Prace od początku przebiegają z problemami. Ulicę zamknięto jesienią, a roboty miały być prowadzone etapami. Sytuacja skomplikowała się, gdy wodociągi, po odsłonięciu fragmentu kanalizacji, uznały, że konieczna jest jej naprawa na całej długości. To uniemożliwiło dojazd i znacząco utrudniło ruch pieszych.
Faktyczne prace rozpoczęły się dopiero na przełomie lutego i marca, choć pierwotnie zakładano ich zakończenie w kwietniu. Teraz oficjalnie przyznano, że remont potrwa co najmniej cztery miesiące dłużej.
– Mam obawy, czy nie będzie kolejnego przesunięcia, jeśli wszystko będzie postępować jak teraz. Ten termin jest dla nas kluczowy – mówi Antoni Nytko, który od 35 lat prowadzi z żoną sklep papierniczy przy ulicy Batorego. Jak podkreśla, przez utrudniony dostęp do lokalu stracili już połowę dochodów.
– Liczymy na większą sprzedaż od września, o ile klienci będą mogli do nas dotrzeć. Przy takich utrudnieniach mogą jednak wybrać miejsca, gdzie łatwiej zaparkować i nie trzeba obawiać się koparki nad głową – dodaje ze śmiechem.
Z kolei dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie, Grzegorz Wałęga, przekonuje, że prace postępują zgodnie z planem.
– Jest postęp robót. Czuwa nad nimi nasz inspektor nadzoru, który nie zgłasza problemów mogących skutkować kolejnym opóźnieniem. Wręcz przeciwnie – wspólnie z wykonawcą szukamy rozwiązań, które pozwolą zakończyć remont w nowym terminie, a być może nawet go nieco skrócić. Wykonawca jest zobowiązany do zapewnienia dojazdu – podkreśla Wałęga.
Antoni Nytko zwraca jednak uwagę, że mimo długiego dnia pracy roboty kończą się już około godziny 15–16. Jego zdaniem mogłyby trwać dłużej, co przyspieszyłoby zakończenie inwestycji. Przypomina też, że przed rozpoczęciem remontu zapowiadano nie tylko zapewnienie dojazdu na każdym etapie, ale także etapowanie prac na chodnikach. Tymczasem obecnie – jak zaznacza – chodniki po obu stronach ulicy są rozkopane, choć niewiele brakuje, by udostępnić przynajmniej jedną stronę dla pieszych.
Tarnowskie Wodociągi zapłaciły za nieplanowane wcześniej prace na swojej sieci przy ulicy Batorego około 300 tysięcy złotych. Jak podkreślają, ich wykonanie było konieczne – w przeciwnym razie przy kolejnej awarii trzeba byłoby rozbierać nową nawierzchnię.
Remont 200-metrowego odcinka ulicy Batorego kosztuje aż 2,5 miliona złotych. Miasto tłumaczy tę kwotę wytycznymi konserwatora zabytków, który wymaga zastosowania grubej i kosztownej kostki granitowej.