Maltańczyk został rozszarpany przez stado dzików w centrum Chrzanowa. Do zdarzenia doszło wieczorem przy ulicy Podwale. Jak relacjonuje opiekun psa, na zwierzę rzuciły się cztery dorosłe dziki i około 15 młodych:
– Wciągnęły mojego pieska w krzaki. Słyszałem tylko, jak walczy i próbuje się bronić. Ta walka trwała około trzech minut. Nie udało się go uratować. Po wszystkim sam potrzebowałem pomocy medycznej – opowiada Wojciech Drewniak.
Mężczyzna chciał ruszyć na pomoc swojemu psu, jednak – jak mówi – w ostatniej chwili powstrzymała go kobieta przejeżdżająca samochodem. Obawiała się, że również on może zostać zaatakowany przez zwierzęta.
Jak informuje Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego, podobne zgłoszenia dotyczące ataków dzików na zwierzęta domowe pojawiają się regularnie.
– Dochodziło do ataków na psy i koty, zdarzały się także sytuacje zagrożenia dla ludzi. Na szczęście nie doszło do bezpośredniego ataku na człowieka, ale mieszkańcy musieli uciekać lub chronić się w budynkach przed dzikami. Czekamy na pieniądze na odstrzał, niestety problem jest coraz poważniejszy - mówi Bartłomiej Gębala, starosta chrzanowski.
Pod koniec marca sejmik województwa przyjął uchwałę przewidującą odstrzał redukcyjny 350 dzików na terenie powiatu chrzanowskiego. Samorząd podkreśla jednak, że do tej pory nie otrzymał pieniędzy na realizację programu, dlatego działania nie mogą się rozpocząć.
Według władz powiatu populacja dzików stale rośnie, a wiele zwierząt urodziło się już w mieście i nie unika obecności ludzi. Mieszkańcy zwracają uwagę, że dziki są przyzwyczajone do miejskiego hałasu i często nie reagują nawet na sygnały pojazdów uprzywilejowanych.