|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Krakowskie dzieci nie wiedzą, co żyje i rośnie w lesie?

Czy krakowskie dzieci cierpią na opisany przez amerykańskich uczonych syndrom deficytu natury? To zespół zachowań wynikających z braku kontaktu z przyrodą. Pracownicy Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego przeprowadzili badania ankietowe w ponad trzydziestu krakowskich przedszkolach. Okazało się, że tylko jedno z nich zabrało dzieci na wycieczkę do lasu, a dzieci nie mają pojęcia co w nim żyje i rośnie.

Posłuchaj rozmowy Ewy Szkurłat z dr Magdaleną Frączek

Fot. Darek Denisiuk

"Podczas zajęć prosimy dzieci, żeby wymieniły zwierzęta, które możemy spotkać w lesie. Trudno jest dzieciom wymienić choćby trzy czy cztery gatunki zwierząt. Doskonale natomiast rozpoznają marki światowych i polskich firm, ale gdy wchodzą do lasu widzą tylko drzewa i choinki. Nie są w stanie powiedzieć, co to za drzewa  - mówi w rozmowie z Radiem Kraków dr Magdalena Frączek.

Brak kontaktu z naturą powoduje, że młody organizm nie otrzymuje tego, co jest mu niezbędne do prawidłowego rozwoju czyli ruchu na świeżym powietrzu, umiejętności wyciszenia i skierowania uwagi na to, co nas otacza.

Według amerykańskich uczonych szanse na pojawienie się takich zaburzeń jak ADHD, dysleksje czy alergie znacząco rosną u dzieci, które nie mają kontaktu z naturą. Zaznaczają również, że pobyt w zoo, gospodarstwie agroturystycznym czy miejskim parku nie zastąpi spaceru w lesie czy po łące.

Z drugiej strony w podkrakowskich Konarach powstało pierwsze w Polsce leśne przedszkole, gdzie 80% czasu dzieci spędzają nie w sali lekcyjnej, a w... lesie. 

Leśne przedszkola przygotowują bardzo dobrze i potwierdzają to badania. Natura to mądra nauczycielka. By się uczyć wcale nie potrzeba zeszytów i pomocy naukowych - mówią goście programu "Przed hejnałem". CZYTAJ

 

(Ewa Szkurłat/ew)

88%
12%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 23

Środa, 7 października 2015, 09:29

Przeczytajcie "Ostatnie dziecko lasu" Polecam. Tam sa omówione wyniki badań amerykańskich naukowców na ten temat.

Odpowiedz

Israfil

Środa, 7 października 2015, 00:04

Las Wolski wcale nie jest taki mały, i tak naprawdę wystarczy. Puszcza Niepołomicka czy Ojcowski Park Narodowy też nie są tragicznie daleko - dla chcącego nic trudnego. Ludziom się nie chce, i to jest problem. Znam dzieci ze wsi, mieszkające obok lasu, które nigdy w nim nie były. Bo rodzicom się nie chce/"nie mają czasu". Teraz dzieci mają mnóstwo gadżetów-pożeraczy czasu, i dla nich samych takie miejsce jak las nie jest atrakcyjne. Jak dziecko widzi, że mama czy tata woli w wolnym czasie oglądać TV, fejsa to skąd ono ma mieć potrzebę kontaktu z naturą? Tak samo jak z czytaniem książek i kulturą osobistą pewne rzeczy wynosi się z domu.

Odpowiedz

Ross

Wtorek, 6 października 2015, 21:15

Takie spacery i nauka o roślinach i zwierzakach to też duże ułatwienie. Mieszkam na wsi, więc wychowałam się pośród przyrody, dzięki temu na stricte przyrodniczych zajęciach na studiach nie musiałam się uczyć w ogóle rozpoznawania np drzew bo już je od dziecka umiałam. Poza tym las to źródło świeżego powietrza, i dobre miejsce by się wyciszyć, odetchnąć.

