Już sama kwalifikacja prawna robi wrażenie. Przygotowanie do ludobójstwa należy do najpoważniejszych zarzutów, jakie można postawić podejrzanemu. Jak podkreślał w Radiu Kraków dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie, ludobójstwo jest jedną z najcięższych zbrodni w prawie międzynarodowym, a także kategorią bardzo precyzyjnie zdefiniowaną.
– Jestem pod wrażeniem kalibru tych zarzutów. Mam nadzieję, że jest na to zebrany materiał dowodowy – mówił.
Oprócz przygotowania do ludobójstwa w sprawie pojawia się także zarzut nawoływania do jego popełnienia oraz – jak zaznaczał Kosmaty, powołując się na informacje medialne – do innych zbrodni przeciwko ludzkości. Za przygotowanie do ludobójstwa może grozić do 20 lat więzienia.
Czy 23-latek mógł zostać wykorzystany?
Kosmaty zwraca uwagę również na jeszcze jeden możliwy trop. Zastrzega wyraźnie, że to jedynie hipoteza, ponieważ nie zna materiału dowodowego, ale nie wyklucza, że sprawa może mieć związek z działaniami obcych służb i wojną kognitywną.
– Nie można wykluczyć, że ten młody człowiek był pod wpływem odpowiednich służb, które są wrogie naszemu krajowi. Chodziło na przykład o wywołanie chaosu, wywołanie zamętu – mówił.
Jak zauważa, sposób prowadzenia działań dywersyjnych i sabotażowych w ostatnich latach się zmienił. Nie zawsze chodzi już o wyszkolonych agentów. Coraz częściej do pojedynczych działań mogą być wykorzystywane osoby werbowane przez internet.
– To są właśnie młodzi ludzie werbowani przez internet, jednorazowo wykorzystywani do jakiejś akcji – tłumaczył Kosmaty, podkreślając jednak, że w odniesieniu do zatrzymanego 23-latka pozostaje to wyłącznie jedną z możliwych wersji.
Sam podejrzany miał tłumaczyć, że nawoływał do przemocy „z głupoty”. Zdaniem Kosmatego takie wyjaśnienie może być linią obrony – albo rzeczywistym opisem tego, co się wydarzyło. To zadaniem prokuratury będzie rozstrzygnięcie, która z tych wersji jest prawdziwa.
Kosmaty: z doniesień medialnych trudno ocenić, skąd tak poważne zarzuty
Prokurator zwraca uwagę na informacje, według których podczas przeszukania miejsca zamieszkania 23-latka nie znaleziono materiałów wybuchowych. Zabezpieczono również jego nośniki informatyczne. To właśnie dlatego – podkreśla – najważniejsze pytanie dotyczy tego, jakie dowody znajdują się w aktach sprawy i czego opinia publiczna jeszcze nie wie.
Sam fakt zastosowania tymczasowego aresztowania wskazuje, że sąd uznał przedstawiony mu materiał za wystarczający na tym etapie postępowania. Nie przesądza to jednak o późniejszym wyniku sprawy.
– Z tych doniesień medialnych, które teraz mamy, ciężko mi sobie wyobrazić, że został zgromadzony materiał dowodowy na tyle mocny, abyśmy mogli tego człowieka kiedyś postawić pod zarzutem przygotowania do ludobójstwa – mówił Kosmaty. Od razu jednak zastrzegł: – Nie wykluczam tego. Nie mam dostępu do materiału dowodowego.
Jego zdaniem same ujawnione dotychczas wypowiedzi 23-latka byłyby zbyt skromną podstawą, by mówić o możliwości skazania za tak poważne przestępstwo.
Kosmaty zwraca przy tym uwagę na granicę między przestępczym nawoływaniem do przemocy a bardzo ostrym językiem obecnym dziś w debacie publicznej.
– Wystarczy, że włączymy telewizor i słyszymy ten bardzo ostry język. Pytanie, czy to jest nawoływanie do eliminacji swoich przeciwników politycznych mające znamiona przestępstwa, czy to jest dyskurs polityczny? – pytał.
Brunon Kwiecień i przygotowania, które można było zobaczyć
W tym kontekście wraca sprawa Brunona Kwietnia, który planował zamach na Sejm. Porównanie obu przypadków pokazuje, jak wiele w obecnej sprawie pozostaje jeszcze niewiadomych.
W przypadku Kwietnia śledczy dysponowali materiałem pokazującym konkretne przygotowania. Organizował spotkania ze studentami i poszukiwał osób, które miałyby uczestniczyć w planowanym zamachu. Przeprowadzał także próby z materiałami wybuchowymi. Te działania były dokumentowane przez służby przez długi czas.
– To są żmudne miesiące, a nawet lata zbierania materiałów operacyjnych, które później dopiero są przekształcane w materiały procesowe – przypomina Kosmaty.
Dlatego jego zdaniem obu spraw na obecnym etapie właściwie nie da się porównać. W przypadku Brunona Kwietnia dowody zostały później ujawnione podczas procesu i zakończyły się prawomocnym wyrokiem. W przypadku 23-latka opinia publiczna takiego materiału jeszcze nie zna.