Czy może pan już potwierdzić, że to Rafał Sonik będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich w Krakowie?
Nie mogę potwierdzić. Nie mogę też zaprzeczyć. Tak się to mówi w polityce. Zobaczymy. Jest ta kandydatura na stole. Ostatnio się pojawiła. Rozmowy trwają. Decyzję ostateczną podejmie premier Donald Tusk i Zarząd Krajowy Koalicji Obywatelskiej, kogo rekomendować. Myślę, że wydarzy się to w tym tygodniu.
Jak pan ocenia tę kandydaturę, jeśli potwierdziłoby się, że to Rafał Sonik?
Ciekawa kandydatura. Człowiek działający na rzecz Krakowa od lat, znany publicznie, ale spoza świata polityki. Wydaje się, że w obecnej sytuacji jest to taki krok do przodu i pewnego rodzaju odcięcie się od tego, co się zdarzyło i co gdzieś tam Koalicję Obywatelską dotknęło, ale też od pewnych błędów. Idziemy dalej, z nowym projektem, w nowym kierunku. Perspektywy są.
Czyli w pana ocenie szyld partyjny, szyld Koalicji Obywatelskiej, byłby tu obciążający?
Może nie tyle szyld partyjny, ale jednak stawianie wyborów prezydenckich jako trzeciej tury, czwartej tury czy też łączenie ich z całym referendum, czyli tworzenie drugiej tury referendum, nie byłoby na pewno korzystne. W związku z tym wydaje mi się, że dobrze, że pojawiają się kandydaci, którzy wnoszą tutaj świeżość wizerunkową i pewien rebranding.
Czyli kandydatury partyjne, które były wskazywane – Paweł Kowal, Monika Piątkowska czy Bartłomiej Sienkiewicz – z góry były w pana ocenie skazane na duże problemy?
Nie. Uważam, że z tych kandydatur najlepszym kandydatem byłby Bartłomiej Sienkiewicz – z powodu potencjału nazwiska i potencjału osobowego, intelektualnego. Moim zdaniem to byłby najlepszy kandydat.
Natomiast decyzja jest taka, żeby jednak to nie był człowiek z polityki, tylko bardziej osoba spoza tego świata. To też ma swoje plusy. Generalnie dzisiaj, jeśli tylko się potwierdzi – a w tym tygodniu powinniśmy już wiedzieć, kto będzie kandydował i że będzie to Rafał Sonik – to mamy mocnego, dobrego kandydata, który pewnie zmierzy się w drugiej turze wyborów z Łukaszem Gibałą i który ma szansę go pokonać.
Co jest z Krakowem, że Koalicja Obywatelska decyduje się tutaj na kandydaturę spoza partii? W innych największych miastach wygrywają kandydaci KO. Co jest z krakowską Koalicją Obywatelską nie tak?
Różnie to bywa. Często jako Koalicja Obywatelska popieramy kandydatów z nami niezwiązanych – na przykład w Gdańsku pani prezydent nie jest członkiem Koalicji Obywatelskiej. To zależy od uwarunkowań lokalnych.
Pewnego rodzaju przesunięcie w prawo elektoratu w Krakowie, w porównaniu do innych dużych miast, powoduje, że trzeba tutaj proponować inne rozwiązania. Trzeba też wyciągać wnioski z porażek. Tylko głupi nie wyciąga wniosków z porażek. My nie jesteśmy głupi, popełniamy błędy, to prawda, natomiast z tych błędów wyciągamy wnioski. Takie nowe otwarcie wizerunkowe wydaje mi się jak najbardziej ciekawe i perspektywiczne.
Władze centralne Koalicji Obywatelskiej mają dość lokalnych struktur KO w Krakowie i Małopolsce?
Nie. Dlaczego? Nie mają dość struktur. Pewne działania związane z rozwiązaniem władz regionalnych są konsekwencją przegranego referendum i tyle. To także pewna konieczność zmiany funkcjonowania partii.
Teraz posłowie będą przejmować stery zarządcze w większym stopniu niż lokalni działacze i samorządowcy. Ten kierunek to nic innego jak konsolidacja.
Konsolidacja, ale komisarz już kiedyś był w Platformie w Krakowie. Jeśli przypomnimy sobie dorobek PO, a potem KO w Krakowie: 2010 rok i Stanisław Kracik, 2014 rok i prawybory z Martą Patyną, 2018 rok i dalsze wspieranie Jacka Majchrowskiego, a potem 2023 rok, który skończył się katastrofą.
Przede wszystkim teza, że nie wspieraliśmy Stanisława Kracika, nie jest prawdziwa. Ja byłem między innymi w sztabie Stanisława Kracika. Walczyliśmy wtedy o to, żeby został prezydentem. Krakowianie postawili na Jacka Majchrowskiego.
Tak naprawdę to jest dość proste od strony politologicznej. Jacek Majchrowski, kandydując na prezydenta, korzystał z naszego elektoratu. Wyborcy Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych głosowali na Jacka Majchrowskiego mniej więcej w połowie. W związku z tym trudno było naszym kandydatom wygrać wybory, bo była bardzo mocna personalna preferencja części naszych wyborców w stosunku do Jacka Majchrowskiego.
To się dzieje w miastach, to nie jest nic nowego. Podobnie jest we Wrocławiu i w innych miastach. Elektorat w wyborach samorządowych nie jest aż tak przywiązany do szyldu jak w wyborach parlamentarnych. Trzeba to wiedzieć i tak budować strategię, żeby udało się wybory wygrywać ciekawym pomysłem na miasto, ciekawym kandydatem, ciekawą ofertą programową, bezpośrednim dotarciem do ludzi i szczerą rozmową o ich bolączkach i problemach.