Odpowiedz

j23

Wtorek, 6 października 2015, 15:36

@Atanazy

Atanazy i J. proszę Was o podanie tytułów konkretnych prac naukowych (autor, tytuł itp.) potwierdzających Wasze poglądy - wtedy dyskusja będzie miała sens. Pozdrawiam

Odpowiedz

Ed

Wtorek, 6 października 2015, 15:00

W ten weekend biorę dzieci i jadę do lasu, bez względu na pogodę. Żona zostaje, bo nakupowała córkom szmat i różowych buciczków a teraz lata za nimi i histeryzuje, że się poniszczą.

Odpowiedz

tęskniąca za lasem

Wtorek, 6 października 2015, 10:13

Bo najbliższy las jest oddalony o kilkadziesiąt kilometrów, żeby tam dojechac i stamtąd wrócić, trzeba spędzić pół dnia, a tłuczenie się zasmrodzonymi busami z dziećmi albo stanie w kilkometrowych korkach i potem szukanie parkingu jest skrajnie męczące. Do lasu można pójść, kiedy się koło niego mieszka, w odległości kilku kilometrów najwyżej. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek ktoś wpadnie na pomysł, żeby powstał las, w pobliżu Krakowa, do którego będzie można pójść pieszo. Poza tym lasy w Polsce wycina się w zastraszającym tempie i możliwe, że niedługo nie będzie już gdzie pójść, jeśli się będzie chciało pójść do lasu.

Odpowiedz

a

Wtorek, 6 października 2015, 08:05

Widocznie taniej wziąć dzieci do zoo niż do lasu.

Odpowiedz

Wtorek, 6 października 2015, 08:05

Las to inny świat. Atakuje wszystkie zmysły...Ale rodzice boją się, że dzieci się ubrudzą....

Odpowiedz

krakus

Poniedziałek, 5 października 2015, 20:38

Betonujcie dalej Kraków , to już nic nie będą wiedzieć, ale widać po co, skoro jest biedra i fejsbuk

Odpowiedz

tata-zerówkowicza

Poniedziałek, 5 października 2015, 18:31

Przedszkole weźmie dzieci do lasu? Hihi! Pani raczej stwierdzi ze to za trudne! Jak rodzice nie wezmą i nie pokażą to dziecko się nie nauczy. A jak pokażą i dziecko zapamięta to ... pani przedszkolanka stwierdzi "Nie możesz tego umieć bo tego nie ma w programie" . Tak to niestety wyglada

Odpowiedz

nick

Poniedziałek, 5 października 2015, 16:25

Wg mnie to szukanie problemu na siłę. Dawajcie dzieciom mniej cukru, ograniczcie dostęp do kompa, zachęćcie do czytania książek, to zaraz staną się spokojniejsze, a i wiedzę o świecie będą mały większą. Moje dzieci biegają tylko po parkach, bo mieszkam w kraju gdzie lasy są wyłącznie prywatne. Czy mam z tego powodu rwać szaty? Wiadomo, że kontakt z naturą jest bardzo ważny dla dziecka, bo daje przede wszystkim możliwość nieograniczonego ruchu (czyt. rozwoju), badania podłoża itd., ale nie bzdurą kompletną jest dla mnie twierdzenie, że dzieci biegające po lesie lepiej się uczą. Jeśli byłoby tak jak mówi pani w reportażu, wszystkie dzieci wychowane na wsiach byłyby geniuszami w nauce, a z jakiegoś powodu tak nie jest.

Odpowiedz

Poniedziałek, 5 października 2015, 16:23

Bo brudny las nie jest modny. Lepiej wziąć dzieciaka do galerii- tam się nie ubrudzi i nie użre go kleszcz. Ot co. Materiał dobry-do przemyślenia. Przedszkola nie zastąpią rodziców.

