|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Norbert Kaczmarczyk: Nie można budować kapitału politycznego na chorobie

- Widzę zrozumienie w tej sprawie, to sytuacja nadzwyczajna i posłowie zdecydowali niemal jednogłośnie - tak o głosowaniu nad ustawą w sprawie koronawirusa mówił na antenie Radia Kraków poseł Solidarnej Polski Norbert Kaczmarczyk. Sejm w nocy przyjął przepisy, które między innymi wprowadzają możliwość przymusowej hospitalizacji osób chorych na choroby zakaźne. Pracodawca będzie też mógł polecić pracownikowi wykonywanie obowiązków zdalnie z domu. Ustawa wprowadza dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla rodziców w przypadku zamknięcia żłobka, przedszkola lub szkoły. Za ustawą było 400 posłów, przeciwko byli posłowie Konfederacji. "W tej sprawie niepotrzebne jest podgrzewanie nastrojów, ustawa pozwoli między innymi zarezerwować w budżecie pieniądze na bezprzetargowy zakup potrzebnych środków w razie wystąpienie w Polsce koronawirusa" - mówił poseł Kaczmarczyk w porannej rozmowie Radia Kraków.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: dzięki uprzejmości Norberta Kaczmarczyka

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Solidarnej Polski, Norbertem Kaczmarczykiem.

 

Sejm przyjął ustawę o zwalczaniu koronawirusa. Jest pan przekonany, że nowe przepisy dają realne narzędzia do walki z wirusem? Można tak pisać prawo. Najpierw słyszeliśmy, że ustawa nie jest potrzebna, potem pojawia się 40 stron nowych przepisów.

- To ważna inicjatywa. Cieszę się, że prezydent Andrzej Duda zachęcił Sejm, żeby była dyskusja. Wytrącone zostały argumenty siania paniki przez opozycję. Jeśli pojawi się przypadek – minister mówi, że to się może zdarzyć – i wirus pojawi się w Polsce, zaraz by było larum, że nie ma zabezpieczeń, prawodawstwa. Nie można siać paniki na chorobie, nie można budować kapitału politycznego na takich sytuacjach. Jako parlamentarzyści musimy mówić jednym głosem. Po tej całej nagonce 400 posłów głosuje za projektem ustawy. Jest nawalanka polityczna, że po co angażowanie się prezydenta, że to kampania i tak dalej, ale za chwilę prawie wszyscy posłowie głosują za ustawą. Chodzi o zarezerwowanie środków z budżetu, możliwość zakupu środków i narzędzi bez przetargów. Gdy pracownicy będą zagrożeni, będą mogli pracować zdalnie, będą przywileje. Mają być podwyższonej gotowości oddziały zakaźne, kolejne testy, badania.

 

Jak długo trwało pisanie tej ustawy?

- Ustawa jest dobezpieczeniem. Państwo jest bezpieczne w sytuacjach nadzwyczajnych. Nie jest tak, że nagle przeszkoliliśmy lekarzy, mamy dodatkowe szpitale. To jest. Państwo działa sprawnie. W sytuacji kryzysowej spotkaliśmy się i dobezpieczyliśmy się. Taka prewencja, taka infolinia NFZ powoduje, że obywatele mają czuć się bezpiecznie. Nie może być politycznej nagonki, bo obywatele nie wiedzą jak się zachować. Moi znajomi pytają, czy w sytuacji nadzwyczajnej będą mogli pracować zdalnie. Wielu pracowników już jest przeszkolonych. Wiedzą, gdzie mają dzwonić. W sytuacjach nadzwyczajnych nie będzie przetargów. To jest dobezpieczone. Państwo jest gotowe na wirusa.

 

Są zapisy, które mogą budzić wątpliwości, na przykład te dotyczące możliwego ograniczenia swobód obywatelskich. Podziela pan takie wątpliwości?

- Nie podzielam. Tu chodzi o to, że w sytuacji przymusowej hospitalizacji rząd będzie wytaczał takie argumenty przeciwko osobom chorym, ale nie na koronawirusa. To podgrzewa opozycja. Chodzi o pokazanie, że państwo nie działa. O to chodziło. Jest posiedzenie, sytuacja nadzwyczajna i jest konsensus. Tylko Konfederacja była przeciwko. Środowiska się zgodziły, że ustawę trzeba podjąć, ale atmosfera była podgrzewana. To cios poniżej pasa. Każdy z nas reprezentuje jakiś elektorat. Jesteśmy odpowiedzialni za te osoby.

