W programie „O tym się mówi” pytamy o kondycję rynku pracy – rynku, z którego płyną dziś pozornie sprzeczne sygnały. Z jednej strony zapowiadane są protesty związków zawodowych i rośnie liczba zwolnień grupowych, z drugiej – statystyki bezrobocia pozostają stabilne. O tym, co naprawdę dzieje się na rynku pracy, Jacek Bańka rozmawiała z prof. Bartłomiejem Bigą z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
- A
- A
- A
Mniej podwyżek, więcej niepewności. Co dzieje się na rynku pracy?
Na rynku pracy pojawia się coraz więcej sprzecznych sygnałów. Rosnąca liczba zwolnień, napięcia płacowe i zapowiedzi protestów nie przekładają się jednak na wzrost bezrobocia. Skąd ten paradoks? – Pozycja negocjacyjna pracowników się pogorszyła – ocenia w rozmowie z Radiem Kraków prof. Bartłomiej Biga. Nasz gość wyjaśnia, dlaczego obecna stabilizacja może okazać się tylko chwilowa.Z tej rozmowy dowiesz się:
- dlaczego rośnie liczba zwolnień, ale bezrobocie pozostaje stabilne
- czemu podwyżki wynagrodzeń są najniższe od lat
- jak zmienia się struktura rynku pracy i rola automatyzacji
- jaki model gospodarki może zapewnić Polsce dalszy rozwój
Stabilność tylko na powierzchni
Jacek Bańka:
Mimo fali zwolnień i zapowiedzi protestów statystyki bezrobocia pozostają względnie stabilne. Na czym polega ta stabilizacja rynku pracy, o której mówią pracodawcy?
Prof. Bartłomiej Biga:
Ta stabilizacja polega na tym, że złe sygnały, które do nas docierają, są na razie raczej zapowiedzią problemów niż ich pełną realizacją. Koniunktura nie jest jeszcze na tyle słaba, by przełożyć się na gwałtowny wzrost bezrobocia w skali całego kraju.
To jednak nie powinno nas uspokajać. Kiedy przyjrzymy się danym dokładniej, zobaczymy, że w niektórych powiatach sytuacja już się pogarsza – pojawia się dwucyfrowe bezrobocie, co dla pracowników oznacza realny problem.
Druga kwestia to wyniki badań Narodowego Banku Polskiego. Pokazują one, że jeśli chodzi o plany podwyżek płac, sytuacja jest najgorsza od dziesięciu lat. W przedsiębiorstwach planuje się jedynie niewielkie wzrosty wynagrodzeń, co mocno kontrastuje z ostatnimi latami dynamicznych podwyżek.
Zatem nie mamy jeszcze do czynienia z masowym bezrobociem, ale już widzimy pogorszenie sytuacji pracowników – trudniej będzie negocjować podwyżki, a lokalnie rynek pracy zaczyna się wyraźnie pogarszać.
Rynek pracy się przebudowuje
Zatrzymajmy się przy tej systemowej zmianie. Na czym polega przebudowa rynku pracy? Zwolnienia nie przekładają się na bezrobocie, bo jedni tracą pracę, inni ją znajdują.
Na razie rzeczywiście nie ma z tym większego problemu. Obserwujemy przesunięcie, które jest typowe dla rozwiniętych gospodarek – pracownicy przechodzą z produkcji do sektora usług.
To naturalny proces. W krajach rozwiniętych większość rynku pracy stanowią usługi i w Polsce również widzimy tam duże zapotrzebowanie na pracowników. Jednocześnie automatyzacja sprawia, że w produkcji potrzeba coraz mniej ludzi.
Nowością jest to, że zmiany obejmują także tzw. białe kołnierzyki. Mówimy o osobach pracujących w korporacjach, obsługujących różne procesy – dziś również ich zadania mogą być automatyzowane lub wspierane przez sztuczną inteligencję.
Dlatego zwolnienia grupowe nie powodują jeszcze skoku bezrobocia – raczej prowadzą do rekonfiguracji rynku. Pracownicy przechodzą do innych sektorów.
Problem zaczyna być widoczny wśród młodych ludzi. Dzisiejsi dwudziestoparolatkowie, absolwenci uczelni, którzy jeszcze niedawno bez trudu znajdowali pracę, mają dziś znacznie trudniej. Oferty coraz częściej kierowane są do doświadczonych specjalistów, którzy potrafią zarządzać procesami wspieranymi przez nowe technologie. Najprostsze zadania, które kiedyś wykonywali juniorzy, są dziś automatyzowane.
Słabsza pozycja pracowników
Justyna Nowicka:
Wróćmy do wynagrodzeń. Skąd bierze się najniższy od dziesięciu lat prognozowany wzrost płac?
prof. Bartłomiej Biga:
Przede wszystkim pogorszyła się pozycja negocjacyjna pracowników. Firmy widzą rosnący niepokój na rynku i wiedzą, że pracownicy są mniej skłonni do twardych negocjacji.
W drugim kwartale planowane podwyżki wynoszą średnio około 4,4 procent rok do roku – to bardzo niewiele, szczególnie w porównaniu z poprzednimi latami. Oczywiście inflacja jest dziś niższa, ale to nie znaczy, że koszty życia przestały rosnąć.
Gdyby pracownicy mieli silniejszą pozycję, ten niepokój związany z kosztami życia przełożyłby się na większą presję płacową. Dziś jednak przestrzeń do takich negocjacji jest ograniczona.
