„Nie wolno wszystkich jedną miarą oczerniać”
Zdaniem starosty jednym z najbardziej bulwersujących elementów protestów były odwołania do Goralenvolku i określanie współczesnych górali mianem "potomków zdrajców".
Nie można tego przykładać do wszystkich mieszkańców. Goralenvolk to była akcja, w której wzięło udział kilku górali. Przeciwstawiono się temu choćby poprzez Konfederację Tatrzańską. Duży był też udział mieszkańców Podhala w akcjach kurierskich, przerzutach przez zieloną granicę czy kampanii wrześniowej
– mówił Andrzej Skupień.
Jak podkreślał, odnoszenie odpowiedzialności za wydarzenia z czasów II wojny światowej do współczesnych mieszkańców regionu jest jego zdaniem krzywdzące.
– Nie wolno chodzić po Morskim Oku i krzyczeć, że to są potomkowie zdrajców – zaznaczył.
Starosta: padały zarzuty o „układ mafijny” i korupcję
Skupień mówił również o komentarzach kierowanych bezpośrednio pod jego adresem. Jak przyznał, jako osoba publiczna jest przyzwyczajony do krytyki, ale część wypowiedzi – jego zdaniem – przekracza dopuszczalne granice.
– Mówienie publiczne o układzie mafijnym czy korupcyjnym nadaje się do tego, żeby zgłosić to do prokuratury lub sądu – powiedział.
Starosta podkreślał, że przez lata był związany ze środowiskiem regionalnym i pełnił funkcję prezesa Związku Podhalan. Odrzucał sugestie, jakoby czerpał osobiste korzyści z funkcjonowania transportu konnego.
„To jest nasze dziedzictwo”
Według Andrzeja Skupnia transport konny ma nie tylko znaczenie turystyczne i ekonomiczne, ale również kulturowe.
– Jeżeli 60 rodzin utrzymuje konie, to jest 60 gospodarstw, które funkcjonują. My mamy dzisiaj kryzys gospodarowania pod Tatrami. Zostają pola nieskoszone – mówił.
Starosta przekonywał też, że w ostatnich latach zaostrzono zasady dotyczące przewozu turystów.
Jak wyjaśniał, dwa zdrowe konie mogą obecnie przewozić do góry maksymalnie 10 osób, a w dół 13. Konie są dowożone na Palenicę Białczańską, mają też przerwy i pozostają pod kontrolą weterynaryjną.
– Mogę śmiało powiedzieć, że te konie są naprawdę w dobrej kondycji i ich dobrostan jest zadowalający, co potwierdzają przede wszystkim lekarze weterynarii – mówił Skupień.
Zawiadomienie obejmuje kilka wątków
Starosta poinformował, że skierowane do prokuratury zawiadomienie dotyczy kilku kwestii. Wymienił m.in. – jak to określił – pomawianie urzędników, mowę nienawiści wobec mieszkańców Podhala oraz działania Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.
Skupień zarzucił DIOZ-owi, że spór nie dotyczy wyłącznie dobrostanu koni. Jego zdaniem organizacja może być zainteresowana wprowadzeniem na trasę własnej usługi transportowej z wykorzystaniem pojazdów elektrycznych. Są to jednak zarzuty starosty, które – jak sam podkreśla – powinny zostać zweryfikowane przez odpowiednie służby.
– Będziemy o to głośno pytać i prosić odpowiednie służby, żeby to zbadały – mówił.
Elektryczne busy mają uzupełnić transport konny
Starosta odniósł się także do porozumienia dotyczącego przyszłości transportu na drodze do Morskiego Oka. Jak przypomniał, zakłada ono stopniowe uzupełnianie transportu konnego pojazdami elektrycznymi.
Tatrzański Park Narodowy prowadzi postępowanie dotyczące elektrycznych busów, a plan zakłada podział trasy. Rozważany jest również projekt częściowego elektrycznego wspomagania wozów konnych.
– Pracujemy nad tym, na czym się umówiliśmy. Jestem spokojny i konsekwentnie musimy to realizować – podsumował Andrzej Skupień.