Romana można było spotkać na tarnowskiej Starówce. Często spacerował po ulicy Wałowej czy Krakowskiej. Imał się różnych prac, głównie dorywczych, zbierał też makulaturę. Przez wiele lat jego kompanem był pies Józek.
Szukał kontaktu z ludźmi, czasem ich zaczepiał, choć nie wszyscy sobie tego życzyli. Mówił o pogodzie, opowiadał o swoim życiu i o Tarnowie, w którym się urodził.
"To był promień radości i humoru na Starówce" - piszą o nim internauci.
Roman z Tarnowa miał 62 lata.