Nowi pacjenci nie byli przyjmowani. Część personelu placówki została wcześniej zwolniona do domu.
W innych placówkach przeprowadzono jednak ewakuację obiektów. W czterech przypadkach zarządcy obiektów podjęli decyzję o ewakuacji. Z rekomendacji Centralnego Biura Śledczego Policji wynika, że mamy tutaj do czynienia ze zgłoszeniami o charakterze kaskadowym. Są to zgłoszenia o niskiej wiarygodności, jednakże policja każde takie zgłoszenie traktuje bardzo poważnie
– mówi podkomisarz Iwona Szelichiewicz z Małopolskiej Policji.
Ostateczną decyzję o ewentualnej ewakuacji każdorazowo podejmuje zarządca obiektu, kierując się przede wszystkim bezpieczeństwem osób przebywających w danym budynku. Podczas dzisiejszych działań policjantów wspierały inne służby, w tym strażacy.
Policja ustala, kto wysłał zgłoszenia.
Początkowo Radio Kraków poinformowało o ewakuacji 500 osób z instytutu – taką informację przekazały źródła w krakowskim magistracie. Policja przekazała później, że do ewakuacji ostatecznie nie doszło.
Jak zachować się w takiej sytuacji?
W ostatnim czasie coraz więcej instytucji dostaje powiadomienia o podłożeniu ładunków wybuchowych. W większości przypadków są to fałszywe alarmy. Procedura postępowania w takich przypadkach jest jasna. Należy zweryfikować w miarę możliwości źródło otrzymanej wiadomości. Później zarządca danego obiektu podejmuje decyzję o ewentualnej ewakuacji. Zgłasza całą sytuację na policję lub na numer alarmowy 112.
- Jeśli istnieje nawet mała wątpliwość, należy opuścić budynek. Jeśli ktoś czuje, że coś jest nie tak w mailu lub telefonie, lepiej podjąć decyzję o ewakuacji, niż mieć potem niespodziankę w postaci wybuchu - mówi Piotr Strzeboński specjalista do spraw obronnych i zarządzania kryzysowego.
Zarządzający obiektem może stwierdzić, że informacja nie jest wiarygodna, podpierając się pojawiającymi się na przykład informacjami z ABW, że dany mail czy telefon może być prowokacyjny. Wtedy nie podejmuje decyzji o ewakuacji.