12 osób zginęło w wypadku polskiego autokaru
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził na platformie X, że doszło do wypadku autokaru z udziałem polskich turystów na Węgrzech.
Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi
– przekazał w mediach społecznościowych.
Do wypadku doszło na autostradzie M3, która łączy Budapeszt z północno-wschodnią częścią kraju. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej węgierskiej policji poinformowano, że autokar zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier. W rejonie miejscowości Mezőkeresztes w północnych Węgrzech pojazd wpadł do rowu i przewrócił się na bok.
Według najnowszych danych węgierskiej policji zginęło 12 osób, a co najmniej kilkanaście zostało poważnie rannych. Stan siedmiorga poszkodowanych jest bardzo ciężki.
Autokarem jechało 57 pasażerów i dwóch kierowców. Kilku pasażerów było uwięzionych pod pojazdem.
Autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia
Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Egerze i Miskolcu
Trudna akcja ratunkowa
Strażacy przez kilka godzin wydobywali poszkodowanych z rozbitego pojazdu. O godzinie trzeciej nad ranem powiadomiono, że strażacy wydobyli 35 osób, a kilku pasażerów zostało uwięzionych pod wrakiem autokaru. Na miejsce wypadku skierowano również dźwigi w celu przesunięcia pojazdu ważącego 24 tony.
Wysłano tam również autokar zapewniający schronienie przed chłodem oraz śmigłowiec ratunkowy z Polski.
Zaśnięcie kierowcy możliwą przyczyną wypadku
W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar
Moje szczere kondolencje dla rodzin ofiar. Jestem wdzięczny tym, którzy uczestniczyli w ratowaniu
- napisał szef węgierskiego rządu.