Ludzkie odchody i zużyte chusteczki coraz częściej można znaleźć w pobliżu popularnych szlaków w Tatrach. Leśnicy przyznają, że problem narasta z roku na rok. Tatrzański Park Narodowy chce ograniczyć jego skalę i planuje sprzedaż specjalnych woreczków sanitarnych dla turystów.**
W wielu miejscach od głównych tatrzańskich szlaków odchodzą wydeptane ścieżki prowadzące do miejsc, w których turyści załatwiają potrzeby fizjologiczne. Wokół pozostają zużyte chusteczki i inne nieczystości. Jak mówi leśniczy Tadeusz Rusek z Tatrzańskiego Parku Narodowego, ślady można znaleźć nawet w jaskiniach.
Miałem taki przypadek w Jaskini Mylnej. Ktoś zrobił to w miejscu, gdzie jest bardzo ciasno, wąsko i nisko. Naprawdę trzeba było bardzo uważać, żeby nie wdepnąć w odchody rękami, nogami czy kolanami. Czasem ludzie nawet się nie kryją, schodzą kawałek ze szlaku i zostawiają po sobie ślady. Są miejsca, gdzie ilość tych pozostałości jest porażająca. Nie tylko je widać, ale również czuć
– mówi Tadeusz Rusek.
Tatrzański Park Narodowy próbuje ograniczyć skalę problemu. Niedawno zakończył się pilotaż, podczas którego turystom rozdawano specjalne woreczki przeznaczone do zabierania odchodów ze sobą. Jak przekazał dyrektor TPN Szymon Ziobrowski, rozwiązanie spotkało się ze sporym zainteresowaniem.
– Teraz musimy sprowadzić dużą partię woreczków z zagranicy, spoza Unii Europejskiej. W związku z tym konieczne jest uzyskanie wszystkich wymaganych zgód sanitarnych, żeby można było wprowadzić je do obrotu. Woreczki będą sprzedawane za niewielką opłatę – wyjaśnia Szymon Ziobrowski.
Docelowo mają być dostępne między innymi w kasach biletowych Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Jedną z przyczyn problemu jest ogromna liczba osób odwiedzających Tatry. W ubiegłym roku w górach pojawiło się około pięciu milionów turystów. Zdaniem leśników przy tak dużym ruchu obecna liczba toalet w schroniskach i przenośnych sanitariatów przy szlakach nie wystarcza.