 

Ustawa trafi do Senatu. Tam większość ma opozycja. Czego się pan spodziewa?

- Pan Borys Budka powiedział wczoraj, że był apel do marszałka Grodzkiego, żeby posiedzenie było jak najszybciej. Widzę zrozumienie. Był atak, ale z drugiej strony opozycja boi się odpowiedzialności obywatelskiej. Rząd PiS dobrze zrobił, trzeba procedować. Kontrola obywatelska powoduje, że opozycja też chce tej ustawy. To zostanie przeprocedowane. Nie trzeba straszyć Polaków.

 

Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu odbyło się na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy, który był obecny podczas dyskusji. To była też okazja do krytyki prezydenta i rządu. Jest pan zadowolony z przebiegu kampanii prezydenta Andrzeja Dudy?

- Prezydent pokazuje, że jest skuteczny, jest prezydentem szerszego elektoratu. Pokazuje to tym, że twardo stąpa po ziemi, jeździ po Polsce, ma kontakt z obywatelami. Widzę, że to działa. Kontakt z obywatelem powoduje, że możemy do niego dotrzeć i rozwiązywać problemy. Do tej pory odbyłem 70 spotkań z obywatelami w nowej kadencji. Po 100 osób w biurach poselskich jest tygodniowo. To wyniki niesamowite. Tylko tak możemy sprawować swoje mandaty. Prezydent jeździ po całej Polsce. To zróżnicowany kraj. Prezydent wie, jak wygląda Polska. To osoba kompetentna. Jest w stanie się wypowiedzieć na każdy temat. On buduje narrację historyczną na arenie międzynarodowej. Nie jesteśmy wasalem mocarstw, ale państwem podmiotowym, które jest dumne.

 

Jest pan zadowolony z pracy sztabu prezydenta, choćby z pracy mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło?

- Prezydent broni się swoimi wynikami, tym jak przedstawia się Polakom, jak pokazuje swoje obycie międzynarodowe. Nie ma wstydu. Jak na niego patrzę, jestem dumny, że mam takiego prezydenta. Polska to nie USA. Zmierzamy w kierunku rozwoju, odbudowy państwa po grabieży. Po 1989 była rozsprzedaż majątku. Pracujemy. Prezydent na arenie międzynarodowej nie pokazuje, że jesteśmy gorsi od największych. To najlepszy prezydent. Apeluję o wygraną w I turze.

 

Małopolscy rolnicy zapowiadają pikietę przed urzędem marszałkowskim ws. Programu Ochrony Powietrza. Jak mówią, uderzy on w tradycyjne rolnictwo, producentów tytoniu. Pan się zgadza z wątpliwościami rolników?

- Rozmawiałem z nimi. Zapowiedziałem, że sytuacja jest podnoszona w parlamencie. Parlamentarzyści są niezadowoleni. Nie może być tak, że rolnictwo w Małopolsce kwitnie, rozwija się i nagle zabiera się rolnikom możliwość ewentualnej budowy rozsadników. Teraz jest praca dla rolników. Oni muszą opalać tunele, szklarnie. Ta sytuacja polityczna w Małopolsce nie zmierza w świetnym kierunku. Środowiska, które wzorują się na technologii chińskiej, niemieckiej przy filtrach, są na marginesie. Te środowiska muszą być włączone do dyskusji. Da się zachować tradycjonalizm w energetyce. Co my mamy? Mamy węgiel. Jak się skupimy na samym gazie, będą wysokie ceny. Musi być dywersyfikacja energetyczna.

 

Rolnicy wskazują na problem związany z montażem pieców V klasy. Jak złagodzić Program Ochrony Powietrza, żeby on z jednej strony przyczynił się do poprawy jakości powietrza, z drugiej nie uderzał w rolników tradycyjnie produkujących żywność?

- Ja zwróciłem się z apelem do premiera. Ten program musi iść w kierunku rozwoju technologii. To filtry, włączenie do zespołów osób, które chcą zabezpieczyć tak polską energię. Ochrona powietrza musi być, ale my stoimy na węglu. Nie możemy sobie pozwolić na pseudoekologię. Kraków to piękne miasto. Dlaczego Niemcy wychodzą z galeriami na zewnątrz miasta, ale nagle w Krakowie mamy galerie w centrum. Ludzie tam jeżdżą i kopcą. Trzeba mądrze postępować z energią. Apeluję do premiera, żeby dywersyfikować to. Bronię rolników.

40%
60%