- Tym razem podeszliśmy do łani wspólnie z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Polsce z oddziału w Krynicy-Zdroju i udało się w poniedziałek po południu chwilowo uśpić zwierzę i uwolnić - przekazał kom. Golonka.
Jak relacjonował, po czterech godzinach tropienia udało się odnaleźć łanię w rejonie osiedla Bilinówka. Strażnicy podążali za nią i w końcu znalazła się w ogrodzie, gdzie nie miała szansy dalszej ucieczki. Tam lekarz weterynarii podała jej dawkę leku usypiającego.
- Udało się szybko zdjąć plastikowe wieko od kosza na śmieci, a młode, które cały czas towarzyszyło matce, zachowało się bardzo spokojnie – mówił PAP szef zakopiańskiej straży miejskiej.
Wcześniejsze próby uwolnienia łani podejmowali strażnicy miejscy wspólnie z funkcjonariuszami PSP. Podczas jednej z nich przez blisko trzy godziny próbowano ręcznie usunąć pokrywę, jednak zwierzęcia nie udało się oswobodzić. Po konsultacji z lekarzem weterynarii zdecydowano wówczas, że nie będzie podejmowana próba czasowego uśpienia, ponieważ mogłoby to wyrządzić zwierzęciu więcej szkody niż pożytku.
Najprawdopodobniej do zakleszczenia pokrywy doszło, gdy łania szukała jedzenia w koszu na śmieci. Podczas wyciągania głowy z pojemnika na jej szyi pozostała jego górna część.
Jelenie i łanie na ulicach Zakopanego od kilku lat są codziennością. Jak informuje zakopiański magistrat, strażnicy miejscy od czasu pojawienia się tych zwierząt na ulicach miasta już kilkaset razy podejmowali interwencje dotyczące jeleni i łań. Najczęściej zwierzęta były przepędzane z ruchliwych ulic, gdzie stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Zdarzało się również, że uciekając w popłochu, raniły się lub zawisały na ogrodzeniach.
Władze Zakopanego prowadzą działania edukacyjne i ostrzegają mieszkańców oraz turystów przed zbliżaniem się do dzikich zwierząt i ich dokarmianiem. Sukcesywnie wymieniane są również kosze na odpady na takie, które utrudniają zwierzętom dostęp do pozostawionych w nich resztek jedzenia.