To także pieniądze na podniesienie płac w innych zawodach medycznych, bo zwiększenie ryczałtów powinno w sposób naturalny uwolnić środki na wynagrodzenia - mówi Radiu Kraków Jóżefa Szczurek Żelazko - wiceminister zdrowia. Podkreśla, że minister zdecydował właśnie w ten sposób przeznaczyć pieniądze na podwyżki. Dotyczy to również pieniędzy dla fizjoterapeutów.
We wtorek rozpoczęli protest fizjoterapeuci, którzy masowo oddawali krew, za co przysługiwał im dzień wolny od pracy. W tej chwili fizjoterapeuci prowadzą strajk włoski - skrupulatnie przestrzegają procedur administracyjnych, przez co mniej czasu mogą poświęcać pacjentom.
Minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział, że w maju będą się odbywać kolejne spotkania z fizjoterapeutami, którzy domagają się podwyżek płac.
Minister przypomniał, że fizjoterapeuci stanowią grupę ok. 4,7 tys. osób z ok. 27 tys. innych pracowników, techników i diagnostów w systemie ochrony zdrowia w Polsce.
Pytany wprost, czy możliwe jest wyznaczenie kwoty na podwyżki dla fizjoterapeutów, powiedział, że nie jest to możliwe. "Wśród tych 27 tys. techników i innych zawodów większość jest nieuregulowana prawnie, w związku z tym nie ma np. numeru prawa wykonywania zawodu. Oczywiście fizjoterapeuci mają swoją ustawę, ale tak jak powiedziałem, to jest część tej dużej grupy, z którą rozmawiamy. Oni wszyscy są niezwykle istotni" – mówił Szumowski.
Minister zaznaczył, że to, co może robić ministerstwo, to "poprawiać finanse" z wyraźnym określeniem, wskazaniem, że dotyczy to tzw. zawodów nieregulowanych. Ocenił, że "faktycznie" potrzebują one wsparcia.
Dopytywany, czy to od dyrektorów szpitali zależy, czy fizjoterapeuci dostaną podwyżki, odpowiedział jedynie, że to dyrektor danej jednostki jest "bezpośrednim pracodawcą" tych osób.
Marcin Friedrich/PAP/bp