Odpowiedz

miłośnik lasu

Poniedziałek, 5 października 2015, 16:16

Przywracanie kontaktu dzieci wielkiego miasta z naturą to wyzwanie przyszłości. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe dziś staje się faktem. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu, poza murami blokowiska, w otoczeniu pięknej przyrody dotychczas było po prostu dużą przyjemnością. Jeszcze trochę, a stanie się dla dzieci przykrym obowiązkiem. Smutne to. Tym bardziej cieszy fakt, że - dzięki takim osobom jak Pani Doktor - zaczyna się głośno mówić tym problemie i nie udaje się, że go nie ma, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Z dużym zainteresowaniem wysłuchałam wywiadu Pani Doktor Frączek.

Odpowiedz

Atanazy

Poniedziałek, 5 października 2015, 15:09

@j23

Człowieku zastanów się zanim coś wyartykułujesz z taką emfazą pewności siebie i pomylenia pojęć.Wypowiedź słuchaczki odnoszącą się do gorzkiej prawdy o dzisiejszym świecie nazywasz hejtem? Nie rozśmieszaj ludzi tym naukowym podejściem i napuszonym językiem,spójrz na ludzi i otaczający świat,w którym wiele dzieci nie widziało krowy,a mleko dla nich bierze się z supermarketu,nie mówiąc już o innych produktach.To jest właśnie odczłowieczenie,co spowodowane jest właśnie stałym przebywaniem zwłaszcza najmłodszych przed elektroniczną inteligencją i nadmierna ufność w linki ! Życzę dużo rozsądku i mniej wiedzy z komputera !

Odpowiedz

J.

Poniedziałek, 5 października 2015, 14:38

@j23

Polecam wspomnianego w artykule naukowca i jego badania przedstawione w książce "Ostatnie dziecko lasu". Niestety, ale to o czym pisze Echo Lasu jest już potwierdzone badaniami ...

Odpowiedz

j23

Poniedziałek, 5 października 2015, 13:30

@Echo Lasu

(Echo Lasu): Pan(i) bardzo, bardzo, bardzo przesadza o tym "odczłowieczeniu" i nieprzystosowaniu do życia. O depresjach , nieradzeniu sobie w dzisiejszym życiu z najprostszymi problemami, niesamodzielności , braku podejmowania decyzji i nie potrafieniu funkcjonowania w grupie - porozmawiamy jak przedstawi Pani naukowe badania (albo link do nich), które pokażą , że brak systematycznego kontaktu z lasem powoduje tego typu rzeczy. I tu jestem pewny - takich rzeczy Pan(i) nie przedstawi bo ich po prostu nie ma Nie zmieniam zdania w kwestii, że kontakt z przyrodą jest ważny dla dzieci i dorosłych , ale to co zostało napisane w Pani to tzw. hejt. Pozdrawiam

Odpowiedz

Jan

Poniedziałek, 5 października 2015, 13:28

Trzeba zrobić "APKE" na tableta :))))

Odpowiedz

Echo Lasu

Poniedziałek, 5 października 2015, 13:12

Zgadzam się z Panią Frączek i cieszę się, że ktoś wreszcie ten temat poruszył. Brak kontaktu dzieci wielkich miast z naturą to odczłowieczenie - nieprzystosowanie do życia. Takie dzieci cierpią na depresje, nie radzą sobie w życiu z najprostszymi problemami, są niesamodzielne, niedecyzyjne, nie potrafią funkcjonować w grupie. Rozpacz! Trzeba bić na alarm, póki czas.

Odpowiedz

j23

Poniedziałek, 5 października 2015, 13:11

No cóż, jedyną namiastką lasu dla dzieci mieszkających na stałe w Krakowie jest Las Wolski. Tam raczej poza ptakami, wiewiórkami i drobną zwierzyną nie można zobaczyć przy odrobinie szczęścia niczego innego. Bo raczej statystycznie mało który pracujący rodzic mieszkający w dużym mieście będzie systematycznie co tydzień/dwa /trzy / cztery albo miesiąc/dwa ... wyjeżdżał do prawdziwego lasu. Takie czasy ... Pomijam czas wakacji. Pozdrawiam

Odpowiedz

Poniedziałek, 5 października 2015, 13:10

Ważne: wycieczka do agroturystyki nie zastąpi bycia w lesie.

Odpowiedz