Najpierw dowcip z brodą. Starszy komar pyta młodego komara: - I jak Ci idzie nauka latania? A młody na to: - Chyba dobrze, bo jak latam, to biją brawo. Zrobiło się sucho? To dobrze, bo komary wolą wilgoć. Czas jednak zakończyć tę karuzelę śmiechu. "Komary to bowiem najbardziej śmiercionośne zwierzęta na naszej planecie. Komary były od zawsze. Były wcześniej niż ludzkość. Zabijały nie ludzi, ale zwierzęta, przenosząc choroby miliony lat temu. Gdy pojawił się człowiek, część komarów zaczęła przenosić groźne choroby, na przykład malarię. Jeśli by policzyć osoby, które zmarły z powodu tej choroby, to jest ich naprawdę wiele" - mówi profesor Kazimierz Wiech z Uniwersytetu Rolniczego.
Jak podkreślają blogerzy z portalu crazynauka.pl, komar wyrządził ludzkości większe szkody niż wszystkie konflikty zbrojne razem wzięte. Jak piszą, w samym tylko 2019 roku choroby roznoszone przez komary pozbawiły życia 830 tysięcy ludzi, z czego malaria była odpowiedzialna za 300-500 tysięcy zgonów.
W XX wieku malaria uśmierciła 150-300 milionów osób, zaś wszystkie choroby pochodzące od komarów – łącznie do dwóch razy więcej. Należy jednak podkreślić, że to nie komar zabija ludzi, tylko przenoszone przez niego pierwotniaki, wirusy i nicienie. To one powodują malarię, dengę, żółtą febrę, Zikę, gorączkę Zachodniego Nilu czy chikungunyę i filariozę.
- Pamiętajmy, że komary są czynnikiem redukującym. Trudno mówić o szkodnikach, owadach groźnych dla człowieka. To nasze określenia. Ludzi jest coraz więcej na Ziemi. Komary, jako czynnik redukujący populację nadmiaru ludzi, odgrywają taką, a nie inną rolę - tak poszerza naszą perspektywę profesor Wiech.
Przeczytaj: Komarom dziękujemy. W Skawinie zamontowano budki lęgowe dla jerzyków
Profesor dodaje, że nie ma co demonizować naszych polskich komarów, bo akurat one śmiercionośne nie są i nie przenoszą żadnych groźnych chorób. Dodatkowo z czterdziestu dziewięciu gatunków występujących w naszej strefie klimatycznej, jedynie osiem lub dziewięć jest kłujących. Trzeba im jednak przyznać, że bardzo sprawnie się rozmnażają.
- Im wystarczy na cmentarzu słoik z wodą, jedna porzucona opona samochodowa, w której zgromadzi się woda i tysiące komarów są w stanie się w takim miejscu rozwinąć - podkreśla Kazimierz Wiech.
To szczególny rok jeśli chodzi o komary - mówi profesor Wiech. Już od maja były spore opady, woda stoi w wielu miejscach, a komary, które mają trzy generacje w ciągu roku, właśnie teraz, na początku sierpnia, zaczną nas nękać swoją drugą generacją.
Komarzyce, bo to właściwie na nie, a nie na całą komarzą populację, powinniśmy kierować naszą złość, wylęgają się z jaj złożonych nawet kilka lat temu. Jednym z gatunków, które nas dręczą, jest doskwier pastwiskowy.
Wracając do kwestii płci, samce komara odżywiają się nektarem kwiatów i nie potrzebują naszej krwi. Samice natomiast, gdy ruszają na polowanie, są już po kopulacji i aby móc zdobyć białka potrzebne do rozwoju jaj, potrzebują naszej krwi. Bąbel, który powstaje w miejscu ukłucia przez komarzycę, to skutek uszkodzenia tkanki i związki zawarte w ślinie owada.
- Komary są niezbędnym elementem ekosystemu. Patrzmy na to z punktu widzenia przyrody. Każdy element tej niesamowitej składanki milionów elementów, jest niezbędny. Czemuś to służy. Jakby nie służyło, nie byłoby tego. Komary to pokarm dla wielu zwierząt. To też czynnik redukujący. Wszystko w przyrodzie tworzy harmonię. Każdy element jest niezbędny - podkreśla profesor Kazimierz Wiech.
Profesor Kazimierz Wiech uspokaja także, że groźnego komara tygrysiego, o którym ostatnio zrobiło się głośno, jeszcze w Polsce nie ma. Jest za to obecny w Hiszpanii, Francji czy Włoszech, a od niedawna także w Belgii, Niemczech i na Słowacji.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.
(Martyna Masztalerz/ko)