Nie pozostawiamy dziecka w żłobku, tylko powierzamy je. Kiedy powierzamy kogoś komuś, to znaczy, że obok nas są dobre ręce, ciepłe serce i dobry uśmiech, żeby to dziecko właśnie te ręce przyjęły – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
To podejście zmienia perspektywę. Żłobek czy przedszkole nie musi być miejscem, w którym dziecko "musi jakoś wytrzymać". Może być przestrzenią pierwszej ważnej przygody poza domem, okazją do nawiązywania relacji i zdobywania samodzielności. Problem w tym, że dorośli często nie wierzą, że dziecko jest na taką samodzielność gotowe.
Dziecko bardzo szybko wyczuwa emocje rodzica. Dlatego komunikaty w rodzaju: „Nie wiem, jak sobie poradzisz”, „Będę za tobą tęsknić przez cały dzień” czy „Nie wiem, czy to dobry pomysł” mogą nieświadomie przekazać mu jeden bardzo wyraźny komunikat, że to miejsce jest powodem do niepokoju. Dorosły powinien być dla dziecka emocjonalnym drogowskazem. Jeśli sam jest przekonany, że wybrane miejsce jest bezpieczne i dobre, dziecko ma znacznie większą szansę przejąć ten spokój. Przygotowanie do adaptacji powinno więc rozpocząć się od rodzica. Szczególnie ważna jest relacja dorosłego z własnym płaczem i płaczem dziecka. Nie każdy rodzic musi być tym, który odprowadza dziecko do placówki. Warto wybrać osobę, która w danym momencie jest silniejsza emocjonalnie i potrafi spokojnie przeprowadzić rozstanie.
Do żłobka czy przedszkola powinni odprowadzać dzieci nie ci rodzice, którym jest łatwiej logistycznie, tylko ci, którzy są wyregulowani i silniejsi emocjonalnie – dodaje.
Ważne, by rodzic nie przerzucał ciężaru własnych emocji na dziecko. Rodzic może tęsknić. Może mieć łzy w oczach. Może przeżywać pustkę, kiedy nagle pojawia się kilka godzin bez obowiązków związanych z dzieckiem, ale dziecko nie musi odczuwać tego samego.
Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy łatwiejsza jest adaptacja do żłobka, czy do przedszkola. Wszystko zależy od konkretnego dziecka, jego doświadczeń, temperamentu i wcześniejszych relacji. Jedno roczne dziecko może wejść do żłobka z ciekawością, podczas gdy trzylatek będzie potrzebował znacznie więcej czasu. Znaczenie mają również lęki, które dziecko mogło przejąć od dorosłych oraz wcześniejsze doświadczenia w nowych sytuacjach. Dlatego zamiast szukać jednej uniwersalnej recepty, warto obserwować własne dziecko i przede wszystkim przyjrzeć się sobie.