źródeł ciepła oraz termomodernizacji budynków.
Zakres prac obejmuje m.in. ocieplenie domów, wymianę okien i drzwi czy modernizację systemów wentylacji – wszystko po to, by ograniczyć zużycie energii i paliw.
Pierwotnie zakładano modernizację nawet trzech milionów domów jednorodzinnych, później cel skorygowano do około 2,5 miliona wymienionych źródeł ciepła.
Punkt zwrotny: reforma z 2022 roku
Problemy programu zaczęły się wyraźnie po zmianach wprowadzonych w czerwcu 2022 roku. Reforma miała ułatwić dostęp do dotacji osobom o niższych dochodach, które nie były w stanie samodzielnie finansować inwestycji i czekać na zwrot kosztów.
Wprowadzono mechanizm prefinansowania – część środków trafiała bezpośrednio do firm wykonawczych jeszcze przed realizacją inwestycji. Z założenia rozwiązanie miało zwiększyć dostępność programu, jednak – jak wskazywał Andrzej Guła – zabrakło odpowiednich mechanizmów kontrolnych.
W efekcie pojawiły się przypadki nadużyć: firmy znikały z zaliczkami, a inwestycje nie były realizowane, pozostawiając beneficjentów z problemami finansowymi.
Nadużycia i „złote okna”
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów nieprawidłowości było zniesienie limitów dotacji na stolarkę okienną i drzwiową.
Po usunięciu ograniczeń cenowych część firm zaczęła stosować bardzo wysokie marże. W praktyce prowadziło to do skrajnych sytuacji, w których koszt pojedynczego okna sięgał nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Jak podkreślano w rozmowie, ogromna większość wykonawców działała uczciwie, jednak nawet pojedyncze przypadki nadużyć miały poważne konsekwencje – zarówno dla poszkodowanych osób, jak i dla reputacji całego programu.
Co istotne, sygnały o problemach były zgłaszane od dawna – zarówno przez organizacje społeczne, jak i branżowe.
Zawieszenie programu i spadek zainteresowania
W listopadzie 2024 roku program został wstrzymany, a przyjmowanie wniosków zawieszono. Po kilku miesiącach, w kwietniu 2025 roku, wznowiono go już z wprowadzonymi ograniczeniami – m.in. przywrócono limity cenowe.
Po wznowieniu widoczny jest jednak wyraźny spadek zainteresowania. Zdaniem eksperta wynika to z kilku czynników: złej reputacji programu, problemów administracyjnych, długiego oczekiwania na wypłaty oraz doświadczeń beneficjentów z nierzetelnymi wykonawcami.
Kontrole i żądania zwrotu pieniędzy
Najwięcej kontrowersji budzi obecnie sytuacja osób, które skorzystały z programu w dobrej wierze, a teraz otrzymują decyzje o obniżeniu przyznanych dotacji.
W praktyce oznacza to konieczność zwrotu części środków, ponieważ – według instytucji kontrolnych – koszty inwestycji były zawyżone. Problem polega na tym, że beneficjenci nie mieli realnej możliwości oceny marż stosowanych przez wykonawców.
Jak wskazywał Andrzej Guła, konsekwencje błędów systemowych spadają dziś na osoby najuboższe – często emerytów lub gospodarstwa domowe, które nie miały wpływu na konstrukcję programu ani działania firm.
Część tych spraw prawdopodobnie trafi do sądów, gdzie beneficjenci będą dochodzić swoich racji.
Czy program ma jeszcze przyszłość?
Mimo problemów, zdaniem prezesa Krakowskiego Alarmu Smogowego program powinien być kontynuowany i naprawiany.
Jego znaczenie wykracza bowiem poza walkę ze smogiem – w warunkach rosnących kosztów energii stanowi istotne wsparcie dla gospodarstw domowych.
Kluczowe jest jednak wprowadzenie zmian, które uczynią program bardziej przejrzystym i przyjaznym dla beneficjentów oraz skuteczniej zabezpieczą środki publiczne.