Przed pierwszą turą wyborów w Krakowie Polska 2050 oficjalnie nie wsparła żadnego z kandydatów, nie miała też swojego. Zrobi to przed drugą turą?
- Od początku popieramy sprawy, wizję, z którą idą kandydaci do wyborów. Cieszę się, że są poruszane tematy Airbnb, opłata turystyczna, którą Polska 2050 wprowadziła do polskiego systemu prawnego.
Problemem dla Polski 2050 jest Monika Piątkowska, która kiedyś była w tej formacji, ale podobno rozstanie nie przebiegało w miłych okolicznościach? Stąd taki dystans wobec kandydatki wspieranej przecież przez koalicjantów, czyli przez Koalicję Obywatelską i PSL?
- Nie o to chodzi. Kraków potrzebuje krakusa, kogoś, kto rozumie miasto, kogoś, kto rozumie, czemu bilet 15-minutowy nie jest właściwy. Postrzegam Łukasza Gibałę jako długodystansowca. On od lat budował swoją pozycję, wpisywał się w profil długodystansowca. To chyba jego czwarta kampania. Nie jest to dla niego cel sam w sobie, ale możliwość realizowania strategii. Jego konsekwencja pokazała to w I turze. Dlatego stał się liderem i pewnie on będzie prezydentem Krakowa.
Nie brakowało doniesień, że Polska 2050 chętnie wsparłaby Łukasza Gibałę. Teraz słyszymy, że rzeczywiście to jest kandydat popierany przez Polskę 2050, Łukasz Gibała...
- Ja oceniam wytrwałość kandydata Gibały. Robił to konsekwentnie w wyborach. Będzie miał trudne zadanie przed sobą. Rada Miasta nie darzy sympatią pana Gibały. Zobaczymy, jak to się ułoży.
Czy to jest oficjalne stanowisko Polski 2050?
- Nie. Ja oceniłem kandydaturę Łukasza Gibały, co o nim uważam, patrząc na jego działania, konsekwencję. Ja też w dążeniu do celów staram się być konsekwentny. Doceniam to. Doceniam postawę ludzi, którzy dążą do celu. Pracuję nad reformą tymczasowego aresztowania. Cieszę się, że to idzie w Sejmie swoim torem do przodu. Doceniam konsekwencję.
Czyli robi pan krok dalej niż Prawo i Sprawiedliwość, które mówi „wszyscy w tych wyborach, tylko nie Monika Piątkowska”. Pan, jako przedstawiciel Polski 2050, wskazuje wprost na Łukasza Gibałę.
- Nie. Ja nie lubię, jak ktoś prowadzi antykampanię. Mówienie, że wszyscy, ale nie ta, to nie jest pozytywna kampania. Dlaczego PiS uważa, że powinien zostać wybrany Łukasz Gibała? Chcę słyszeć pozytywną, nie negatywną kampanię. Głosujmy na drugiego, bo tamten jest jeszcze gorszy? No nie.
W Krakowie mamy coś w rodzaju testowania Koalicji 15 października? Kandydatka Nowej Lewicy też nie chciała wesprzeć kandydatki tej samej Koalicji 15 października, czyli Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Teraz robi to przedstawiciel Polski 2050.
- Nie lubię jak przerzucamy wyborców jak worek ziemniaków. Oni mają swój rozsądek. Nie sprowadzałbym polityki centralnej do samorządu. To złe. Kto schodzi z centralnej polityki do samorządowej, nie rozumie miast. Możemy mieć rządy PiS mocno ułożone, ale w miastach może rządzić inna opcja. Wygrywają też kandydaci niepolityczni. Samorząd rządzi się swoimi prawami.
Nie przypomina to panu sytuacji z 2025 roku, czyli wyborów prezydenckich, kiedy to choćby Szymon Hołownia, czy też kandydaci szeroko rozumianej Koalicji 15 października, bardziej krytykowali Rafała Trzaskowskiego niż Karola Nawrockiego. Ostatecznie ten drugi został prezydentem, mimo przewagi Rafała Trzaskowskiego.
