- 100 tys. zł na walkę z hejtem wobec górali. Władze powiatu tatrzańskiego chcą przeznaczyć pieniądze na poprawę wizerunku Podhala. Paweł Pełka, redaktor naczelny „Tygodnika Podhalańskiego”, ocenia, że to przede wszystkim działanie PR-owskie.
- Konie do Morskiego Oka i paragony grozy. To jedne z głównych powodów krytyki Podhala. Zdaniem Pełki internet często wyolbrzymia pojedyncze przypadki, tworząc krzywdzący obraz całego regionu.
- Zakopane ma jednak rzeczywiste problemy. Chaos reklamowy, rozrastające się stragany i kolejne apartamentowce szpecą krajobraz. – Porównanie z krajami alpejskimi jest katastrofalne dla Podhala – przyznaje dziennikarz.
- Hejt nie odstrasza turystów. Mimo negatywnych komentarzy Zakopane i Tatry nadal przyciągają tłumy. Pełka podkreśla jednak, że poprawa wizerunku regionu wymaga nie tylko walki z obraźliwymi wpisami, ale także rozwiązywania rzeczywistych problemów.
- A
- A
- A
Hejt na górali czy zasłużona krytyka? Podhale chce wydać 100 tys. zł na obronę wizerunku
Podhale chce wydać 100 tysięcy złotych na walkę z hejtem i poprawę swojego wizerunku. Górale mierzą się z falą krytyki dotyczącą transportu konnego do Morskiego Oka, wysokich cen i chaotycznej zabudowy Zakopanego. Czy to krzywdzące stereotypy, czy problemy, które region powinien rozwiązać? – To trochę działanie PR-owskie – ocenia w Radiu Kraków Paweł Pełka, redaktor naczelny „Tygodnika Podhalańskiego”. Jego zdaniem internetowa krytyka bywa przesadzona, ale nie wszystkie zarzuty wobec Podhala są bezpodstawne.100 tysięcy złotych na obronę wizerunku Podhala
Podhale od lat budzi skrajne emocje. Z jednej strony przyciąga turystów tatrzańskimi krajobrazami, regionalną kulturą i rozbudowaną bazą noclegową. Z drugiej regularnie staje się bohaterem internetowych dyskusji o wysokich cenach, komercjalizacji i traktowaniu zwierząt.
Ostatnio szczególnie dużo kontrowersji wywołała sprawa koni pracujących na trasie do Morskiego Oka. Władze powiatu tatrzańskiego chcą przeciwdziałać negatywnym komentarzom, przeznaczając na ten cel 100 tysięcy złotych.
Paweł Pełka uważa, że decyzję można odczytywać przede wszystkim jako próbę pokazania mieszkańcom, że samorząd staje w ich obronie.
– To trochę działanie PR-owskie, skierowane do mieszkańców. Władze chcą pokazać, że dbają o górali i chronią ich przed hejtem.
Redaktor naczelny „Tygodnika Podhalańskiego” ma jednak wątpliwości, czy takie wydatki rzeczywiście przełożą się na poprawę opinii o regionie.
– Nie wiem, czy wydanie 100 tysięcy złotych na działania w mediach społecznościowych naprawdę zmieni obraz Podhala.
Przypomina jednocześnie, że obecna fala krytyki nie jest pierwszym kryzysem wizerunkowym Zakopanego. Kilka lat temu ogólnopolską dyskusję wywołała sprawa osoby przebranej za białego misia, która domagała się pieniędzy za fotografowanie na Krupówkach.
Zdaniem Pełki tamta sytuacja wywołała nawet większe emocje niż obecne kontrowersje wokół transportu konnego.
Paragony grozy i drożyzna w Zakopanem. Czy obraz regionu jest prawdziwy?
Jednym z najczęściej powracających tematów w internetowych dyskusjach są ceny w Zakopanem. Zdjęcia rachunków z restauracji, drogie śniadania i kosztowne noclegi od lat wywołują komentarze o rzekomej pazerności górali.
Pełka przekonuje jednak, że pojedyncze, skrajne przykłady nie oddają rzeczywistej sytuacji.
– W internecie najlepiej sprzedają się skrajności. Śniadanie za 65 czy 70 złotych robi furorę, ale to nie znaczy, że wszędzie w Zakopanem tyle kosztuje.
Jak podkreśla, w stolicy Tatr można znaleźć zarówno luksusowe hotele i drogie restauracje, jak i znacznie tańsze noclegi czy lokale gastronomiczne.
Jego zdaniem porównania Zakopanego z popularnymi miejscowościami alpejskimi często wypadają na korzyść Podhala, zwłaszcza jeśli uwzględni się standard oferowanych usług.
– Za podobny standard w krajach alpejskich trzeba często zapłacić dwa, trzy razy więcej – przekonywał.
Redaktor zwraca uwagę, że media społecznościowe utrwalają przede wszystkim negatywne historie. Informacja o wyjątkowo drogim posiłku przyciąga znacznie większą uwagę niż wiadomość o przystępnych cenach.
