- Nie wolno jeździć po chodnikach - krzyczy za nią starszy pan.
- Wolno, wolno - dziewczyna śmieje się złośliwie .
Kilkanaście metrów dalej chodnik zamienia się w metrowy chodniczek. Z pewnością nie jest po nim wygodnie jechać na rowerze, ale ona nie rezygnuje. Jest super, jak ludzie muszą w popłochu zeskakiwać na jezdnię. Czuje się absolutnie bezkarna, bo przecież nie ma żadnego identyfikatora. Na kontrapas zjeżdża dopiero przed tunelem, bo tam zderzenie z samochodem byłoby mniej bezpieczne niż zderzenie z człowiekiem.
Samochód za samochodem wjeżdża w ulicę, choć znak wskazuje wyraźnie, że jest ślepa. Do jej końca dochodzą dwie jednokierunkowe uliczki.
Tylko niektóre samochody zawracają przed znakami zakazu wjazdu, reszta pruje pod prąd. Na chodniku stoją rozmawiając dwie panie. Kiedy mija je kolejny samochód, stwarzający zagrożenie dla jadących prawidłowo, nie wytrzymują i machają rękami, wskazując na zakaz wjazdu. Młody człowiek wystawia rękę przez okno i pokazuje im środkowy palec.
Podobno Polacy są szarmanccy wobec kobiet. To jednak czas przeszły dokonany.
Pełni temperamentu włoscy kierowcy często reagują na drodze gwałtownie i obrażają innych kierowców pokazując wystawione dwa palce - drugi i piąty, co oznacza rogacza - cornuto. Oczywiście nie przyszłoby im do głowy, żeby taki gest zrobić w kierunku kobiety, choćby koszmarnie prowadziła samochód.
Takie zachowanie jak tej rowerzystki i tego kierowcy widzimy codziennie. To nic innego, jak brak wychowania. Kiedyś stanie się jednak tak, ze ktoś nie zeskoczy z chodnika przed rowerem, ale wsadzi parasol w szprychy, a ktoś inny widząc wystawiony palec, ciśnie kamieniem w samochód.
Jeśli podstawowych zasad nie wyniesie się z domu, trudno się ich nauczyć w dorosłym życiu. Pewne rzeczy robi się po prostu automatycznie, bez zastanowienia. Np. wchodząc do sklepu, czy tramwaju, ustępuje się miejsca wychodzącym.
To najprostsza z zasad i oczywista dla wszystkich. Czy rzeczywiście? Proszę się rozejrzeć wokół siebie.