- Przerzucanie odpowiedzialności za przegrane wybory na współkoalicjantów to wyścig wyborczy. Wiele razy był krytykowany Karol Nawrocki. Ja też mocno go krytykowałem, nie zgadzałem się z nim. Jako szef komisji sprawiedliwości stworzyłem komisję związaną z wątpliwościami ws. IPN kierowanego przez pana Nawrockiego i wykorzystywaniu tej instytucji w sposób, który budził wątpliwości ludzi. Nie zgodzę się z tym, że wybory przegrał Rafał Trzaskowski przez współkandydatów.
Skoro wspomnieliśmy Szymona Hołownię, niedawno na pytanie, czy Szymon Hołownia wejdzie do rządu, odpowiadał pan – nie. Teraz pojawiły się te sondaże, z których wynika, że Polacy niechętnie widzieliby Hołownię w rządzie. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? Czy to pańskie „nie” pozostaje aktualne?
- Zostaje aktualne. Tę decyzję wyraźnie komunikujemy.
Ostatnio była mowa, że miałby zostać ministrem funduszy i polityki regionalnej w miejsce szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
- Nie pozwolę wbić kija w mrowisko. Kłócenie nas wewnętrznie? Potrafimy ze sobą rozmawiać. Szymon Hołownia został szefem klubu. Potrafimy odpowiednio ułożyć Polskę 2050. Pamiętajmy o tym, że pozycja Polski 2050 to jest także odpowiedzialność za Polskę w 2027 roku.
Tutaj konsekwencji nie można odmówić w Polsce 2050, bo nie było takiego ministra, który tak często byłby odwoływany, przynajmniej w tym wymiarze publicystycznym, jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- Nie ma takiego polityka, który tak często by był atakowany, jak Szymon Hołownia. Były trudne sytuacje, nagle w mediach były wnioski o umorzenie immunitetu Szymona Hołowni.
Skoro wspomniał pan 2027 rok, z jakim parterem politycznym poszedłby pan do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych? Powracają co jakiś czas te spekulacje dotyczące jakiejś nowej Trzeciej Drogi.
- Bez takiego wyrazistego centrum jak Polska 2050, ciężko będzie wygrać wybory w 2027 roku. Rządzić będzie PiS z Konfederacją i nie daj Boże z Braunem. Decyzje wyborcze podejmiemy w ramach naszych struktur Polski 2050.
Jak się spojrzy na sondaże Polski 2050, trudno optymizm.
- Potrafię czytać sondaże, widzę je. Jak jednak spojrzeć na inicjatywę legislacyjną, nie ma drugiej partii, która wniosła 71 projektów ustaw do laski marszałkowskiej. 18 projektów już jest obowiązującym prawem. Opłata turystyczna to nasza praca. Dzięki naszej pracy to zasili budżet Krakowa. Dzięki naszej pracy jest jawność cen mieszkań, nam udało się wymusić zmiany w ustawie o Airbnb, żeby ograniczyć patologię. To mozolna praca Polski 2050.
Czekamy aż te projekty przejdą przez całą drogę legislacyjną, wtedy będziemy mówić...
- 18 już przeszło.
Mówię o tych dwóch ważnych dla Krakowa, czyli Airbnb i oczywiście opłata turystyczna. Na koniec, lekarz ze Szpitala Południowego, Dawid K., usłyszał zarzuty. Efektem tej afery w warszawskim Szpitalu Południowym jest ten pakiet ustaw medycznych, który trafił do Sejmu i w tym tygodniu posłowie tym pakietem się zajmą. Pan zagłosuje za tymi zaproponowanymi limitami wynagrodzeń medyków oraz limitami godzinowymi? 320 godzin miesięcznie.
- Ja uważam, że budowanie tego na przykładzie lekarza, który ma zarzuty, nie powinno przeradzać się w narrację polityczną. Osoba, która popełniła czyny zabronione, powinna być osądzona. Co do pakietu zmian, będziemy rozmawiać w ramach naszego klubu. Tym zajmuje się inna posłanka, która ma tu wiedzę. Posłuchamy jej rekomendacji.
Czyli na razie jeszcze nie ma jasnych deklaracji co do ewentualnych poprawek związanych z tym pakietem ustaw medycznych?
- Nie, jeszcze nie ma.