Nie oznacza to, że na Podhalu nie ma nieuczciwych przedsiębiorców czy turystycznych pułapek. Zdaniem Pełki są to jednak przypadki, które nie powinny przesądzać o ocenie całego regionu.
Reklamowy chaos i stragany. „Porównanie z Alpami jest katastrofalne”
Znacznie mniej wyrozumiały Paweł Pełka jest wobec wyglądu Zakopanego i innych miejscowości Podhala. Wszechobecne reklamy, budki z pamiątkami, rozrastające się stragany i chaotyczna zabudowa od lat wpływają na krajobraz regionu.
– Jeśli chodzi o reklamy i rozrastające się stragany, rzeczywiście nie jest dobrze. Jest coraz gorzej.
Redaktor przyznaje, że zestawienie wyglądu Podhala z miejscowościami we włoskich Dolomitach wypada dla polskiego regionu wyjątkowo niekorzystnie.
– Porównanie z krajami alpejskimi jest katastrofalne dla Podhala.
Nadzieją na uporządkowanie przestrzeni ma być zakopiańska uchwała krajobrazowa. Zgodnie z przywołanymi w rozmowie zasadami reklamy niespełniające nowych wymagań powinny zniknąć do czerwca przyszłego roku.
Pełka zaznacza jednak, że problem nie ogranicza się do Zakopanego. Chaos reklamowy i nadmierna komercjalizacja dotyczą również innych miejscowości regionu.
Zwraca też uwagę, że nie wszystkie firmy działające na Podhalu należą do miejscowych górali. Wiele hoteli, restauracji i innych obiektów prowadzą przedsiębiorcy z pozostałych części Polski.
Odpowiedzialności za wygląd regionu nie można więc przypisywać wyłącznie jego rdzennym mieszkańcom.
Apartamentowce zmieniają Zakopane. „Od 20 lat mówi się, że mamy dość”
Kolejnym problemem, który wpływa na postrzeganie Zakopanego, jest intensywna zabudowa. W mieście od lat powstają kolejne apartamentowce i duże obiekty hotelowe, często budzące sprzeciw mieszkańców.
Zdaniem Pawła Pełki deklaracje władz o konieczności ograniczenia zabudowy nie zawsze przekładają się na konkretne działania.
– Od ponad 20 lat mówi się w Zakopanem, że mamy dość apartamentowców. Wszyscy deklarują walkę z wielkimi budynkami, a one ciągle powstają.
Dziennikarz zwraca uwagę na rolę miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które pozwalają na realizację inwestycji budzących kontrowersje. Przywołuje również przykłady dużych obiektów powstających na zboczach Antałówki.
Wątpliwości dotyczą nie tylko wyglądu nowych budynków, ale także sposobu podejmowania decyzji o ich lokalizacji i skali.
Pełka przypomina, że w poprzedniej kadencji samorządu miasto, mimo deklarowanej walki z apartamentowcami, sprzedało działkę w centrum deweloperowi, który następnie zrealizował tam inwestycję.
Galeria pod Gubałówką. Nowy sposób na rozmowę z inwestorem?
Emocje budzą również plany budowy galerii handlowej i hotelu pod Gubałówką.
Zwolennicy inwestycji wskazują, że Zakopane potrzebuje większej oferty handlowej, ponieważ mieszkańcy coraz częściej wyjeżdżają na zakupy do Nowego Targu. Przeciwnicy obawiają się dalszej zabudowy i komercjalizacji miasta.
Paweł Pełka zauważa jednak, że w tym przypadku pojawił się nowy element: inwestor chce wcześniej porozumieć się z samorządem co do kształtu przedsięwzięcia.
– To chyba pierwszy taki przypadek, gdy inwestor najpierw zwraca się do miasta i pyta, na co samorząd się zgodzi, a na co nie.
Według dziennikarza inwestor deklaruje również możliwość przekazania środków na miejskie inwestycje, między innymi drogowe.
To odmienne podejście od sytuacji, w których inwestorzy po zakupie działki przystępowali do realizacji maksymalnej zabudowy dopuszczonej przez miejscowy plan.
Nie przesądza to jednak, czy planowany obiekt będzie korzystny dla Zakopanego. Ostateczna ocena zależeć będzie od jego skali, wyglądu i wpływu na przestrzeń miasta.
Hejt czy uzasadniona krytyka? Górale czują się skrzywdzeni
Pełka podkreśla, że należy odróżniać uzasadnioną krytykę od obraźliwych wpisów, które często zawierają nieprawdziwe oskarżenia.
– Trzeba rozróżnić hejt od krytyki. Wiele internetowych wpisów jest niecenzuralnych i zawiera oskarżenia o rzeczy, które nie mają miejsca.
Jak wynika z jego rozmów z mieszkańcami, wielu górali uważa, że negatywny obraz Podhala powstaje na podstawie pojedynczych przypadków, które następnie są przedstawiane jako charakterystyczne dla całej społeczności.