Stąd też aktywność związków zawodowych, które próbują działać bardziej systemowo i pokazać, że nie godzą się na pogorszenie sytuacji pracowników. To właśnie o utrzymanie tempa wzrostu wynagrodzeń będzie toczyła się najbliższa walka.
Konsumpcja już nie wystarczy
Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim model gospodarki oparty na konsumpcji?
Konsumpcja pomaga stabilizować sytuację, zwłaszcza gdy pojawiają się problemy z eksportem. Polska jest dużym rynkiem, więc popyt wewnętrzny ma znaczenie.
Natomiast nie jest to rozwiązanie długofalowe. Jeśli rozwój opiera się wyłącznie na konsumpcji, to jest to raczej sposób na przetrwanie trudniejszego okresu, a nie trwała podstawa wzrostu.
Na szczęście polska gospodarka opiera się na kilku filarach. Eksport radzi sobie zaskakująco dobrze, mimo problemów gospodarki niemieckiej, która jest naszym głównym partnerem handlowym. Polskie firmy znajdują nowe rynki, a nasze produkty wciąż pozostają konkurencyjne.
Zmienia się natomiast sam konsument. Coraz częściej wybiera usługi – turystykę, wyjazdy, doświadczenia – a ostrożniej podchodzi do zakupu dóbr trwałych, takich jak samochody czy wyposażenie domu. To zmienia dynamikę całej gospodarki.
Polska musi postawić na specjalizację
Jaki model gospodarki byłby dziś dla Polski optymalny?
Musimy przygotować się na to, że pracowników będzie mniej, będą oni lepiej wynagradzani, a mimo to musimy pozostać konkurencyjni. To oznacza odejście od najprostszych zadań, które mogą być realizowane taniej w innych krajach.
Naszym kierunkiem powinna być wysoka specjalizacja. Potrzebujemy pracowników o unikalnych kompetencjach, których nie da się łatwo zastąpić ani przenieść do innego kraju.
Badania, które prowadziliśmy w sektorze usług dla biznesu, pokazują, że to właśnie jest strategia firm – podnoszenie kompetencji pracowników i koncentracja na zadaniach wymagających wysokich kwalifikacji.
To proces długotrwały. Nie da się go zadekretować ani przeprowadzić w krótkim czasie. Wymaga sprawnego systemu edukacji i szkolnictwa wyższego. Jeśli ten obszar osłabnie, Polska może stracić swoją przewagę konkurencyjną.
Protesty? Wpisują się w kalendarz polityczny
Na koniec zapytam o protesty. Jak duże znaczenie ma tu kalendarz wyborczy?
To całkowicie naturalne, że związki zawodowe dostosowują swoje działania do kalendarza politycznego. Wiedzą, kiedy ich presja może być najbardziej skuteczna.
Można dyskutować o formach protestu, ale sam mechanizm jest zrozumiały. Decyzje dotyczące rynku pracy – od płacy minimalnej, przez podatki, po regulacje dotyczące firm – są decyzjami politycznymi. Dlatego nacisk kierowany jest na polityków.
Ekonomiści mogą te procesy analizować i komentować, ale realna zmiana zależy od decyzji politycznych i od tego, jak silna będzie presja społeczna.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
12:10
Mniej podwyżek, więcej niepewności. Co dzieje się na rynku pracy?
-
12:06
Nowe autobusy elektryczne w Nowym Sączu. Trzy już wożą pasażerów
-
11:35
Rekord w butelkomacie w Krakowie. Mieszkaniec oddał ponad 4,6 tys. opakowań!
-
11:23
488 nisz i zielona przestrzeń zadumy. Nowa inwestycja przy cmentarzu w Chrzanowie
-
10:58
Nowy pomiar prędkości na autostradzie A4. Kierowcy mają zwolnić na niebezpiecznym odcinku
-
10:57
Masz pomysł dla Chrzanowa? Możesz zdobyć część z 300 tysięcy
-
09:51
Latający przemyt nad Małopolską. Balony z kontrabandą miały nadajniki GPS
-
08:52
Meloni ignoruje Netanjahu? Internet oszalał na punkcie tego fejkowego wideo
-
08:15
Prezydent Tarnowa o nowej konstytucji: "Tego typu plany są z góry skazane na porażkę"
-
08:02
Azoty podsumowują rok. "Przetrwaliśmy sztorm"
-
07:44
Planowany w Tarnowie schron przy alei Solidarności będzie miejscem schronienia?
-
07:27
Dla jednych zmora, dla innych formalność. Zakończyła się matura z matematyki
-
07:05
W środę Ziemię minie stumetrowa planetoida
-
06:41
Ogromny korek na wjeździe do Krakowa od strony Myślenic. Zepsuła się ciężarówka
-
06:33
Wtorek kolejnym ładnym dniem w Małopolsce. Dużo słońca i temperatury powyżej 20 stopni
-
06:08
Skończy się blokowanie tramwajów? Od środy zmiany na ul. Długiej
-
22:30
Wydarzenie, które zmienia Kraków w wielką galerię sztuki. Fenomen Cracow Art Week Krakers
-
21:26
W Krakowie powołano rzeczniczkę praw lokatorów. Impulsem była sprawa z Kazimierza
-
14:05
Nowe narkotyki, nowe zagrożenia. Dlaczego system nie nadąża?