Mistrzostwa świata juniorów i U-23 w Krakowie odbywają się już po raz czwarty. Przez tyle edycji zawodów organizatorzy, czyli Polski Związek Kajakowy i Krakowski Klub Kajakowy nabyli sporo doświadczenia i cały czas chcą doskonalić imprezę. Tym bardziej, że jest to ogromne przedsięwzięcie, bowiem do stolicy Małopolski przyjechało blisko 450 zawodników z 51 państw.
Samo przygotowanie do tej imprezy jest dla nas już codziennością, ponieważ organizujemy ją po raz czwarty. Jeśli chodzi o mistrzostwa świata juniorów i U23, nie mieliśmy większych problemów organizacyjnych. Początkowo sprzyjała nam pogoda, jednak od kilku dni zmagamy się z bardzo wysokimi temperaturami. To właśnie warunki atmosferyczne wymusiły na nas kilka zmian. Musieliśmy zmodyfikować trasę, a ceremonię otwarcia przenieść do hali, aby zawodnicy mogli w niej komfortowo uczestniczyć. Cieszymy się, że jest słonecznie, ale tych upałów jest już zdecydowanie za dużo. Poza tym wszystkie kwestie logistyczne mamy dobrze poukładane. Robimy wszystko, aby zawodnicy byli zadowoleni nie tylko z rywalizacji sportowej, ale również z organizacji całego wydarzenia
– podkreśla Zbigniew Miązek, prezes Krakowskiego Klubu Kajakowego.
We wtorek zawodniczki i zawodnicy rozpoczęli rywalizację od próby czasowej w kayak crossie. Na starcie pojawiło się aż jedenastu biało-czerwonych, a każdy z nich chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Jeśli chodzi o młodzieżówkę, to swój plan wykonała Dominika Brzeska, która zanotowała trzeci czas i zdobyła brązowy medal mistrzostw świata! Co więcej, druga Hiszpanka Leire Goni była lepsza tylko o 0,01 sekundy, a wygrała Czeszka Tereza Kneblova, która zwyciężyła z Polką o 0.37 sekundy. W zawodach wystartowała także Dominika Danek, która zajęła 29. pozycję. Oznacza to, że obie zakwalifikowały się też do niedzielnych wyścigów czwórek w kayak crossie.
To dla mnie ogromna ulga. W tamtym roku dwa razy zajęłam czwarte miejsce w crossie, więc bardzo się cieszę, że w końcu udało się zdobyć medal. Myślę, że to efekt ciężkiej pracy. Oczywiście popełniłam kilka błędów i być może zabrakło niewiele, żeby powalczyć o srebro, ale z brązowego medalu również jestem bardzo szczęśliwa. Konkurencja K-1 jest dla mnie najważniejsza, ale bardzo zależało mi na dobrym występie w trialu, żeby dobrze rozpocząć te zawody. Udało się, więc teraz czuję, że nic mnie nie zatrzyma. Bardzo się cieszę, że wszystko tak wyszło i mam nadzieję, że z każdym dniem będzie tylko lepiej. Ogromne znaczenie miało też wsparcie kolegów i całego sztabu. Czułam ich obecność i doping na każdym kroku. Pytali, jak się czuję przed startem, zarówno wczoraj, jak i wcześniej przez cały tydzień. To było bardzo motywujące. Dzięki temu wiedziałam, że nie tylko ja muszę wierzyć w siebie, ale że cały zespół wierzy w każdego z nas. Nikt nie zostaje z tyłu, wszyscy wzajemnie się wspierają i kibicują sobie. I to właśnie najbardziej lubię w kadrze U-23
–mówi Brzeska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
Jeśli chodzi o panów, to na starcie mieliśmy trzech reprezentantów Polski, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Najlepiej pojechał Marcin Kościkiewicz (23. miejsce), a tuż za nim uplasował się Mikołaj Mastalski. Oznacza to, że w niedzielę obaj pojadą w wyścigach czwórek, a nieco mniej szczęścia miał Igor Puczel, który ostatecznie zajął 42. pozycję.
Czułem się dobrze i byłem odpowiednio przygotowany. Do startu podszedłem tak profesjonalnie, jak tylko potrafię. Zrealizowałem wszystkie założenia: rano rozruch, później wyciszenie, analiza i złapanie odpowiedniej koncentracji. Niestety, to nie był mój najlepszy przejazd. Wiedziałem, że muszę jechać na maksimum swoich możliwości i ryzykować wszędzie tam, gdzie się da. W czołówce różnice są naprawdę minimalne, dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę. Tym razem nie poszło po mojej myśli, ale najważniejsze, że awansowałem do kolejnego etapu. Tam moje szanse są zdecydowanie większe, więc teraz skupiam się na niedzielnym starcie, a wcześniej oczywiście na rywalizacji w slalomie
– podkreśla Mastalski.
Wśród juniorów w time trialu wystąpiło natomiast sześcioro naszych zawodników. Największe szanse na końcowy sukces miał Marek Kulczycki, czyli utalentowany zawodnik, który już niejednokrotnie pokazał, że trzeba się z nim liczyć w kayak crossie. Nasz zawodnik we wtorek na swoim domowym torze Kolna pokazał się ze swojej najlepszej strony! W doskonałym stylu został mistrzem świata juniorów!
Czuję się fantastycznie, marzyłem o tym. Już wcześniej mówiłem, po kwalifikacjach do kadry, że to impreza, którą bardzo chciałem zaliczyć tak, że przyjadę tutaj i wygram. Udało się, więc ogromnie się cieszę. Na samym początku dawałem sobie niewielkie szanse i nie miałem większego kontaktu z rzeczywistością. Jednak gdzieś w połowie trasy, gdy na trybunach usłyszałem okrzyki, poczułem, że mam przewagę. Pod koniec delikatnie się zawahałem, ale zdołałem się uratować i dopłynąć na pierwszym miejscu. To, że dziś tu jestem, oznacza, że wykorzystałem swoją szansę w stu procentach. Zawody jeszcze się nie skończyły, bo to dopiero pierwsza konkurencja. Liczę na więcej
– mówi mistrz świata juniorów.
Jeśli chodzi o pozostałych juniorów, to Maciej Majdan był 18., a brat Kulczyckiego Konrad ukończył zawody na 25. lokacie. Ostatecznie w niedzielę w wyścigach head-to-head walczyć będą wszyscy trzej nasi reprezentanci, bowiem zakwalifikowali się do TOP 32.
Wtorkowe zawody zakończyła rywalizacja juniorek. Tutaj mieliśmy również trzy reprezentantki: Patrycję Iwaniec, Aleksandrę Dusik i Katarzynę Popielak. Co najważniejsze, w tej rywalizacji również wszystkie z naszych reprezentantek zakwalifikowały się do niedzielnej rywalizacji w czwórkach, a zajmowały odpowiednio ósmą, 29. i 30. pozycję.
W środę rozpocznie się już rywalizacja w slalomie kajakowym, a dokładniej w konkurencji K-1. Biało-czerwoni wystawią ponownie bardzo silną reprezentację, a okazję na swoje drugie medale będą mieli także Brzeska i Kulczycki.