Zdaniem dziennikarza takie uogólnienia są niesprawiedliwe. Jednocześnie przyznaje, że region ma rzeczywiste problemy, których nie da się rozwiązać samą kampanią wizerunkową.
Turyści nie rezygnują z Zakopanego. Krytyka nie odstrasza?
Mimo negatywnych komentarzy w internecie Podhale nadal cieszy się dużym zainteresowaniem turystów. Pełka zwraca uwagę na frekwencję w lipcu, sierpniu i podczas wrześniowych weekendów. Jego zdaniem nie widać, by internetowa krytyka skutecznie zniechęcała Polaków do przyjazdów w Tatry.
– Patrząc na frekwencję w ostatnich miesiącach, wydaje się, że turystów jest coraz więcej.
Ostateczną odpowiedź przyniosą dane dotyczące liczby wejść do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dopiero one pozwolą ocenić, czy padnie kolejny rekord odwiedzin.
Dziennikarz zauważa również, że temat transportu konnego do Morskiego Oka w ostatnich tygodniach nieco przycichł. W ramach pilotażu skrócono trasę przejazdu konnych zaprzęgów o ponad połowę. Efekty tego rozwiązania będzie można ocenić w kolejnym sezonie.
Czy 100 tysięcy złotych wystarczy, by poprawić wizerunek Podhala?
Wydanie publicznych pieniędzy na walkę z hejtem rodzi pytanie, czy skuteczniejszą odpowiedzią na krytykę nie byłoby rozwiązywanie problemów, które ją wywołują.
W przypadku transportu do Morskiego Oka rozważano między innymi wykorzystanie wozów ze wspomaganiem elektrycznym. Na razie wprowadzono pilotażowe skrócenie trasy przejazdów konnych.
Pełka przyznaje, że 100 tysięcy złotych mogłoby być niewystarczające do przeprowadzenia poważniejszych zmian w systemie transportu.
Nie zmienia to jednak zasadniczego dylematu: czy Podhale bardziej potrzebuje kampanii poprawiającej jego wizerunek, czy działań, które ograniczą powody do krytyki?
Z rozmowy z redaktorem naczelnym „Tygodnika Podhalańskiego” wyłania się obraz regionu, który z jednej strony zmaga się z krzywdzącymi stereotypami, a z drugiej sam dostarcza argumentów swoim krytykom.
Wysokie ceny nie są regułą, a internetowe skandale nie pokazują całej prawdy o Podhalu. Jednak chaos reklamowy, intensywna zabudowa i spory o wykorzystywanie koni pozostają rzeczywistymi wyzwaniami. Dlatego poprawa wizerunku Podhala może wymagać czegoś więcej niż skutecznej komunikacji. Równie ważne będzie to, jak region poradzi sobie z problemami, które od lat budzą kontrowersje.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
17:35
Gdzie jest bus do Morskiego Oka? Teraz można to sprawdzić w telefonie
-
17:23
Wypadek w Michałowicach. Mężczyzna przygnieciony przez przyczepę
-
17:16
Hejt na górali czy zasłużona krytyka? Podhale chce wydać 100 tys. zł na obronę wizerunku
-
16:46
Kraków wybrał Łukasza Gibałę. Co oznacza dotkliwa porażka Moniki Piątkowskiej?
-
16:28
Zegarki Zeppelin dla niej i dla niego – jak wybrać elegancki zestaw dla pary?
-
15:16
Polska nauka w światowej czołówce. 136 naukowców UJ na prestiżowej liście
-
15:08
Norwid dzisiaj. Samotność, która może łączyć
-
14:37
"Uwaga: drugi człowiek". Za tydzień Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie
-
14:37
Kaszubskim szlakiem - słowiańska grupa etniczna
-
14:18
Kapelusze z piórami, peleryny i ciupagi. Podhalańczycy oddali hołd swojemu patronowi
-
13:57
Hotelowa ofensywa w Krynicy-Zdroju. Burmistrz: To miejsca pracy i pieniądze dla gminy
-
13:54
In memoriam ks. Stanisław Opocki
-
13:48
"Płodność nie jest dana raz na zawsze". Dlaczego o jej zabezpieczeniu warto pomyśleć z wyprzedzeniem?
-
12:57
Mieszkanie na Starym Podgórzu – poznaj zalety lokalizacji i ofertę mieszkań w inwestycji z portfolio marki Megapolis
-
12:49
Czy myślenie ma przyszłość? Spotkanie z nominowanymi do Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera w kat. I: za książkę lub cykl publikacji
-
12:24
Kto pokieruje krakowskim Centrum Muzyki? Prezydent elekt chce nowych rozmów
-
12:06
Spór o miejską kasę w Limanowej. Byli włodarze grożą obecnej burmistrz sądem
-
15:05
Najważniejsza jest diagnoza
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 17 - Szpital MSWiA. Leczenie na służbie