Krótka piłka. To jest podręcznikowy, powielany z uporem maniaka fejk. Jeśli ktoś nadal myśli, że polska gospodarka dźwiga uchodźców jak kulę u nogi, czas na twarde lądowanie w krainie liczb. Najnowszy raport przygotowany przez Deloitte dla agencji ONZ ds. uchodźców czarno na białym pokazuje coś dokładnie przeciwnego.
Zacznijmy od mitu życia z socjalu. Badania pokazują, że aż 87% dochodów w domach uchodźców pochodzi z pracy własnych rąk. Świadczenia socjalne to zaledwie 10% ich budżetu. Dla porównania w przeciętnym polskim domu jest to około 30%. Co więcej, wskaźnik zatrudnienia uchodźców wystrzelił do 76%. Pracują częściej niż wynosi polska średnia, a młodzi wchodzą na rynek pracy błyskawicznie.
Przełóżmy to na twardą walutę. Obecność Ukraińców wygenerowała w 2025 roku 2,4% polskiego PKB. To bagatela 94 mld zł w naszej wspólnej kieszeni. Przedsiębiorczość? Złożyli już niemal 135 tys. wniosków o własną działalność gospodarczą i wcale nie zabierają nam rynku. Raczej działają jako koło zamachowe, a nie hamulec.
Spójrzmy do portfela Narodowego Funduszu Zdrowia. Ukraińcy wpłacili w składkach ponad 4 mld zł, a koszty ich leczenia wyniosły 2,5 mld. Mamy blisko 2 mld zł czystego zysku dla systemu. Co więcej, zasilili nasze szpitale. Uprawnienia zdobyło ponad 4 tys. ukraińskich lekarzy i niemal 3 tys. pielęgniarek.
Żeby nie było zbyt różowo, problemem nie jest to, że uchodźcy biorą za dużo, ale to, że marnujemy ich potencjał. Ponad 60% ma wyższe wykształcenie, a prawie 40% wykonuje proste prace fizyczne, blokowani przez język czy procedury dyplomowe.
Podsumowując, twierdzenie, że Ukraińcy żyją na nasz koszt, to absolutny fejk. Fakty są bezlitosne. Do polskiego kociołka dokładają znacznie więcej niż z niego wyciągają.