Przełom w sprawie po 18 latach
Przez lata sprawa pozostawała nierozwiązana. Prokuratura Krajowa wspólnie z Archiwum X ogłosiły przełom w śledztwie 18 lat później i oskarżyły o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Pawła K., któremu miał pomagać ojciec Józef K.
Na ławie oskarżonych zasiadła także koleżanka Iwony Cygan – Renata D.G., która jest oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Prokuratura oskarżyła również 14 byłych policjantów ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej, którzy są oskarżeni m.in. o niedopełnienie obowiązków.
Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie trwał osiem lat. W piątek po raz ostatni głos zabrali oskarżeni, w tym Paweł K.
Nie popełniłem czynu zarzuconego mi w akcie oskarżenia. Jestem niewinny. Nie znałem Iwony Cygan, nie znałem Renaty. Proszę wysoki sąd o uniewinnienie.
- mówił Paweł K.
Swoje obowiązki wykonywaliśmy sumiennie i uczciwie. I to nie my sprzeniewierzyliśmy się ślubowaniu policyjnemu. Panie prokuratorze, cel nie uświęca środków. Nie można krzywdzić uczciwych ludzi, bezkrytycznie stosować areszty wydobywcze, manipulować dowodami i świadkami, a nawet mediami. Szykanować ludzi tylko dlatego, że nie przyznali się do czegoś, czego nie zrobili
- przekonywał podczas ostatniej mowy jeden z oskarżonych policjantów, Andrzej K.
Prokurator Piotr Krupiński nie miał już możliwości odniesienia się do słów oskarżonych, którzy otwarcie krytykowali jego metody prowadzenia śledztwa.
Wcześniej, odnosząc się do podobnych słów, prokurator mówił, że to nieetyczne ataki, które przekraczają granice obrony i – jego zdaniem – świadczą o braku argumentów merytorycznej obrony.
Wyrok w sprawie zabójstwa Iwony Cygan zostanie ogłoszony 31 lipca, po ośmiu latach procesu
Podczas posiedzenia Sądu Okręgowego w Rzeszowie kilka dni temu prokurator Piotr Krupiński zgłosił wniosek o wznowienie postępowania sądowego. Chciał wystąpić o uzupełniającą opinię biegłego w sprawie tego, czy obrażenia, które powstały na ciele Iwony Cygan, mogły zostać spowodowane kastetem, którym – jak utrzymuje prokuratura – miała zostać pobita 17-latka. Kwestionował to jednak biegły.
Sąd nie rozstrzygnął jednak tego wniosku. Podczas ostatniego posiedzenia, w piątek 17 lipca, poinformował, że „zarządzi naradę nad wyrokiem. Oczywiście przedmiotem narady będzie też wniosek o wznowienie postępowania, bo jest to postulat skierowany do sądu, nie wniosek dowodowy sensu stricto. Oczywiście sąd te kwestie w trakcie narady bierze pod uwagę i ewentualnie w wyniku narady może taka decyzja zapaść, chociaż oczywiście nie musi”.
Podczas mów końcowych rodzina zamordowanej Iwony Cygan, jej siostra Aneta Cygan, 8 czerwca podkreślała:
Czekamy prawie 28 lat na sprawiedliwość. Proces dotyczący brutalnej śmierci Iwony jest dla naszej rodziny najważniejszą sprawą. Żaden wyrok nie odda mi tego, co zostało zabrane. Dlatego dziś proszę – dla mojej siostry, która już nie może mówić, dla mojej mamy, która nie wytrzymała tego bólu, i dla tej małej dziewczynki, którą wtedy byłam. Proszę, aby ta sprawa nie była kolejną sprawą w aktach. To jest moje życie. Proszę, aby wreszcie wybrzmiała prawda, a wraz z nią sprawiedliwy wyrok. Bo moja siostra na to zasługuje. Miała całe życie przed sobą, a jeden brutalny czyn odebrał jej wszystko. Ktoś miał odwagę zdecydować o życiu mojej siostry, a dziś nie ma odwagi powiedzieć prawdy
Skruszony świadek prokuratury i zmiana zeznań
Prokuratura oskarżenie opiera na zeznaniach policjanta Leszka W., który w noc zabójstwa Iwony Cygan, z 13 na 14 sierpnia 1998 roku, pełnił służbę i razem ze swoim partnerem Grzegorzem J. patrolował Szczucin.
Leszek W. początkowo zeznawał, że nie zauważył niczego niepokojącego. Zmienił zdanie 18 lat później, gdy sprawą wyjaśnienia zabójstwa 17-latki zajął się szef Małopolskiego Wydziału Prokuratury Krajowej Piotr Krupiński przy wsparciu szefa policyjnego Archiwum X z Krakowa – Bogdana Michalca.
Targany wyrzutami sumienia zeznał, że tamtej nocy razem z partnerem widzieli, jak pobita Iwona była wyprowadzana z baru „U Trabanta” przez Pawła K. oraz właściciela lokalu Roberta K. 17-latka miała odjechać z nimi w kierunku Wisły, nad którą kilka godzin później znaleziono ją martwą.
Były policjant podzielił się tą sensacyjną wiedzą, będąc już na emeryturze. Wcześniej – jak podkreślał prokurator Krupiński – bał się o swoje życie.
Obrońcy oskarżonych podkreślali, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, a śledczy uznali, że był to nieszczęśliwy wypadek. Obrońcy zauważali także, że swojej tezy o zabójstwie nie potrafił udowodnić także prokurator Krupiński 18 lat później, gdy przeprowadzono m.in. ekshumację zwłok Tadeusza Draba.
Główny świadek oskarżenia Leszek W., a także jego partner Grzegorz J., który przez chwilę potwierdzał sensacyjne obserwacje z nocy zabójstwa 17-latki, później wycofali swoje zeznania. Leszek W. twierdził, że został do nich zmuszony przez śledczych. Zdaniem prokuratury Leszek W. wycofał zeznania w odpowiedzi na utratę policyjnej emerytury. Były policjant dobrowolnie poddał się karze więzienia w zawieszeniu. Wskutek tego utracił prawo do otrzymywania emerytury.