Czym właściwie jest foch?
Foch nie polega wyłącznie na obrażeniu się. To specyficzny sposób komunikacji, którego głównym przekazem jest: "Domyśl się, o co mi chodzi". Zamiast powiedzieć wprost: "Zrobiło mi się przykro", "Nie podobało mi się to, co powiedziałaś" albo "Chciałabym o tym porozmawiać", obrażona osoba wycofuje się z relacji i oczekuje, że druga strona sama odgadnie przyczynę problemu. W przypadku relacji dorosły-dziecko jest to szczególnie trudne. Kilkulatek nie tylko nie rozumie subtelnych komunikatów emocjonalnych, ale często po kilkunastu minutach zwyczajnie nie pamięta już całej sytuacji. Jego uwagę pochłaniają nowe doświadczenia, zabawa i otaczający świat.
Dlaczego obrażamy się na dzieci?
Foch jest często zachowaniem wyuczonym. Wielu dorosłych wyniosło je z własnego dzieciństwa. Kiedyś w wielu domach emocje nie były nazywane. Zamiast rozmowy pojawiało się milczenie, chłód emocjonalny albo demonstracyjne wycofanie się z kontaktu. Dziecko miało samo zrozumieć, co zrobiło źle. Po latach ten sam mechanizm wraca w relacjach z własnymi dziećmi czy wnukami.
"Domyśl się" to też kara i chęć pokazania, kto decyduje. Karanie milczeniem. Myślę, że znamy to z dzieciństwa – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Problem polega na tym, że obrażony dorosły zaczyna funkcjonować emocjonalnie podobnie jak dziecko. Nie rozwiązuje konfliktu, lecz próbuje ukarać drugą stronę swoim milczeniem. Wielu dorosłym wydaje się, że ignorowanie dziecka jest skuteczną metodą wychowawczą. Dziecko potrzebuje przede wszystkim jasnych komunikatów. Kiedy emocje są bardzo silne, nawet dorosłym trudno rozmawiać. Tym bardziej dotyczy to dzieci. Czterolatek, który przed chwilą kogoś uderzył albo wykrzyczał coś przykrego, może nie być gotowy do rozmowy od razu. Podobnie nastolatek po kłótni. Zamiast wymuszać natychmiastowe przeprosiny, warto dać dziecku czas na uspokojenie.
Zarówno w relacjach z małymi dziećmi, jak i nastolatkami, foch nie rozwiązuje problemów. Milczenie, obrażanie się i karanie emocjonalnym dystansem nie uczą odpowiedzialności ani empatii. Uczą raczej lęku przed popełnianiem błędów i przekonania, że o emocjach się nie rozmawia.