" Jeżeli jest to finansowane z pieniędzy podatników i w żaden sposób nie mamy transparentnej informacji na temat tego, dlaczego pan marszałek funkcjonuje w ten sposób, na jakiej zasadzie ten ochroniarz rzekomo ma siedzieć w szafie, to jest to po pierwsze nieetyczne z punktu widzenia wydatkowania pieniędzy publicznych, ale też kompromitujące wizerunkowo z perspektywy PR-u całego województwa - komentuje Jastrzębski.
Działacze wręczyli marszałkowi książkę Clive Staples Lewisa "Lew Czarownica i stara szafa". W książce szafa przenosiła bohaterów do innego, fantastycznego świata.
Jak tłumaczyła Magdalena Opyd, rzeczniczka urzędu marszałkowskiego, po wybuchu wojny w Ukrainie zdecydowano się na powołanie Wewnętrznej Służby Ochrony. Wniosek został pozytywnie rozpatrzony przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie. Warunki finansowe, na jakich ochroniarze są zatrudnieni, zostały utajnione.