To już wieloletnia tradycja. Dotychczas spotykali się początkiem maja, ale ze względu na pogodę, start sezonu został przesunięty. Co prawda w sobotę też było deszczowo, ale nic nie zepsuło dobrych humorów motocyklistów.
- Oficjalnie z otwarciem troszkę się spóźniliśmy, ale w końcu się udało. Parasole mamy w kufrach, także spokojnie. To wyczekiwane przez nas wydarzenie. My lubimy sezon. Jak co roku, jestem zawsze od początku. To jest bardzo fajna sprawa. Odstresowanie, to jest całkowicie się wyluzowanie. Bez szaleństwa można się przejechać. Myślę, że to jest super frajda. Jest zaplanowanych parę wyjazdów i po Polsce i po Europie, także cały czas jeździmy - mówili tarnowscy motocykliści.
Byli wśród nich starzy wyjadacze, ale też osoby z dużo mniejszym motocyklowym stażem.
- Ja tu jestem pierwszy raz. Prawko dopiero zdane w tamtym roku, także nowicjusz. No ja już 52 lata jeszcze. Przygody były, ale powiem tak szczerze, że nie miałem wypadku, nie leżałem na motocyklu, tak na trasie. Ile już Pani jeździ? Ja dopiero w sumie od niedawna, bo od roku. To skąd pomysł? Najpierw od kolegi taty, bo też miał motor, a potem od narzeczonego. Tak jeździliśmy razem i w końcu swój kupiłam. Wszyscy tutaj, można powiedzieć, jak jedna wielka rodzina. Fajna atmosfera ogólnie, można się spotkać, wymienić jakieś tam wspólne poglądy, doświadczenia - dodawali.
Motocykliści życzyli sobie przede wszystkim bezpiecznej jazdy, wielu malowniczych tras i by na zakończeniu sezonu spotkali się w tym samym gronie. Rozpoczęciu sezonu motocyklowego w Tarnowie towarzyszył piknik, pokazy futbolu amerykańskiego czy stoiska z branżowym sprzętem do kupienia.