Źle zaparkowane auto jako sygnał ostrzegawczy
Prywatny parking to jedno z najciekawszych laboratoriów ludzkich zachowań. Wystarczy kilka minut na osiedlowym parkingu albo pod centrum handlowym, żeby zobaczyć pełne spektrum ludzkich postaw – od empatii i przewidywania potrzeb innych po egoizm, agresję i kompletny brak refleksji. Pojedyncza sytuacja jeszcze o niczym nie przesądza. Każdemu zdarza się popełnić błąd. Problem zaczyna się wtedy, gdy określone zachowania są regularne i powtarzalne. Osoba, która notorycznie zajmuje kilka miejsc parkingowych albo parkuje w sposób całkowicie ignorujący innych użytkowników, może wykazywać cechy narcystyczne.
W skrajnych przypadkach są to osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości albo z bardzo silnymi cechami narcystycznymi. Bardzo ostro jeżdżą i zazwyczaj łamią różne przepisy, bo "ich po prostu nie dotyczą" – mówi Stanisław Bobula.
Część dorosłych funkcjonuje nadal na bardzo podstawowym poziomie, że może zrobić wszystko, jeśli nie spotka go kara. To stadium przedkonwencjonalne, charakterystyczne raczej dla małych dzieci niż dojrzałych dorosłych. Kolejny poziom to stadium konwencjonalne, w którym człowiek respektuje normy społeczne, ponieważ rozumie sens zasad i chce funkcjonować uczciwie wobec innych. Najwyższy poziom, postkonwencjonalny, opiera się już na wartościach, które czasem mogą nawet wykraczać poza literalne prawo. To właśnie różnice w poziomie rozwoju moralnego mają być widoczne także na parkingach.
Sposób parkowania bardzo wyraźnie pokazuje zdolność do myślenia o innych ludziach. Czy ktoś zostawi miejsce na otwarcie drzwi? Czy pomyśli o rodzicu z dzieckiem, osobie starszej albo kimś z niepełnosprawnością? Czy bierze pod uwagę, że zajmuje czyjeś prywatne miejsce i może wywołać realny problem?
My, psycholodzy, nazywamy to zdolnością decentracji, czyli popatrzenia się na rzeczywistość z perspektywy innych ludzi. Niestety w Polsce poziom empatii mamy stosunkowo niski, wbrew temu, co sami o sobie myślimy – dodaje.
"Czerwone flagi"
Drobne codzienne zachowania, również za kierownicą, mogą wiele mówić o przyszłym partnerze. Takie drobne przekraczanie granic jest jedną z najważniejszych "czerwonych flag". Regularne łamanie drobnych zasad może mieć związek także z niewiernością. Chodzi nie tylko o sam akt niewierności, ale również o brak refleksji nad konsekwencjami dla drugiej osoby.
"Czerwone flagi" to sytuacje, w których widzimy, jak osoba, z która zaczynamy się spotykać, buduje relacje. To jest bardzo ważne, jak traktuje osobę, która zajmuje niższe stanowisko albo jak traktuje panią w sklepie. Jak traktuje innych kierowców? Czy krzyczy, jest agresywny – mówi Stanisław Bobula.