Rosja ma ropę, ale brakuje jej benzyny
Profesor Grzegorz Przebinda zwraca uwagę, że jednym z największych problemów Rosji jest dziś kryzys paliwowy. Choć kraj nadal wydobywa i eksportuje ropę naftową, Ukraina skutecznie atakuje rafinerie i zakłady przerabiające ropę na benzynę.
- Rosja wysyła ropę do Białorusi, Kazachstanu czy Indii, a w zamian sprowadza gotowe paliwo. To efekt zniszczeń infrastruktury. Szacuję, że nawet 30–40 procent takich instalacji zostało poważnie uszkodzonych - mówił ekspert.
Jak podkreślił, na Krymie i w części rosyjskich regionów benzyna jest już reglamentowana, a pierwszeństwo w jej otrzymaniu mają uczestnicy tzw. specjalnej operacji wojskowej.
Kreml nie mówi o problemach
Zdaniem profesora rosyjskie władze starają się bagatelizować sytuację. Władimir Putin nie przyznaje publicznie, że Rosja ma poważne trudności.
- Albo nie ma pełnej świadomości sytuacji, albo świadomie ją ukrywa. Propaganda przekonuje Rosjan, że wszystko jest pod kontrolą - ocenia prof. Przebinda.
Jednocześnie ostrzega przed przekonaniem, że pogarszające się warunki życia automatycznie osłabią pozycję Putina.
- Propaganda skutecznie przekierowuje gniew społeczeństwa na Ukrainę, a nie na rosyjskie władze - zaznacza.
Noworosja wciąż pozostaje celem Kremla
Ekspert przypomniał, że Putin nadal odwołuje się do historycznej koncepcji tzw. Noworosji. Chodzi o pas ziem nad północnym wybrzeżem Morza Czarnego, obejmujący między innymi okolice Mariupola, Melitopola i Odessy.
Jak wyjaśnił profesor, tereny te zostały zajęte przez Rosję za czasów Katarzyny II i do dziś są wykorzystywane przez Kreml jako element historycznego uzasadnienia roszczeń wobec Ukrainy.
- Dlatego Odessa jest tak intensywnie atakowana. To nie tylko ważny port, ale także symbol rosyjskiej polityki historycznej - mówił.
Krym coraz bardziej odcinany
Według prof. Przebindy Ukraina skutecznie utrudnia Rosji zaopatrywanie Krymu. Lądowy korytarz prowadzący na półwysep jest regularnie ostrzeliwany przez ukraińskie drony.
- W praktyce jedynym ważnym połączeniem pozostaje Most Krymski. Gdyby został wyłączony z użytku, Krym zostałby odcięty od Rosji - ocenia.
Jednocześnie profesor zwraca uwagę, że nawet gdyby Ukraina odzyskała Krym, pozostanie trudne pytanie o przyszłość mieszkających tam ludzi i sposób rozwiązania problemów demograficznych po zakończeniu wojny.
Końca wojny na razie nie widać
Choć Rosja nie osiąga zakładanych celów militarnych, zdaniem eksperta nie ma dziś podstaw, by oczekiwać szybkiego zakończenia wojny.
- Rosja nie odnosi strategicznych sukcesów, ale Ukraina również nie jest w stanie zakończyć konfliktu. W obecnym tempie realizacja planów Putina wydaje się nierealna, jednak wojna może potrwać jeszcze długo - podkreśla.
Profesor nie wierzy także, by Rosja zdecydowała się na użycie broni masowego rażenia.
Relacje Polski i Ukrainy wymagają rozwagi
Rozmowa dotyczyła również pogarszających się nastrojów wobec Ukrainy w Polsce. Zdaniem prof. Przebindy wpływ mają zarówno kampanie polityczne, jak i działania rosyjskiej propagandy.
Ekspert apeluje o unikanie eskalacji sporów historycznych między Warszawą a Kijowem.
- Wojna toczy się gdzie indziej. Moskwa bardzo chętnie wykorzystuje każdy konflikt między Polską i Ukrainą - podsumował prof. Grzegorz Przebinda.