Jak przekazał w środę Michał Tokarczyk z zespołu prasowego Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, podróż Libijczyka do Europy Zachodniej rozpoczęła się od przedostania z kontynentu afrykańskiego do Turcji. Następnie cudzoziemiec przez Bułgarię dostał się do Rumunii, gdzie złożył wniosek o ochronę międzynarodową. Po spędzeniu około 20 dni w rumuńskim obozie dla uchodźców, 30–latek postanowił wyruszyć w dalszą podróż do Europy Zachodniej. Krajem docelowym Afrykańczyka miały być Włochy, gdzie przebywają jego znajomi.
Mężczyzna postanowił przedostać się na teren tego państwa w ukryciu pod naczepą ciężarówki. Pojazd ten jednak zamiast do Włoch przyjechał do Polski.
"Zatrzymany cudzoziemiec został skontrolowany przez strażników granicznych w rejonie krakowskiego dworca autobusowego. Z racji tego, że nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów, jego tożsamość została ustalona na podstawie linii papilarnych” - relacjonował Tokarczyk.
Według niego mężczyźnie postawiono zarzuty nielegalnego przekroczenia granicy państwowej przy użyciu podstępu. Cudzoziemiec przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze grzywny - zaproponowanej przez prokuratora - w wysokości 3 tys. zł.
Decyzją sądu 30-letni obywatel Libii został osadzony w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców. Jak przekazał przedstawiciel SG, będzie tam oczekiwał na wyrobienie nowych dokumentów oraz deportację do Rumunii – czyli kraju, w którym złożył wniosek o ochronę międzynarodową.(