Od przyjaźni do sześciu głosów
Choć dziś Zazula to rozbudowany projekt muzyczny, wszystko zaczęło się bardzo prosto.
Podwaliną tego wszystkiego była przyjaźń. Zwyczajnie lubiąc się, chciałyśmy wspólnie śpiewać
– mówią, zaproszone do studia Radia Kraków, wokalistki.
Dziewczyny poznały się podczas studiów na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Z czasem grupa rozrosła się do sześciu wokalistek i czterech muzyków. Choć wiele z nich ma klasyczne wykształcenie muzyczne i występy np. w zespole Mazowsze, podkreślają, że w pracy nad utworami najważniejsza jest wspólnota i intuicja. Gdy opracowują coś wokalnie, robią to wspólnie. Każda ma tyle samo do powiedzenia. Próbują różnych opcji i sprawdzają, co im najbardziej gra
Biały śpiew, czyli głos bez skrępowania
To właśnie biały śpiew stał się znakiem rozpoznawczym Zazuli. Mocny, otwarty, głośny. Jak tłumaczą artystki, jest dla nas naturalny, choć współczesny człowiek często musi się go uczyć od nowa.
Kulturowo jesteśmy wychowywani do tego, żeby głosu nie podnosić. A biały śpiew wymaga otwarcia się. Dla mnie to było wręcz terapeutyczne
– mówi Karolina Włodarczyk
Śpiewaczki porównują biały śpiew do nawoływania się w lesie. Dawniej kobiety pracujące w polu, czy zbierające grzyby lub jagody, właśnie tak się porozumiewały. Na żywo robi to szczególne wrażenie. Sześć głosów śpiewających pełnym brzmieniem daje efekt, którego, jak przyznają Karolina i Magdalena, nie da się do końca oddać w studiu nagraniowym.
Folklor bez granic
Na debiutanckiej płycie „Pieśni Ludu” znalazły się utwory inspirowane muzyką z różnych regionów Polski i Europy Wschodniej. Są pieśni łemkowskie, podhalańskie, ukraińskie czy bułgarskie. Nie jest to jednak rekonstrukcja folkloru. Zazula traktuje tradycję jako punkt wyjścia do własnych poszukiwań. Ważna jest przy tym autentyczność i etnograficzna zgodność. W zespole śpiewają także wokalistki pochodzące z Ukrainy, które pomagają w pracy nad wymową słów w ich języku, gwarą i znaczeniami tekstów.
Nie chcemy podawać słuchaczowi czegoś niesprawdzonego. Staramy się, żeby ten element folklorystyczny był prawdziwy
– podkreślają gościnie z Zazuli.
Od pieśni ludowych do autorskich „Tchnień”
Najnowsza EP-ka zespołu, „Tchnienia”, pokazuje już wyraźnie nowy kierunek. Tym razem są to autorskie kompozycje, własne teksty i bardziej współczesne aranżacje.
„Pieśni Ludu” były opracowaniem tradycyjnych utworów. „Tchnienia” to już nasze melodie i nasze historie
– tłumaczą wokalistki.
Pojawiają się mocniejsze gitarowe brzmienia, rockowa energia i inspiracje żywiołami. Każdy z utworów związany jest z emocjami i naturą.
Szczególne miejsce zajmuje utwór „Oj rzeko”, który, zdaniem samych artystek, najmocniej nawiązuje do tradycyjnego folkloru.
Kukułka, która łączy
Sama nazwa zespołu również wyrasta z tradycji. „Zazula” oznacza kukułkę. Tak mówi się o niej zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie.
Szukałyśmy czegoś wspólnego i to był strzał w dziesiątkę
– wspominają artystki.
Kukułka od dawna pojawia się w ludowych wierzeniach i opowieściach. Miała przepowiadać długość życia, liczbę lat do zamążpójścia albo przyszłe szczęście, także w kontekście zamożności. .
Tęsknota, samotność, miłość… Kukułka wszystko ogarnia
– śmieją się wokalistki.
I właśnie taka jest muzyka Zazuli. Zakorzeniona w dawnych pieśniach, ale jednocześnie bardzo współczesna. Pełna emocji, kobiecej energii i swobody, która nie zamyka się ani w folklorze, ani w muzycznych gatunkach. A, co najważniejsze, kukułka to symbol wiosny, a tę mamy przecież w rozkwicie.