Otrzymaliśmy wezwanie od grupy na Giewoncie o porażeniu piorunem. Ze względu na niekorzystne warunki śmigłowiec nie mógł od razu wystartować. Udało się po krótkiej chwili i maszyna desantowała się poniżej ratowanych. Nie w tym samym miejscu, bo zbyt silny wiatr uniemożliwiał desant naszych ratowników na miejscu. Potem grupa ratowników z centrali też została w ten rejon transportowana i po jakimś czasie dotarli do poszkodowanych, którym udzielono pomocy
- mówi Radiu Kraków Łukasz Stempek, ratownik dyżurny TOPR.
Ucierpiały dwie osoby, jedna została przetransportowana śmigłowcem do szpitala. Inni nie odnieśli poważnych obrażeń i są sprowadzani przez ratowników. Warunki w górach są trudne. Wieje silny wiatr, jest burzowo i pada deszcz.