Czy były prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, który deklarował, że zaangażuje się w prace na rzecz nowego kandydata, będzie obciążeniem w tej kampanii?
Sugerowałbym jednak, żeby się nie angażował.
Żeby się nie angażował?
Nie. Wydaje się, że dzisiaj mogłoby to stanowić pewnego rodzaju obciążenie wizerunkowe. Musimy faktycznie postawić na nowy wizerunek i stworzyć nową ofertę programową.
Podkreślam kwestię programową, bo to jest istotna rzecz. Ostatnio rozmawiałem z prezydentem Kracikiem na temat Strefy Czystego Transportu. Pojawia się ciekawy pomysł na wyjście do przodu z tym tematem. Nie powinniśmy po prostu tego ogona za sobą ciągnąć.
Co to znaczy? Mógłby pan rozwinąć? Chodzi o strefę?
Tak. Generalnie pomysł jest taki, żeby bardzo mocno wejść w badania faktycznej jakości powietrza w Krakowie, w postaci kilkudziesięciu sensorów, stacji, które mierzyłyby między innymi tlenki azotu w mieście. Tych stacji jest obecnie bodajże pięć. Na podstawie wyników można byłoby stworzyć mapę i faktycznie określić obszary, w których Strefa Czystego Transportu byłaby przydatna i potrzebna do walki o czyste powietrze.
Naprawdę nie jest potrzebne obejmowanie strefą takich obszarów jak Lasek Wolski czy Zakrzówek. Tam powietrze wydaje się mieć względnie dobrą jakość, ale musimy się dowiedzieć, dlatego badania są potrzebne.
Zasugerowałem taki pomysł prezydentowi. Prezydent ma się nad nim pochylić, aby trzydzieści, czterdzieści stacji w Krakowie rozpoczęło tematyczny monitoring powietrza, a nie pięć. Wtedy wiedzielibyśmy, gdzie jest faktyczny problem. Nie chodzi o to, żeby odgórnie wprowadzać decyzje, które są źle przyjmowane przez część mieszkańców. Przypominam, że jednak ta strefa ma też poparcie w Krakowie. Tylko trzeba umieć ją uzasadnić. W związku z tym trzeba wykonywać badania. To jest lekcja dla wszystkich, żeby tak do tego podchodzić.
Są kandydaci, którzy nie mówią ani „tak”, ani „nie” w sprawie strefy.
To często potencjalni kandydaci, którzy zmieniają zdanie. Kiedyś głosowali za strefą, potem mówili, że potrzebna jest strefa nie dla mieszkańców, następnie opowiadali się za referendum. Łukasz Gibała jest tutaj jak kameleon w sprawie Strefy Czystego Transportu.
Rozmawiamy dziś o kandydacie Koalicji Obywatelskiej. Rozumiem, że to, co pan powiedział przed momentem, wejdzie do agendy nowego kandydata?
Nie wiem, zobaczymy. To jest mój pomysł wyrażony w rozmowie ze Stanisławem Kracikiem: merytoryczne, rzetelne badania faktycznego stanu powietrza w Krakowie związanego z zanieczyszczeniami pochodzącymi z samochodów. Głównie chodzi o tlenki azotu, które – trzeba to powiedzieć jasno – są szkodliwe dla naszych płuc.
Kto powinien pokierować małopolską Koalicją Obywatelską?
Na razie kieruje pani marszałek Magdalena Niedziela, jest komisarzem, pełnomocnikiem. Po wyborach prezydenckich, zgodnie ze statutem, muszą zostać przeprowadzone wybory regionalne. Wtedy dowiemy się, kogo wybiorą członkowie i członkinie Koalicji Obywatelskiej.
Jak dla mnie może to być pani marszałek. Nie widzę tutaj problemu. Bardzo ciepło wypowiadałbym się też w tej kwestii o Marku Sowie, który jest bardzo doświadczonym samorządowcem i politykiem. Mamy z czego wybierać, ale to jest kwestia na późniejszą kartkę w kalendarzu.
A kto powinien pokierować krakowską Koalicją Obywatelską?
Mamy te struktury, zobaczymy, jakie decyzje zapadną w tym tygodniu w Sejmie. Będziemy mieli spotkanie z panią marszałek Niedzielą. Ona nie jest entuzjastką działań pochopnych, bardzo radykalnych, więc będziemy na ten temat rozmawiać. Zobaczymy, jakie będą propozycje.
Powinien zostać odwołany zarząd krakowskiej Koalicji Obywatelskiej w konsekwencji tego, co wydarzyło się po referendum?
Uważam, że tak. To jest moje zdanie. Struktura krakowska powinna zostać rozwiązana, jeśli chodzi o zarząd, nie o koła, bo te koła działają. Natomiast zarząd tak, powinien zostać rozwiązany.
To nie są moje decyzje, ale uważam, że powinniśmy bardzo mocno przemodelować funkcjonowanie Koalicji Obywatelskiej w regionie i w Krakowie. Wydaje się, że tego też oczekują wyborcy. Trzeba wyciągać wnioski z błędów, które się popełniło.
Jest taki lider, który mógłby pokierować krakowską Koalicją Obywatelską? Wskazał pan dwóch polityków w przypadku Małopolski, a Kraków?
Zobaczymy. Będziemy o tym rozmawiać. Na pewno taki lider się wykreuje. Przypomnę jeszcze raz, że zgodnie z kalendarzem wybory w strukturach Koalicji Obywatelskiej będą po wyborach prezydenckich, więc najpierw skupmy się na zadaniu, które jest przed nami.