O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżeni są Paweł K., któremu – według aktu oskarżenia – pomagał ojciec Józef K. Na ławie oskarżonych zasiadła także Renata D.G., koleżanka Iwony Cygan, oskarżona o składanie fałszywych zeznań, a także 14 byłych policjantów ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej, którym prokuratura zarzuca między innymi niedopełnienie obowiązków podczas prowadzenia śledztwa.
Oskarżeni nie przyznają się do winy
Podczas ostatniej rozprawy Paweł K. po raz kolejny zapewniał, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią 17-latki.
– Nie popełniłem czynu zarzuconego mi w akcie oskarżenia. Jestem niewinny. Nie znałem Iwony Cygan, nie znałem Renaty. Proszę wysoki sąd o uniewinnienie – mówił.
Krytycznie o śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Krajową wypowiadali się również oskarżeni byli policjanci. Jeden z nich, Andrzej K., przekonywał, że funkcjonariusze wykonywali swoje obowiązki zgodnie z prawem, a metody zastosowane przez śledczych były nieuprawnione.
– Swoje obowiązki wykonywaliśmy sumiennie i uczciwie. To nie my sprzeniewierzyliśmy się ślubowaniu policyjnemu. Cel nie uświęca środków. Nie można krzywdzić uczciwych ludzi, manipulować dowodami, świadkami ani mediami – mówił przed sądem.
Prokurator Piotr Krupiński nie odnosił się już do tych wypowiedzi. Wcześniej podkreślał, że podobne zarzuty przekraczają granice dopuszczalnej obrony i świadczą o braku argumentów podważających akt oskarżenia.
28 lat czekania na sprawiedliwość
Podczas mów końcowych, 8 czerwca, głos zabrała także siostra zamordowanej Iwony Cygan, Aneta Cygan.
– Czekamy prawie 28 lat na sprawiedliwość. Żaden wyrok nie odda mi tego, co zostało zabrane. Proszę, aby wreszcie wybrzmiała prawda, a wraz z nią sprawiedliwy wyrok. Moja siostra miała całe życie przed sobą, a jeden brutalny czyn odebrał jej wszystko – mówiła przed sądem.
Kilka dni przed zakończeniem procesu prokurator Piotr Krupiński wniósł o wznowienie przewodu sądowego. Chciał uzyskać uzupełniającą opinię biegłego dotyczącą tego, czy obrażenia Iwony Cygan mogły zostać zadane kastetem. Prokuratura utrzymuje, że właśnie takim narzędziem pobito nastolatkę, jednak dotychczasowe opinie biegłych nie rozstrzygnęły tej kwestii jednoznacznie.
Sąd nie wydał odrębnej decyzji w tej sprawie podczas piątkowej rozprawy. Poinformował, że wniosek zostanie rozważony podczas narady poprzedzającej wydanie wyroku.
Sprawa wróciła po 18 latach
Śledztwo dotyczące śmierci Iwony Cygan przez wiele lat pozostawało nierozwiązane. Przełom nastąpił po 18 latach, gdy sprawą zajęła się Prokuratura Krajowa we współpracy z policyjnym Archiwum X. Efektem było postawienie zarzutów Pawłowi K., Józefowi K., Renacie D.G. oraz byłym policjantom prowadzącym pierwotne postępowanie.
Jednym z najważniejszych dowodów przedstawionych przez prokuraturę były zeznania byłego policjanta Leszka W., który pełnił służbę w noc z 13 na 14 sierpnia 1998 roku. Początkowo twierdził, że nie zauważył niczego niepokojącego. Po latach zmienił jednak swoje zeznania i powiedział, że widział pobitą Iwonę Cygan wyprowadzaną z baru „U Trabanta” przez Pawła K. i właściciela lokalu Roberta K. Według jego relacji nastolatka odjechała z nimi w kierunku Wisły, gdzie kilka godzin później odnaleziono jej ciało.
Obrona od początku kwestionowała wiarygodność tych zeznań. Zwracała uwagę, że zarówno Leszek W., jak i jego partner z patrolu Grzegorz J. ostatecznie wycofali swoje relacje, twierdząc, że zostali do ich złożenia zmuszeni przez śledczych. Prokuratura utrzymuje natomiast, że zmiana stanowiska była związana z późniejszą sytuacją byłego policjanta i nie podważa pozostałego materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie.
Wyrok w sprawie zabójstwa Iwony Cygan Sąd Okręgowy w Rzeszowie ogłosi 31 lipca.