Tragiczny atak podczas Parady Równości w Berlinie ponownie rozpalił w Niemczech debatę o migracji, bezpieczeństwie i przyszłości politycznej kraju. Czy wydarzenie przełoży się na jeszcze większe poparcie dla Alternatywy dla Niemiec (AfD)? Jakie znaczenie będą miały jesienne wybory regionalne i czy zwycięstwo tej partii mogłoby zmienić relacje Niemiec z Rosją?
To oczywiście zostanie rozegrane politycznie, jak każdy taki zamach. To trochę woda na młyn dla AfD, która od dawna apeluje o ograniczenie migracji i zaostrzenie prawa azylowego
– ocenia na antenie Radia Kraków prof. Joanna Lubecka z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II.
Jednocześnie zwraca uwagę, że narracja o całkowicie otwartych granicach nie odpowiada już rzeczywistości. Jak podkreśla, jeszcze pod koniec rządów Olafa Scholza, a szczególnie za kanclerza Friedricha Merza, znacząco ograniczono napływ migrantów i zaostrzono przepisy azylowe.
Migracja do Niemiec zmniejszyła się dwukrotnie. Wprowadzono bardzo silne kontrole na granicach, a uzyskanie azylu jest dziś znacznie trudniejsze
– zaznacza.
Paradoksalnie, choć większość Niemców nadal opowiada się za bardziej restrykcyjną polityką migracyjną, temat ten przestał być dla nich najważniejszy.
– Migracja przez lata była największym problemem wskazywanym przez Niemców. Dziś na pierwszym miejscu są obawy o gospodarkę – mówi prof. Lubecka.
AfD zmienia strategię
Zdaniem rozmówczyni Radia Kraków sukcesy sondażowe sprawiły, że AfD przestała być partią protestu i zaczęła działać jak dojrzała formacja polityczna. Choć we wschodnich landach wciąż silne jest radykalne skrzydło, kierownictwo partii stara się prezentować bardziej umiarkowany przekaz.
AfD się profesjonalizuje, ma strategię i reaguje elastycznie. To już jest partia pełną gębą
– ocenia.
Program ugrupowania zakłada przede wszystkim ograniczenie migracji spoza Unii Europejskiej oraz zmniejszenie świadczeń socjalnych, które – zdaniem AfD – przyciągają cudzoziemców do Niemiec.
– Socjal w Niemczech jest tak korzystny, że wielu ludziom po prostu nie opłaca się pracować. Dlatego AfD postuluje ograniczenie zasiłków i świadczeń – wskazuje profesor.
Jesień może wiele zmienić
Wrześniowe wybory regionalne będą kolejnym testem siły AfD. Szczególną uwagę zwraca sytuacja w Berlinie, gdzie ugrupowanie po raz pierwszy prowadzi w sondażach.
Najciekawszy będzie Berlin. To miasto przez lata kojarzone z wielokulturowością i lewicą, a dziś AfD prowadzi tam w badaniach opinii publicznej
– zauważa prof. Lubecka.
Ekspertka zwraca również uwagę, że utrzymywanie tzw. kordonu sanitarnego wokół AfD staje się coraz trudniejsze.
– Jeżeli partia ma około 30 procent poparcia i jest pierwsza w sondażach, to pojawia się pytanie, jaki sygnał wysyła się do tych wyborców, odmawiając współpracy z ich reprezentacją – mówi.
Największa obawa: reset z Rosją
Największe zaniepokojenie budzą jednak nie postulaty migracyjne, lecz podejście AfD do Rosji.
– Tego naprawdę się boję – resetu z Rosją. Weidel mówi o tym dość umiarkowanie i koncentruje się na gospodarce, ale dziś gospodarka jest także polityką – podkreśla prof. Joanna Lubecka. Jej zdaniem powrót do ścisłej współpracy gospodarczej z Moskwą oznaczałby także polityczne ocieplenie relacji, co mogłoby mieć konsekwencje dla bezpieczeństwa całej Europy.